10 obserwujących
31 notek
47k odsłon
  1239   2

Muzeum Holocaustu i jego 14 wczesnych oznak faszyzmu: Nacjonalizm (I)

PB
PB

Jakiż sens ma wskazywanie na coś oczywistego? Otóż ma - Seneka

W poniższym rozdziale podzielonym na cztery główne części, będę chciał wyjaśnić zjawisko narodowości i nacjonalizmu oraz spróbować ująć w ramy teoretyczne to, co sprzyja rozwojowi narodu. A contrario, w tym samym podrozdziale będę chciał przedstawić główne czynniki niesprzyjające jego trwaniu i rozwojowi. W podrozdziale drugim, będę chciał zidentyfikować wrogów polskiej idei narodowej i niepodległościowej oraz opisać ich główne sposoby i narzędzia działania. W podrozdziale trzecim, będę chciał pochylić się nad „socjologią polityczną” III RP i przeanalizować cztery główne grupy społeczne tzw. elity społecznej, będące nośnikami idei antynarodowych (i antyniepodległościowych). Wreszcie, w rozdziale czwartym, skupię się na analizie głównych argumentów i „linii narracyjnych” w/w grup dyskredytujących idee narodowe i promujących ich przeciwieństwa.

Zaczynając polemikę z 14 „ostrzeżeniami” (umieszczonymi w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie), od pierwszej z nich tj. od nacjonalizmu, zastanawiam się cóż jest takiego dziwnego i niepokojącego w tym, że określona grupa ludzi sub sole chce żyć tak, jak wyraził to przedstawiciel starego narodu Beniamin Netanjahu: „Żydzi to jedyny naród żyjący w kraju nazywającym się tak samo jak 3000 lat temu, na tych samych ziemiach, z tym samym językiem i z tą samą wiarą” nakreślając bardzo podstawowe wymogi dotyczące funkcjonowania narodowej wspólnoty. Zaś jego rodak, znany dość dobrze w Polsce Lejba Fogelman tak w sumie twórczo i pięknie idee nacjonalizmu (żydowskiego) rozwinął mówiąc m.in.: „Jestem Żydem przede wszystkim. To jest to czym ja jestem w świecie...Bycie Żydem to jest wszystko, to jest światopogląd, to jest jakby wspólnota pamięci, wspólnota przeznaczenia, wspólnota celu (…) Przynależność narodowa jest bardzo ważna (…)”


W tej z wielu względów bardzo interesującej poznawczo rozmowy („co myśmy musieli tyle lat robić bez wódki...”), której wysłuchanie wszystkim polecam, oprócz w/w wspólnot będących paliwem dla zbożnego nacjonalizmu, wysłuchujemy jeszcze szereg innych zdroworozsądkowych i potrzebnych nam do dzisiejszych rozważań uwag, takich jak: „Uważam że społeczeństwa nie są w stanie funkcjonować dobrze bez kolektywnego etosu, jeżeli nie jest on internalizowany przez odpowiednią ilość ludzi, a ten kolektywny etos to jest ta kultura, ta świadomość (narodowa – PB). Bez tego nie da się dobrze zorganizować społeczeństwa bo inaczej trzeba rządzić autorytarnie....kapitał ma narodowość, bo ten kapitał do kogoś przynależy. A ten do kogo przynależy myśli w taki czy inny sposób, ma takie zachowania czy lojalności...”

No właśnie, motywowani m.in. tą zdroworozsądkową mową spróbujmy uporządkować większość argumentów za i przeciw nacjonalizmowi oraz zastanowić się, czy model życia społecznego opartego o kryteria narodowe nie jest najlepszy. Zaś obawy eksponowane m.in. w Muzeum Holocaustu są nie tylko dwulicowe, ale i mocno na wyrost. Zastanówmy się czy, aby życie społeczne zorganizowane podług kryteriów narodowych nie jest w istocie synonimem życia etycznego, dobrego w klasycznym rozumieniu zarówno na poziomie grupowym, jak i indywidualnym. A także, zastanówmy się, kim są Ci, którym (zwłaszcza) polska identyfikacja narodowa przeszkadza i czy, aby nie maja w tym swojego, narodowego interesu.

I. Geneza i definicja narodu.Tak, Polska dla Polaków! A dla kogo innego?” - prof. JM Chodakiewicz

Współcześnie przyjęło się, iż o nacjonalizmie mówi się od czasów rewolucji (anty) francuskiej. Dla mnie jest to o tyle ścisłe, o ile dotyczy kryterium masowości tj. zniesienia (przynajmniej nominalnie) ograniczenia w życiu politycznym. Ale z faktu, iż z czasem to krwawe wydarzenie doprowadziło do upodmiotowienia mas, nie można wyciągać wniosku, iż do wykształcania się podstaw narodu nie dochodziło znacznie wcześniej, przed wiekami. Np. przecież z faktu, iż młody, 18 letni Żyd w X wieku, nie miał „prawa wyborczego” do wyboru rabina czy władz swojej wspólnoty, nie wynika jeszcze, iż przestawał być Żydem. W Polsce, choć później od czasów antycznych, historyczny naród w sensie politycznym dotyczył (podobnie jak na „całym cywilizowanym świecie”) po prostu węższej grupy, elity tj. szlachty. Ale wymiar polityczny nie był przecież jedynym dla kształtowania się narodu, to jest grupy ludzi mieszkających na ziemiach polskich od dziada pradziada, katolików, emocjonalnie związanych jeśli nie z całym krajem to na pewno z własna ziemią i co bardzo ważne dla naszych rozważań, organizujących swoje wyobrażenie o życiu społecznym w oparciu o katolicka antropologię i tym samym odpowiedzialnych za swoją rodzinę i najbliższą wspólnotę. Tak o tych procesach pisze prof. Chodakiewicz „sama koncepcja wywodzi się co najmniej z antyku. Biblia jest naszym punktem odniesienia, Bóg stworzył bowiem plemienia i narody. A potem w średniowieczu wykształcił się naród historyczny, czyli w polskim (czy węgierskim) kontekście – rycerstwo, szlachta.”

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale