5 obserwujących
101 notek
91k odsłon
355 odsłon

Elektryczny model plam słonecznych

Wykop Skomentuj14

Pan Tumalski wysunął względem mnie kolejne rządanie:

proszę przedstawić "elektryczny model"

plam słonecznych.
Wszystko inne jest zawracaniem d..., d... dużej części ciała.
pzdr
Na moje pytanie, czemu uznaje to za tak ważne, odpowiedział:
bo cykl słoneczny to wnętrze Słońca,
a wnętrze Słońca to neutrina, a neutrina to ten cały kociokwik,
tzw. oscylacje, Higgsy i inne.
pzdr
Jak widzisz, drogi czytelniku, spojrzenie dosyć subiektywne i pełne z góry powziętych założeń. Jednak prośba na tyle konkretna (po latach), że nawet z przyjemnością siadam do pisania...
Model laboratoryjny
Tak tak. Elektryczny model słońca, co prawda tylko z grubsza przybliżony, ale już pozwalajacy odtworzyć zachowanie plam, zaczął się od eksperymentów laboratoryjnych, a więc kwintesencji fizyki. Dokonał tego Kristian Birkeland, znany głównie (acz chyba ciągle zbyt mało) z teorii zorzy polarnej.
Elektryczny model plam słonecznych
Modelem Słońca była po prostu sfera w komorze próżniowej, będąca jednocześnie anodą w obwodzie elektrycznym. Zdjęcie (a) przedstawia gorącep unkty na powierzchni anody w obliczu pbraku pola magnetycznego. Namagnesowanie anody powoduje znane nam z obrazów Słońca (i tzw wykresu motylkowego) ułożenie plam w pasach po obu stronach równika. Na uwagę zasługuje również widoczny na zdjęciach (b) i (c) torus plazmowy, który Słonce, według pewnych przesłanek, również posiada:
Elektryczny model plam słonecznych
Birkeland zaobserwował, że gorące plam przesuwają się ku równikowi, wraz ze zwiększaniem pola magnetycznego. Dokładnie tak, jak to się dzieje w cyklu aktywności słonecznej. Co więcej, ponieważ były one miejscami szczególnie dużego przepływu ładunku, ich liczba w naturalny sposób odzwierciedlała aktywnosć Słońca. Obserwacje Słońca potwierdziły, że głównym miejscem emitowania tzw wiatru słonecznego są chłodniejsze obszary fotosfery - tzw dziury koronalne, oraz pasy po obu stronach równika - miejsce występowania plam.
Ktoś może zaprotestować, gdyż plamy otrzymane przez Birkelanda są jaśniejsze od otoczenia, w przeciwieństwie do plam słonecznych. Należy jednak pamietać, że dzieje się tak w świetle widzialnym. W innych długościach fali elektromagnetycznej obraz Słońca może przypominać model Birkelanda:
Elektryczny model plam słonecznych
Astrofizycy zgodzili się, że w ogólnym rozrachunku obszar plamy słonecznej charakteryzuje się większą energią, niż zwykła fotosfera. Zatem model Birkelanda w swoich głównych założeniach bardzo dobrze przewidywał ich rolę.
Model teoretyczny
autorem modelu teoretycznego plam słonecnzych jest Donald Scott. Wg niego, fotosfera jest warstwą podwójną - rodzajem zatoru w przepływie prądu elektrycznego, gdzie jego energia jest rozpraszana w postaci fal e-m. Plama jest miejscem przebicia tej otoczki - tak więc oczywistym jest, że nie jesto na przykładem tłumienia przepływu energii, lecz wprost przeciwnie - pozwala się jej uwolnić, zmniejszając ponoszone po drodze straty. To dlatego plamy są chłodniejsze - ich energia się nie rozprasza, jak to ma miejsce w koronie, lecz ulatuje w postaci wiatru słonecznego. Dodatkowo, fakt, że dziura w fotosferze jest wyraźnei chłodniejsza od otoczenia wskazuje, że wnętrze Słońca bynajmniej nie jest źródłem jego energii termicznej.
Scott tak przedstawił schematycznie przekrój przez fotosferę (a dokładniej "granulę fotosfery"), oraz przez plamę:
Elektryczny model plam słonecznych
Widać na nim, że fotosfera jest źródłem niewielkiej ilosci szybkich jonów, podczas gdy dziury w niej - dużej ilości powolnych. Istnienie napięcia pomiędzy fotosferą a chromosferą tłumaczy również przyspieszanie wiatru słonecznego, którego na razie astrofizyka wyjaśnic nie ptorafi.
Same granule fotosferyczne są przykładem bynajmniej nie konwekcji, ale "pęczków anodowych" - efektu czysto elektrycznego. Co ciekawe, niedawne obserwacje wykazały ich istnienie również we wnętrzy plam - gdzie są one mniejsze, co odpowiada większemu prądowi - wszystko w zgodzie z modelem elektrycznym Słońca.
Źródło neutrin
Pan Tumalski wspominał o neutrinach jako ważnemu elementowi łańcucha wnioskowania o działaniu Wszechświata. Zaznaczył, że mają one związek z wnętrzem Słońca, jak chce tego model hydrostatyczny.
Tymczasem niska temperatura plam jest wskazówką, że energia słoneczna nie przedostaje się z jego jądra w postaci cieplnej. Ale nie jest to jedyna przesłanka. Wal Thornhill zauważył, że ilość neutrin, emitowana rzekomo przez jądro Słońca, jest skorelowana z jego powierzchniowoą aktywnością - a dokładniej rzecz biorąc, liczbą plam: im większa ilość plam, tym mniej neutrino. Trudno wykasnić tą korelację przy założeniu, że neutrina opuszczają jądro Słońca momentalnie, a fotonom zajmuje to, jak się zdaje, wieki. Jest jednak w pełni zgodne z hipotezą, że źródłem neutrin jest fotosfera, gdzie przemiany jądrowe zachodzą pod wpływem oddziaływań elektrycznych, przy znacznie mniejszej temperaturze, niż by tego wymagał model hydrostatyczny.
 
Zapewne można by tutaj dodać wiele szczegółów rozszerzajacych obraz modelu, jednak działam nieco pod presją czasu, a jeżeli pan Tumalski na poważnie chciał informacji, to z pewnością nie dopyta.
 
Źródła:
 

 

 
Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie