0 obserwujących
10 notek
5300 odsłon
  657   1

Donald Tusk wcale nie wraca

Donald Tusk nie wrócił do polskiej polityki, bo wbrew pozorom był tu od dawna. Tyle, że per procura. Ruch pana Szymona Hołowni jest niczym innym niż wersją 2.0 Platformy Obywatelskiej. Jego lider, pełnił i nadal będzie pełnił, przynajmniej tak długo jak trzeba, rolę testera nowych idei.

Donald Tusk miał wystarczająco dużo czasu, żeby zrozumieć, czym żyją współczesne, zachodnie nurty polityczne: ekologia, zrównoważony rozwój, diversity and inclusion i cała reszta haseł, które u nas wciąż budzą zdziwienie lub zniecierpliwienie starszych panów trzymających stery władzy. Polski spór „dwóch trumien” w żadnym stopniu nie podnosi wymienionych wątków, koncentrując się na zaszłościach sięgających korzeniami nieistniejącej już rzeczywistości. Młodsze pokolenia nie chcą brać udziału w polityce dziadersów. Ale upływ czasu nie zna litości i prędzej, czy później, to właśnie młodzi będą w naturalny sposób przejmowali stery władzy. A dla nich liczą się zupełnie inne sprawy, właśnie te o których wspomniałem. Wprawdzie lewica mogłaby zagospodarować ten obszar (co zresztą stara się robić), ale przestrzeni wydaje się starczać również dla „centrum”.

Szymona Hołownię wystawiono więc kilkanaście miesięcy temu w roli testera, który miał sprawdzić, czy nowe nurty znajdą zainteresowanie wyborców. Wszystko wskazuje na to, że tak się dzieje i plan się powiódł. Dowodzą tego sondaże.

Dlatego teraz wystarczyło „znaleźć” symbolicznego łącznika z lepszym światem zachodu. W tej roli od początku był zaplanowany Donald Tusk, który z czasem dokona połączenia oby organizacji. Nawet jeśli dzisiaj w jakimś stopniu PO i Polska 2050 spierają się ze sobą, to jest to konflikt pozorny, sprzyjający poszerzeniu elektoratu przyszłej zjednoczonej partii. Z perspektywy pomysłodawców, najważniejsze jest to, że podmioty się nie kanibalizują. A czas do wyborów jest idealnie odmierzony.

W perspektywie kilkunastu miesięcy PO wniesie we wianie struktury, działaczy i pieniądze. Polska 2050 zagwarantuje świeżość opartą o wspomniane idee. Taka, używając języka biznesu „konsolidacja rynku”, stworzy dla rządzącego PiS prawdziwy problem, bo trudno będzie zaproponować alternatywę młodym ludziom, który żyją poza obszarem toczonych dzisiaj sporów.

Wyznawcy dawnej PO traktujący Donalda Tuska jak wybawcę zgodzą się z każdą jego decyzją, a ci, którzy budowali Polska 2050 zostaną wynagrodzeni stanowiskami lub jak to już często bywało, skończą rozczarowani rolą jaką przyszło im pełnić w politycznym teatrze.


Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka