Właśnie przeglądnąłem majowy numer “Twojego Stylu”. Kolejna wyprawa w inny świat. Zaintrygowała mnie jedna rzecz - w cyklu opisującym poszczególne dekady, w zakresie lat bieżących wypowiada się dziennikarz - prezenter (nie kojarzę człowieka, ale nie o to chodzi), niejaki Prokop Marcin. No i twierdzi on, że "Tajemnica Brokeback Mountain " to szczytowe osiągnięcie dekady i już i ten film wpłynie na kolejne filmy inspirująco i takie tam. Kur…., jeśli filmem - pieśnią - poematem początku XXI wieku (manifestem owych lat) ma być smutna opowieść o dwóch pedałach-kowbojach, to bardzo proszę o wyłącznie grawitacji. Ja stąd spadam, a raczej odlatuję. Nigdy tu nie żyłem.
Skoro jakiś dziennikarzyna może ogłaszać wszem i wobec film dekady (mimo, że do końca zostało jeszcze półtorej roku) i podawać to ciemnemu ludowi do wierzenia, to czy ja nie mogę? Jestem gorszy? Niniejszym zgłszam swoje nominacje. To dwa filmy Jerzego Gruzy “Gulczas, a jak myślisz?” oraz “Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja” . Owe dwa filmy zdecydowanie wyprzedzają swoją epokę, a ludzie wychodzący z sali podczas projekcji świadczą wybitnie o ich ponadczasowości. Wybitne dzieła bywają niedoceniane, ale taka już rola artystów. Z pewnością bardziej nadają się też do oglądania niż traumatyczne przygody kowbojów-pedałów.




Komentarze
Pokaż komentarze