O Bronku co płakać nie chciał.
W tym kraju gdzie każdy wie,
Jak płakać w te żałobne dni.
Do władzy Bronek sie rwie,
Do władzy, w której już tkwi.
Jego wąsy sumiaste,
Ta mina co każdy ją zna.
Hej Marian! Krzyczą mu chórem.
Tutaj elita Twa!
Nie Marian! – odgryza się Bronek.
- Bronisław mówcie mi.
Mój szef to Wielki Donek.
On o Wawelu tez śni.
Nie ważne! – krzyknęli zgodnie.
Na pałac Ci trzeba iść.
Nasz naród przedstawiać godnie.
Sen europejski wciąż śnić.
Mam kłopot – odrzekł im smutno.
Publika nie wierzy mi.
Nie dla mnie żałobne sukno.
Nie dla mnie płacz i łzy.
Tak oto figlarny Bronek
Lub Marian odbiorco mój.
Zmierza w historii stronę,
Lecz nie po laurowy zwój.
(Marian = emigracyjny archetyp wsiowego Polaka, koniecznie z wąsami)
darob



Komentarze
Pokaż komentarze (1)