Po złożeniu na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich wieńca z żenującym podpisem „KANDYDAT NA PREZYDENTA”, potencjalny przyszły prezydent Duda znowu błysnął formą i taktem.
Tym razem opowiedział dziennikarzom w jakiej sytuacji spłodził córkę...
Sekret Andrzeja Dudy: Kinga Duda owoc nocy poślubnej!
Ślub cywilny wzięliśmy z żoną w grudniu 1994 r.,a kościelny w połowie lutego następnego roku. I dokładnie dziewięć miesięcy później na świat przyszła nasza córka Kinga - wyznaje z uśmiechem Duda. To właśnie Kinga jest jego oczkiem w głowie. Mimo że ma dwadzieścia lat, polityk rozpieszcza ją i nazywa zdrobniale "córeczką" albo "ukochanym dzieckiem".
http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/sekret-andrzeja-dudy-kinga-duda-owoc-nocy-poslubnej_603358.html
Ponieważ w Polsce wielu katolików boryka się od lat, z problemem jak pogodzić naukę Kościoła Katolickiego, z zaplanowaniem ilości własnego potomstwa, mam nadzieję, że pan Duda będzie kontynuował swoje intymne opowieści.
Przynajmniej raz w życiu powie coś, co się może komuś przydać.
No nie, przesadziłam. Zaprzyjaźnionemu z mężem Marty Kaczyńskiej przestępcy, już się przydał.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)