27 obserwujących
443 notki
468k odsłon
  440   0

Refleksja na Boże Narodzenie

Kilka dni temu podczas modlitwy osobistej było mi dane rozważać fragment Ewangelii wg św. Mateusza 2, 1-12, czyli perykopę o Mędrcach ze Wschodu. W dniu tego wspaniałego Święta chciałbym podzielić się refleksjami. (Wprawdzie równie dobrym dniem na to mógłby być 6 stycznia, ale wtedy wszyscy są zapracowani i zabiegani, a dziś może dwie czy trzy osoby skuszą się, by przystanąć nad tym fragmentem Słowa).

Tekst Ewangelii w całości przytaczam na końcu. Zachęcam do osobistej lektury tekstu. Natomiast na bieżąco cytaty, do których odnoszą się poszczególne refleksje.
 
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda
 
Chrystus przychodzi tam, gdzie panuje Zło. Nie przychodzi w sprzyjających okolicznościach, do wyczekujących go władców, którzy chętnie zobaczą w Nim Mesjasza. Przychodzi tam, gdzie panoszy się niegodziwość. Chrześcijanin jako naśladowca Chrystusa, to również ten, który potrzebny jest tam, gdzie panuje zło. Im więcej zła, tym bardziej potrzebne jest świadectwo chrześcijan.
 
I tak to bywało w historii Kościoła, że właśnie tam, gdzie dotykały chrześcijan największe prześladowania, właśnie tam ich świadectwo wiary przynosiło najobfitszy owoc. Również my dzisiaj, jesteśmy posłani szczególnie tam, gdzie dostrzegamy zło. Nie możemy się wycofać. Świat potrzebuje naszego świadectwa.
 
Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».
 
Tam gdzie przychodzi Bóg, tam pojawiają się znaki i cuda. Tam, gdzie przez całe swoje życie pojawiał się Jezus, tam dokonywał wiele znaków, uzdrowień.
 
To, co jednak w tym fragmencie wydaje się równie ważne to fakt, że znak przyjścia Boga jest tak wielki, że wielcy uczeni (Three Wise Man), którzy mają otwarte umysły, nie mogą pozostać na to wezwanie obojętni.
 
Przychodzeniu Boga, także dziś, towarzyszą znaki – czy jednak my, w naszym zabieganiu, potrafimy te znaki właściwie odczytywać?
 
Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.
 
Zło boi się Boga. Obecność Boga napawa ludzi złych przerażeniem. Jakże widoczne jest to także dziś. Jak wiele plucia na Chrystusowy Kościół, na realizujących swoje powołanie w Kościele katolików. Szatan wpada w szał, gdy Bóg działa w swoich wiernych i przez swoich wiernych. Musimy o tym pamiętać, by nie dać się złamać – czy to własnym słabościom, czy to wrogom Kościoła. Cały czas toczy się duchowa walka pomiędzy Światłością i Ciemnością. Zło panicznie boi się przychodzącego Boga.
 
(…) wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,
 
Bóg wybiera to, co małe i głupie w oczach ludzi. Wybiera najmniejsze miasteczko i lichą stajenkę na swoje przyjście. Wybiera ubogą, skromną dziewczynę na swoją Matkę. Jezus w czasie swojego nauczania docenia tych odrzuconych na społeczny i religijny margines – prostytutki, celników. Nieco później na jednego z największych szerzycieli Ewangelii wybiera jednego ze swoich zagorzałych prześladowców.
 
Podobnie dzieje się w historii Kościoła. Autorami największych objawień są proste dzieci, a nie wielcy mistycy. Bóg wybiera to, co słabe. Do naszego zbawienia też niekoniecznie muszą przyczynić się wielkie rzeczy, które wykonujemy wśród podziwu świata, ale może będzie to coś, co wydaje nam się proste, zwyczajne, mało ważne… Może będzie to ciągła walka o przezwyciężenie swojej słabości. Może będzie to jakieś cierpienie, które dziś wydaje nam się jedynie udręką…
 
Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon».
 
Zło jest podstępne. I użyje bardzo różnych metod do walki z Bogiem i jego Ludem. Niekoniecznie będzie to walka wprost. Może to być walka zawoalowana. Czytając ten fragment nieodparcie przychodzi mi na myśl werset z Pierwszego Listu Świętego Piotra: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1 P 5, 8) oraz inny fragment z Ewangelii Mateusza „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10, 16).
 
Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją
 
Ewangelista pisze, że Mędrcy zobaczyli nie tylko samo Dziecię. Ale zwraca też uwagę na to, iż zauważyli Maryję. Każde słowo w Ewangelii ma swoją wagę. Jeśli w takim momencie (a gdy czyta się całą Ewangelię Dzieciństwa u św. Mateusza ciągle przy Dziecięciu pojawia się Matka) Ewangelista zwraca nam uwagę, że ważne jest to, że była tam Maryja, nie powinniśmy przechodzić obok tego obojętnie.
 
Maryja w tym fragmencie jest Tą, Która trwa przy Synu. Jest Tą, Która jest tam, gdzie Jej Syn. Jest Tą, Która także raduje oczy Mędrców. Przedziwny Boży plan zadecydował o tym, że Ci, Którzy są prawdziwymi czcicielami Syna, są również Czcicielami Jego Matki. Bo Ona zawsze przy swoim Synu trwa i zawsze do swojego Syna nas zaprowadzi. Większość herezji wiązało się z odrzuceniem Matki. Protestanci chcą trwać przy Chrystusie odstawiając Matkę. Tyle że taka cześć jest z natury fałszywa. Bo przy Jezusie stoi zawsze Maryja.
 
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
 
Bóg pomaga przezwyciężać Zło. Mędrcy nie dojrzeli podstępu Heroda, ale mieli otwarte serca. Tam, gdzie człowiek przez swoje ograniczenia sam już nie potrafi przezwyciężyć zła, tam wkracza Bóg i ratuje sytuację.
 
Sam w swoim życiu wielokrotnie doświadczyłem takiej niesamowitej Bożej pomocy, opatrzności, opieki. Cóż, zapewne jeszcze więcej było sytuacji, gdy te wspaniałe Boże ingerencje w swojej niedoskonałości przeoczyłem. Ten fragment pisma wydaje się nam ukazywać, że jeśli będziemy ufać i będziemy otwarci na Boże Słowo, to On naprawi braki naszej grzesznej natury.
 
Mt 2, 1-12:
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». 3 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. 4 Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. 5 Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:
A ty, Betlejem, ziemio Judy,
nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,
albowiem z ciebie wyjdzie władca,
który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».
Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. 8 A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». 9 Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. 10 Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. 11 Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. 12 A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale