Piotr Maciej B.C. Piotr Maciej B.C.
90
BLOG

Wielki miesiąc

Piotr Maciej B.C. Piotr Maciej B.C. Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 Skończyło się wielkie piłkarskie święto, czas na podsumowanie tego wspaniałego turnieju, który myślę, że zostanie w pamięciu kibiców na bardzo długo.

Zgodnie z oczekiwaniami mistrzem świata poraz czwarty, po 24 latach oczekiwań zostali, Niemcy, którzy grali w Brazylii najrówniej i najbardziej widowiskowo co potwierdziła półfinałowa demolka dokonana na gospodarzach mistrzostw. To nie jest przypadek, że Niemcy od 2006 roku w każdym turnieju rangi mistrzowskiej dochodzą do półfinału czy też do samego finału, bo tam po klęsce jaką było Euro 2000 i Euro 2004 postanowiono gruntownie zmienić system szkolenia, postanowiono na młodzież i zaufano jednemu trenerowi, który w 2006 roku był asystentem wspaniałego niegdyś napastnika jakim był Jurgen Klinsman. Joachim Loew zbudował wielki zespół, który być może będzie dominował w reprezentacyjnej piłce przez najbliższe kilka lat.

 Argentyna mimo, że w finale zagrała swój najlepszy mecz w turnieju mimo wszystko trochę zawiodła, bo mając w składzie tylu wibitnych piłkarzy grali po prostu nudną i przewidywalną piłkę, licząc przy tym na przebłysk geniuszu Leo Messiego, który nie wiadomo dlaczego został wybrany najlepszym piłkarzem turnieju. 

Trudno wybrać jedną drużynę, którą można by zdecydowanie nazwać "czarnym koniem" brazylijskiego mundialu, moim zdaniem w pełni wszystkie kryteria ku temu spełniła reprezentacja Kolumbii, która grając bez swojego asa Radamela Falcao potrafiła grać po prostu ładny i skuteczny futbol, okraszając to efektownymi "cieszynkami" po zdobyciu bramki. 

Sporą niespodziankę sprawiła także reprezentacja Kostaryki, która przypomnijmy była ostatnim rywalem Polaków osiem lat temu na niemieckim mundialu. Widać jaki postęp zrobili Kostarykańczycy, a w którym miejscu jest nasza reprezentacja.

Kto jest największym przegranym turnieju? Bez wątpienia gospodarze. Brazylijczycy zagrali turniej katastrofalny, sztab szkoleniowy popełnił masę błędów, które doprowadziły do tego co przecież miało być niemożliwe, czyli do powtórki sprzed 64 lat i słynnego maracanazo, które prawdopodobnie już nie będzie tym najgorszym snem brazylijskich kibiców. 

Brazylijski turniej wykreował kilka gwiazd, takich jak król strzelców James Rodriguez, czy kostarykański bramkarz Keylor Navas, o tych dwóch piłkarzy stara się podobno wielki Real Madryt.

Słowo należy się także Hiszpanom, którzy przed mistrzostwami byli typowani do końcowego zwycięstwa, ale jednak zmęczenie sezonem, i wypalenie się tej drużyny spowodowało, że popularna La Roja pojechała do domu już po fazie grupowej. 

Jak będziemy wspominać te mistrzostwa? Zdecydowanie jako jedne z najlepszych, Brazylia to idealne miejsce do rozgrywania mistrzostw świata, przyjemnie oglądało się wszystkie mecze, bo i one stały na dobrym, a niektóre stały na naprawdę wysokim poziomie. Należy także pamiętać z jakimi problemami boryka się Brazylia, świat powinien o tym pamiętać, bo przecież za dwa lata Kraj Kawy będzie gospodarzem letnich Igrzysk Olimpijskich.

Następny mundial już za cztery lata w Rosji, ale już dziś wiadomo, że atmosfera nie będzie taka sama jak w Brazylii, podobnie zresztą będzie z kuriozum jakim jest nadanie organizacji piłkarskiego święta Katarowi w 2022 roku. To był fantastyczny miesiąc, to był najlepszy turniej piłkarski w dziejach.  

 

 

 

 

 

 

 

 

https://twitter.com/Piotrek1988

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości