5 obserwujących
101 notek
96k odsłon
  539   0

Elektrycznośc - jako na Ziemi, tak i na niebie

Ukończyłem właśnie tłumaczenie drugiej większej publikacji Charlesa Bruce'a pt Kosmiczne burze, które jest dostępne tutaj.

Pod porzednią notką, będącą reklamą mojego tłumaczenia pierwszej monografii Bruce'a na temat możliwego zastosowania teorii wyładowań elektrycznych w astrofuzyce, pojawiły się głosy sprzeciwu. Nie były co prawda zbyt zasobne w argumenty, ale pokazują one ogólną tendencję do negowania roli elektrycznosci w zjawiskach astrofiizycznych. Sam Bruce z resztą również tego doświadczył. Oto, co napisał:

Nie jest więc zaskoczeniem, że napotyka się na trudności w traktowaniu o rozdzieleniu ładunków w kosmicznych atmosferach, gdzie zamiast ziemskiego powietrza, wody i lodu mamy głównie wodór, hel, oraz tlenki i wodorki różnych metali, takich jak tytan, cyrkon, wanad etc. W rzeczy samej, autorowi często mówiono autorytatywnie, jak na przykład na sympozjum astrofizycznym w Liège w 1957, że jest "niemożliwe", żeby nawet w relatywnie chłodnych atmosferach długookresowych gwiazd zmiennych doszło do powstania pól elektrostatycznych.

Zaraz jednak dodaje:

Ma on jednak nadzieję wykazać, że nie tylko jest to dalekie od niemożliwego, ale byłoby całkiem zaskakujące, gdyby nie obserwowano efektów elektrycznych w warunkach panujących w gwiezdnych atmosferach.

Bruce przytacza dowody na poparcie swojej tezy, powołując się na ówczesne badania nad elektrycznością w ziemskiej atmosferze. Zarówno ówcześni, jak i obecni oponenci powinni wziąć sobie do serca pewną rzecz. Czy dysponując czysto teoretyczną wiedzą, popartą zaledwie dalekimi obserwacjami, moglibyśmy wywnioskować, że na Ziemi dochodzi regularnie do silnych wyładowań atmosferycznych? Nawet dzisiaj, po dekadach badań, i to wcale nie z daleka, powstawanie piorunów pozostaje jeszcze po części zagadką. Przypuszczalnie, badając Ziemię z odległosci, w jakiej są od nas gwiazdy, przez długi czas nawet nie zastanawialibyśmy się nad możliwością istnienia na niej burz elektrycznych. Jak zatem nazwać stanowcze twierdzenia, poparte zaledwie dalekimi obserwacjami widma, że w atmosferach obiektów gwiazdowych oraz mgławicach nie może dochodzić do powstawania znaczących różnic potencjałów? Bruce słusznie określił je jako autorytatywne.

Jednak Bruce nie skupił się tylko na porównaniu atmosfery ziemskiej i gwiazdowej. Posiłkując się analizą widma i jasnosci pokazał również m inn, że istnienie tzw gwiazd o widmie złożonym nie musi oznaczać istnienia układów podwójnych, lecz da się lepiej wytłumaczyć okresowym wyładowaniem w atmosferze. Pokazał też, że to samo zjawisko może odpowiadać za widmo, na podstawie którego astronomowie ożekli zróżnicowanie gwiazd pod względem składu chemicznego. Pokazał zgodność zmierzonych dopplerowsko prędkości gazów w atmosferach gwiazd z teoretycznymi prędkościami wywołanymi wyładowaniem. Przedstawił też wyładowanie elektryczne jako potencjalne źródło promieniowania synchrotronowego z aktywnych radiowo galaktyk. Warto dodać, że owo promieniowanie było wówczas tylko słabą hipotezą, a przyczyn jego powstawania standardowa astrofizyka szuka do dziś.

Na koniec Bruce wraca do naszego podwórka i przywołuje ciekawe zagadnienie: dlaczego zorze polarne potrafią pojawiać się tak szybko po erupcjach na Słońcu? Potrzebna do tego prędkośc cząstek jest znacznie wyższa od zmierzonej przy powierzchni Słońca. Wyjaśnienie wydaje się tylko jedno - cząstki te przyspieszają po drodze. Przyspieszenia tego nie nabrały w sposób mechaniczny. Dobrym kandydatem jest tu elektryczność.

Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do poprzedniej monografii, ta jest zwieńczona pokaźną bibliografią. Teoria Bruce'a nie jest tylko radosną twórczością astrofizyka amatora. Ma potwierdzenie w licznych obserwacjach, w przeciwieństwie do wielu wynalazków. To raczej współcześni astrofizycy uprawiają radosną twórczość, powołując do życia takie byty, jak nowe rodzaje supergęstej, lub egzotycznej materii, niewidocznej i niewykrywalnej, byle tylko nie upadły przestarzałe teorie.

Edit:

Przed chwileczką ukończyłem tłumaczenie małej pracy Bruce'a poświęconej temperaturom osiąganym przez atmosferę słoneczną podczas rozbłysków. Bruce wyraża w niej wątpliwości, czy jakikolwiek inny proces, poza wyładowaniem elektrycznym, byłby w stanie miejscowo podgrzac gaz do tego stopnia. Następna zaś w kolejce do tłumaczenia, ostatnia już, zawiera podsumowanie wieloletnich prac Bruce'a i nosi wiele mówiący tytuł "Zwieńczone sukcesem przewidywania teorii wyładowań elektrycznych i wszechświatowej ewolucji". Autor wyraźnie więc sugeruje, że dostaniemy wyciąg potwierdzeń obserwacyjnych jego teorii, co jest ze wszech miar wskazane wp rzypadku kazdej teorii. Co więcej, należy spodziewać się, że potierdzeń tych będzie sporo, gdyż praca jest najobszerneijsza z tłumaczonych przeze mnei dotąd.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie