1 obserwujący
15 notek
2158 odsłon
  193   0

Neomarksizm a Olga Tokarczuk

Ojcem komunizmu jest i pozostaje Karol Marks. To z jego myśli wykiełkowała taka kadra zbrodniarzy jak Lenin, faszyzm włoski oraz hitlerowski nazizm. Jeden pień, ten marksistowski pień przyczynił się do wielu nieszczęść, milionowych ofiar, upadków gospodarek i krajowych przemysłów. Pokolenie moich rodziców było pewne, że postacie takie jak Wałęsa, Jan Paweł II oraz zagraniczni przywódcy jak Ronald Reagan i Margaret Thatcher byli nadzieją by wyplenić ideologię Marksa raz na zawsze.

Wyznawcy Karola Marksa znaleźli dla niego koło ratunkowe w postaci szkolnictwa wyższego oraz elit uniwersyteckich. Ameryka jest akurat dobrym przykładem tego jak to działa. Ofiarami często padają też sami naukowcy. Profesor Norman Davies nie otrzymał etatu na uniwersytecie Stanforda ponieważ jego książka "Boże Igrzysko" uznano za mocną propolską lekturę. Do niego dołączyli również profesorowie Richard Lukas i Norman Finkelstein (warto zapoznać się z historią tych profesorów bo jest iście absurdalna i niesprawiedliwa). Teraz przejdźmy do nas. Kto jest promotorem neomarksizmu w Polsce. Brawa dla tych co powiedzą no co ty Prawaku przecież to TVN, Gazeta Wyborcza, NaTemat, Newsweek.

Prawda lecz w tej grze dużą role pełni pisarka Olga Tokarczuk. Pani Olga w tym felietonie nie dostanie na razie batów, tylko napiszę prawdę, że jest ona zwykłym narzędziem w ręku neomarksizmu. Żeby nie wyjść na zwykłego agresora, który używa potocznie prawackiego chochoła posiłkować się będę jej niektórymi cytatami. Idealny przykład:



"jako kolonizatorzy, właściciele niewolników czy mordercy Żydów".

Współczesna lewica brzydzi się imperializmem. (Sam nie jestem za tą doktryną bo niesie ona za sobą brak suwerenności narodów) Jednak dzisiejsi antykolonizatorzy, szczególnie z lewicy podkreślają, że będąc kolonią niesie to za sobą nierówność społeczną. Pamiętajmy, że marksistów ma aż telepać ze złości z tego powodu. Lecz prawda tkwi w szczegółach, a tymi szczegółami jest to, że wielu tych gości co krzyczą o nierówności żyło bądź żyje z utrzymywania przez inne osoby. Zaskoczenie, tego jednak Tokarczuk nie widzi. Nie próbuje być subiektywna w stosunku do lewicowców. Marksizm miał to do siebie, że wyznacza sobie punkt docelowy obrony i ataku. Obronę pomińmy (jest temat na osobny materiał) a skupmy się na ataku. Ten atak musi być bezczelny oraz nikogo nie oszczędzać. Najlepiej jeszcze, żeby strona ataku miała jakieś brudy.

Brudy miała również Polska. Z tego korzysta pisarka co również ten profit idzie na konto Marksa. Kawałek po kawałku, aż powstanie całość. Autorytet Tokarczuk może nie jest jeszcze tak wielki jak teraz Marksa, ale pomału zmierza w kierunku tego chaosu.





Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale