Piotr Maciej B.C. Piotr Maciej B.C.
301
BLOG

Niepokorna lustracja

Piotr Maciej B.C. Piotr Maciej B.C. Rozmaitości Obserwuj notkę 3

 Jaki cel przyświecał autorom "Resortowych Dzieci"? Czyżby chcieli wstrząsnąć obywatelami III RP, otworzyć im oczy na zaciskającą się wokół nich pętlę postkomunistycznego, medialnego układu? Jeśli taki był cel Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza, to z całą pewnością cel ten nie zostanie osiągnięty.

Ta książka to niemalże "zbiór podstaw programowych" dla elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, który na co dzień żyje w przekonaniu, że Polską od 1989 roku rządzą zdrajcy, którzy w Magdalence poszli na zdradziecki układ z komunistami, czego efektem był Okrągły Stół. Zdaniem autorów układ ten szczególnie ważną rolę miał do odegrania na rynku medialnym, który trzeba było "wyczyścić" z komunistycznych siewców parszywej  propagandy.

 

 Książka jest podzielona na kilka części, każda z nich opisuje pokrótce historię głównych mediów w Polsce. I tak, autorzy "rozprawiają się" z Telewizją Polską, z tygodnikiem "Polityka", z "Gazetą Wyborczą", telewizją Polsat i Programem III Polskiego Radia. Zdaniem Doroty Kani, głównym atutem książki mają być dokumenty z IPN, które mają odsłonić kulisy medialnego rynku w Polsce. Niestety, uważny czytelnik z pewnością zauważy, że zamiast rzetelnej pracy, mamy do czynienia z książką, której spora część to zdania wyrwane z kontekstu, zdania idealnie pasujące do hipotezy przyjętej przez autorów. Oczywiście widać, że autorzy korzystali z dokumentów IPN, ale zrobili to w sposób nie mający wiele wspólnego z rzetelną pracą dziennikarską. Czytając możemy się dowiedzieć , że ojciec Tomasza Lisa był w PRL szefem Stacji Hodowli Zwierząt albo, że znana aktorka – Maria Niklińska kilka lat temu zdobyła jedną z nagród Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Kołobrzegu.

 

źródło: "Resortowe Dzieci" wyd. Fronda

Najciekawsze jest to, że dla autorów lustrowanie rodzin znanych dziennikarzy nie było najważniejsze. Dorota Kania w jednym z wywiadów przyznała, że kluczowe było „zachowanie tych osób w III RP, ich stosunek do lustracji i do katastrofy smoleńskiej”. Dlatego, mimo to, że mamy w książce wzmiankę o prawicowych dziennikarzach, jest to dosłownie kilka zdań, bo jak powszechnie wiadomo prawicowi dziennikarze mają jasno określone zdanie o lustracji i katastrofie smoleńskiej.

 Wokół książki toczy się zażarta dyskusja, strona prawicowa chełpi się sukcesem jakim jest pierwsza pozycja na liście sprzedaży jednej z sieci księgarni (choć tak naprawdę do dziś nie wiemy ile książki się rzeczywiście sprzedało), a strona nazwijmy ją stroną „pokrzywdzoną” skutecznie odpiera postawione zarzuty w „Resortowych dzieciach”.

 Książkę warto przeczytać, warto wiedzieć z jaką grupą dziennikarzy mamy do czynienia, jaka grupa dziennikarzy już wkrótce może wkroczyć do mediów publicznych. Dla przestrogi – polecam, przeczytajcie „Resortowe dzieci”. 

https://twitter.com/Piotrek1988

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości