Z dzisiejszego dnia mam dwie ważne wiadomości: dobrą i złą.
Ta dobra jest taka, że Premier zapowiedział, iż klub PiS poprze poprawkę chroniącą życie nienarodzonych (w art. 30). Trochę to zrobił dziwnie, bez zwykłej u niego determinacji (ciekawy widok Kaczyńskiego zapowiadającego, ze poprze w głosowaniu coś, co “jest wielkim ryzykiem”) - ale zrobił i niech tak będzie. Tak szczerze, to już zupełnie nie wiem, czemu tyle złego zamieszania w PiSie wokół tej sprawy. Rozumiem, że pewna część klubu “nie widzi problemu” (ubolewam, dziwię się - ale to dostrzegam) - ale czemu te jastrzębie polityki popełniają taki błąd wobec swego elektoratu i dodatkowo rozwalają swoją partię? Tego nie pojmuję. Rzecz przedstawił ciekawie Dominik Zdort w naprawde niezłym tekście w “Rzepie” - z tym, że ja w odróżnieniu od niego sądzę, że kierownictwo PiSu nadal ma jeszcze szansę zrobienia z tej kwestii czegoś pożytecznego także dla swej partii. Choć szanse na to raczej niewielkie, jak się popatrzy na te lęki Gosiewskiego czy Suskiego, na ich gotowość do siadania z Senyszyn, żeby tylko ktoś ich nie pomylił z Markiem Jurkiem, Marianem Piłką lub Małgorzatą Bartyzel.
Jeśli to była dobra wiadomość, to jaka jest zła? To wypowiedź abp. Gocłowskiego - w duchu anihilacji starań o umocnienie ochrony życia nienarodzonych. Że niby “nie wzczynajmy wojny teraz”. Co u licha?! Załóżmy, że nawet Abp G. nie wierzy w szanse tego przedsięwizięcia - ale czemu od razu ogłasza i poucza tych, którzy wierzą, bo widzą rzeczy z bliska? Czemu tyle pilnego starania, żeby zaraz coś powiedzieć przeciw (i to od siebie, bo w encyklikach takich “ludzkich mądrości” to nie ma)?
Mamy ostatnio pewne kłopoty z arcybiskupami, z różnych względów. Cieszę się, że przynajmniej na Arcybiskupa Michalika można liczyć - Przewodniczący Episkopatu Polski zamiast kombinowac własne “magisterium” ad hoc, trzyma się papieskiego, a resztę zostawia sumieniu katolickich polityków, którym Rzym wyznaczył standardy w specjalnym “Vademecum dla polityków”.
Ale poza tym - zastanawiam się, czy abp Gocłowski wie, że Episkopat Polski zupełnie niedawno poparł in gremio inicjatywę wpisania ochrony życia nienarodzonego do Konstytucji. I jest jak w dowcipie: Prześwietna Kapituła poparła, ale Xięża Kanonicy byli przeciw…
Tylko że sprawa nie śmieszna. Kiedyś nas o nią zapytają, wszystkich. A zaczną chyba od góry? Tak się domyślam.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)