Kantyna w biurze, lunch. Kolega z pokoju opowiada:
Moja babcia, Finka ze wschodniej Karelii urodzila sie w 1910 roku jako poddana cara. Gdy Finlandia uzyskala niepodleglosc w 1917 jej wies zostala po "zlej" stronie granicy i babcia stala sie obywatelka radziecka. Sowieci zaczeli dociskac srube, wiec jako 17 letnia dziewczyna w 1927 roku uciekla z mlodszym bratem przez zielona granice do Finlandii. Kontakt z rodzina zostal przerwany.
W latach 90 moja matka pisala doktorat na temat losow ludnosci finskiej w Zwiazku Sowieckim. Z tej okazji czesto przebywala w Moskwie. Bodajze w 1995 roku, gdy byla w finskiej ambasadzie urzednik spytal ja czy moze pomoc w nastepujacej sprawie. Otoz przyszedl list od kobiety z Krasnodaru, szukajacej w Finlandii kontaktu do swojej siostry, ktora w 1927 uciekla z Sowietow. Cud? Przypadek? To byla siostra babci.
Jeszcze w tym samym, 1995 roku matka z babcia (bagatela, 85 lat) pojechaly do Krasnodaru. Siostry zobaczyly sie po raz pierwszy od prawie 70 lat. Rozpoznaly sie dzieki jednemu zachowanemu zdjeciu. Nie byly w stanie rozmawiac - babcia nie znala rosyjskiego, a jej siostra zapomniala juz finskiego.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)