Miałem tą sprawę zupełnie zignorować (po co sobie psuć nerwy?), ale widzę, że towarzysz Gorzelańczyk brnie, brnie i nie może przestać., dlatego też oświadczam - nie mam nic wspólnego z kontem Józka Monety, owszem, czytam jego wpisy, i tyle mnie z jego blogiem łączy.
Wobec podłych insynuacji wyżej wspomnianego blogera Kamila G. oczekuję, że administracja Salonu 24 wyciągnie odpowiednie wnioski.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)