2 obserwujących
8 notek
15k odsłon
2592 odsłony

Prezydent Zełenski. Jak rozegrano grę finałową.

Адміністрація Президента України CC BY 4.0 httpscreativecommons.orglicensesby4.0
Адміністрація Президента України CC BY 4.0 httpscreativecommons.orglicensesby4.0
Wykop Skomentuj3

31 marca wybuchła radość w sztabie kandydata na prezydenta Ukrainy, a jeszcze trzy miesiące temu aktora komediowego, Wołodymyra Zełenskiego. Wyniki I tury okazały się optymistyczne, jak zresztą wskazywały sondaże. Wygrał z poparciem 30% głosujących, na 2. miejscu znalazł się Petro Poroszenko z 16% głosów. Julia Tymoszenko odpada z wyścigu, choć to na walkę właśnie z nią się szykowano (co można to wnioskować ze scenariusza 3. serialu Sługi Narodu, gdzie analog byłej premier jest najbardziej wyśmiewany).  

Zapraszam do lektury ostatniego artykułu o kampanii Wołodymyra Zełenskiego. I po raz kolejny odpowiadam na pytanie: co zrobić, żeby zostać prezydentem.

Ustaw swoje warunki finałowej gry


Duża przewaga Zełenskiego i olbrzymi elektorat negatywny Poroszenki dawał raczej spokojną perspektywę dla aktora przed II. turą. Jedyne zagrożenie na horyzoncie stanowiła wyborcza debata. Wiele osób mówiło wówczas, że Poroszenko: polityk z 25-letnim doświadczeniem, potrafiący powiedzieć wszystko o mechanizmach działania państwa, podatkach i budżecie, sądach i polityce zagranicznej, ośmieszy w spotkaniu na żywo, politycznego, bądź co bądź, dyletanta Zełenskiego. Do tego debata powinna toczyć się w języku oficjalnym państwa - po ukraińsku - a rosyjskojęzyczny Zełenski nie zna go perfekcyjnie.

Zawsze można było nie przyjść na debatę: ale dziennikarze, działacze społeczni i zwykli ludzie oczekiwali takiej dyskusji, a druga strona zaczęła oskarżać go o potencjalne tchórzostwo.

Ekipa młodego aktora postanowiła mocno zaatakować. W sieci pojawiło się krótkie wideo - niewiele ponad minuta.

Bojowa muzyka. Zełenski - w krawacie i marynarce, zamiast wcześniejszej luźnej odzieży - wychodzi tunelem stadionu sportowego na murawę.

“Zwracam się do Petra Poroszenki. Wzywa mnie Pan na debatę. Marzył Pan, że ucieknę, nie zareaguję, schowam się. Nie. Nie jestem Panem z 2014 roku. Przyjmuję wyzwanie.”

- mówił. Postawił też prezydentowi szereg warunków: dotyczących formatu dyskusji, przejścia testu na nadużywanie alkoholu i narkotyków. Zażądał, żeby Poroszenko przeprosił go za poprzednie wypowiedziane słowa. A wreszcie zaproponował miejsce przeprowadzenia debaty: stadion.  

“Daję Panu 24 godziny. Niech Pan myśli.”

- zakończył, z lekkim, cynicznym uśmiechem znikając z kadru.  


Poroszenko odpowiedział sprawnie, również w formie wideo. Delikatna muzyka, wieczorna cisza przed Administracją Prezydenta, lekkie światła. Spokojnym krokiem w kadr wchodzi Poroszenko, na luzie, bez krawata. 

“Wołodymyrze Oleksandrowyczu. Cieszę się, że - choć jakoś niepewnie - przyjął Pan zaproszenie na debatę. (...) Debata to nie show. (...) Ale jak ma być stadion, niech i będzie stadion. Czekam na Pana.”

- z lekką nonszalancją mówił w klipie Poroszenko. Wypowiedź całkiem zgrabna, nieźle napisana, choć dwa razy dłuższa niż kontrkandydata.


Później wokół debat zaczęła się wielka gra. Oddawanie krwi do analizy. Dyskusje o prowadzącym. Dyskusje o formacie, ustawieniu sceny. Dyskusje o dacie debat. O wszystkim, ale nie o planach na prezydenturę, konkretach polityki. W rozmowach o formie zupełnie zapomniano o treściach wypowiadanych przez kandydatów, a to w nich miał być lepszy Poroszenko.

Daty spotkania długo nie udawało się ustalić: Poroszenko chciał dyskutować 7 dni przed wyborami, by potencjalne zwycięstwo w retorycznym pojedynku mógł jeszcze skonsumować. Zresztą właśnie w przedwyborczą niedzielę stawił się na stadionie, ale Zełenskiego tam nie zastał. Kolejną możliwą datą był przedwyborczy piątek. Do ostatnich dni nie było pewne, czy w końcu do spotkania dojdzie. - Negocjacje były trudne - mówiła mi Wiktoria Dronowa ze sztabu Petra Poroszenki. - Nie było merytorycznej dyskusji. Byliśmy szantażowani: miała się odbyć albo taka debata, jakiej chciał sztab przeciwnika, albo żadna”.

Ekipa Zełenskiego grała na czas, a tymczasem wyniki sondaży pokazały, że nie ma się czego bać: nowicjusz dysponował przewagą nad starym polityczną wygą w granicach 65-75% do 25-35%. By coś się zmieniło, debata musiałaby zakończyć się naprawdę tragiczną wpadką Zełenskiego. Zresztą do jakichś wpadek w okresie między I. a II turą dochodziło: na miejsce przeprowadzenia badania medycznego Zełenski wybrał klinikę swojego biznesowego partnera, a krew pobierał sanitariusz, który wcześniej grał w produkcjach “Kwartału 95”. Opublikowane badania wskazywały datę o kilka dni wcześniejszą - sugerowano oszustwo, choć u Zełenskiego twierdzono, że to literówka.

Kolejną kontrowersyjną sytuacją była rozmowa telefoniczna Poroszenki i Zełenskiego, na żywo w “1+1” (prezydent był w studiu, aktor do niego dzwonił). Zełenski zachowywał się chamsko, nie dawał dojść konkurentowi do słowa i rozłączył się. Zdania było podzielone: jedne odwoływały się do chwackości komika, drugi do jego braku kultury. Nie wpłynęło to jednak znacząco na sondaże.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka