We „Wprost” z ostatniego poniedziałku znalazł się niezwykle interesujący wywiad ze znanym anarchokapitalistą Davidem Friedmanem (synem jeszcze bardziej znanego Miltona) nt. kryzysu finansowego w USA i na Świecie. Poniżej kilka myśli prof. Friedmana, które uważam za cenne.
Na samym początku zwraca uwagę przede wszystkim wyważenie, sensowność i celność uwag Friedmana, którego często przedstawia się nawet wśród klasycznych liberałów, jako kogoś skrajnego, radykalnego… W rozmowie z „Wprost” Friedman jest zaskakująco otwarty, swoje myśli wyraża w sposób niedogmatyczny, a pozostawiający wiele do myślenia. Jednocześnie swoimi uwagami trafia w sedno.
To, co również zwraca uwagę to rzecz, o której mówi się rzadko, a na którą Friedman zwraca uwagę. Po pierwszej wojnie światowej rozpoczął się w USA kryzys finansowy, państwo nie zrobiło nic i kryzys się skończył. W 1928 r. rozpoczął się podobny kryzys, państwo chciało sytuację ratować i kryzys trwał lata, a słynny New Deal jeszcze pogłębił jego negatywne skutki. Co ciekawe w „Wolnym wyborze”, który przecież w pierwszym rozdziałach dotyczy właśnie kryzysu 1908 i 1928 r. w Stanach, Milton zupełnie tego wątku o kryzysie tuż po zakończeniu I wojny nie dotknął. Chyba że w tym przypadku to mnie pamięć zawodzi. Jeśli tak, proszę Czytelników o korektę.
Bardzo celna a jednocześnie bezkompromisowa jest też odpowiedź Friedmana na pytanie dotyczące potrzeby regulacji rynku. Ja stwierdził, całkowitego bezpieczeństwa w żadnej sferze zapewnić się nie da – ingerencja rządu tego nie zmieni, a przez swoje działanie zahamuje rozwój. Podał przy okazji przykład niewykorzystywania energii jądrowej. Rządy ograniczają budowanie elektrowni atomowych nie z jakowych powodów, ale „na wszelki wypadek”. A jest to niezwykle ekologiczne źródło energii.
Na koniec tekst, który Friedman wypowiada wprawdzie na początku, ale myślę, że doskonale pasuje on również na końcu, bo z jednej strony jest to rzecz, którą się pamięta, a z drugiej doskonale ukazująca spojrzenie Friedmana. By nie dopuścić się w żaden sposób wypaczenia, przytaczam wypowiedź dosłownie: „Churchill twierdził, że demokracja to najgorsza forma rządów, ale lepszej nie wymyślono. Niektórzy wyciągają z tego wniosek, że należy ją wspierać. Ja mam inny: skoro nawet najlepsza istniejąca forma rządów jest tak zła, to trzeba robić wszystko, aby maksymalnie ograniczyć rolę państwa w naszym życiu” („Wprost” 9 listopada 2008, s. 56).
Dobrze, że przynajmniej jeden meinstreamowy (bo „Gościa Niedzielnego chyba do meinstreamu nie sposób zaliczyć, mimo wyższej sprzedaży niż „Wprost”) tygodnik w Polsce pozwala sobie na pisanie prawdy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)