37 obserwujących
364 notki
408k odsłon
  218   3

Jak Piastowie produkowali najlepszą w średniowieczu stal. Cześć druga


Wytop żelaza w dymarkach nie przebiegał jednak tak, jak to przedstawiają „naukowcy”, czy też liczne grupy rekonstrukcyjne.

W gruncie rzeczy był on identyczny z procesem wytwarzania węgla drzewnego.
Na to wskazują pozostałości archeologiczne oraz rozliczne wykopaliska takich dymarek.

Jak powszechnie wiadomo istnieją zasadnicze różnice pomiędzy wynikami współczesnych wytopów żelaza w rekonstrukcjach dymarek, a obserwacjami na stanowiskach archeologicznych.

Zauważono bowiem, że żużel i szlaka z wykopalisk nie zawierają prawie domieszek żelaza!!!!


Co więcej, górna powierzchnia kloca szlaki jest jednorodna, co spowodowało wprowadzenie pojęcia „powierzchni swobodnego krzepnięcia”. Powierzchnia ta świadczy o tym, że szlaka spływała do dołka dymarki w rezultacie jednorazowego aktu w końcowym etapie procesu wytopu.

Co więcej, 300 kilowe kloce żużla wskazują na możliwość wielokrotnego wykorzystania takich dymarek, co pozwalało na zebranie się tej olbrzymiej masy szlaki, jako efekt następujących po sobie wytopów w tym samym piecu.

Trzy obserwacje pozwalają nam na konkretyzację budowy takiego pieca.

Na poniższym zdjęciu widzimy przekrój dołka dymarki, na którym widać, że szlaka z wytopu nie zajmuje całego dołka dymarki, ale występuje lokalnie w formie pojedynczego cylindrycznego sopla.


image

Następną ciekawą obserwacją jest to, że często dymarki budowano tak ciasno, że nachodziły one jedna na drugą. Nie było to spowodowane brakiem miejsca, ale musiało mieć inne, najprawdopodobniej technologiczne przyczyny. Niektórzy sugerują, że częściowo rozbijano stare kloce żużla, aby zrobić miejsce pod nowy dołek pod dymarką, ale nie może być to prawdą, bo wysiłek z tym związany w żaden sposób nie mógł być uzasadniony.

image


Trzecią obserwacją są cylindryczne fragmenty szlaki o średnicy 7 do 10 cm interpretowane jako odlew szlaki, która zalała otwory napowietrzające dymarki.

Taka interpretacja ma swoje słabe strony, bo otwory takie powinny przebiegać poziomo i jest mało prawdopodobne, aby szlaka zdołała wypełnić je na całej ich wysokości, szczególnie że mogła przecież spływać swobodnie do dołka pod dymarką.

Te trzy obserwacje nie udało się dotychczas połączyć w logiczny sposób ze sobą, mimo że dotyczą one tego samego procesu technologicznego, a więc powinny też w tym procesie znaleźć swoje sensowne miejsce.

Te problemy z wyjaśnieniem zasady działania pieców dymarskich mogą wynikać z tego, że nie istniał jednolity plan ich budowy.

Można przyjąć, że i w tym przypadku istniał ciągły proces doskonalenia sposobu wytopu żelaza i technologii budowy pieca dymarskiego.

Tak jak to już proponowałem, wytop żelaza wywodzi się pierwotnie od mielerza do produkcji węgla drzewnego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mielerz


Jako kolejne udoskonalenie wprowadzono wypełnienie miejsca, po wyjętej drewnianej „duszy” mielerza, rudą darniową.


image

Ta metoda zwiększyła ilość wytopionego żelaza, ale wydajność wytopu, w porównaniu do ilości użytych surowców, była zapewne bardzo niska. Tę technologię stosowali zapewne słowiańscy Hyksosi i Hetyci.

Kolejny etap rozwoju to zastąpienie drewnianej duszy mielerza cylindryczną rurą wykonaną albo z plecionki, albo z kory zdjętej z pnia brzozy i obłożonej polepą glinianą. Wokół takiej rury układano drewno tak jak w mielerzu.

Rurę tę, czyli właściwą dymarkę, zaopatrywano w otwory w dolnej jej części, przez które wydostawały się na zewnątrz gazy powstałe w rezultacie procesu uwęglania drewna, lub też stawiano bezpośrednio na warstwie drewna. Rurę wypełniano rudą darniową tak, aby gazy z pirolizy mogły się przez nią przemieszczać i prowadzić do redukcji tlenków żelaza w relatywnie niskich temperaturach.

image


Aby zwiększyć siłę ciągu, gazy te były spalane przy wylocie z dymarki, co dodatkowo zwiększało jej temperaturę.

Wadą tego sposobu wytopu była jego jednorazowość oraz słaba jakość żelaza wymieszanego często z żużlem. Metoda ta pozwalała jednak na szybką produkcję dużych ilości metalu.

Taka budowa dymarki tłumaczy również to, dlaczego dymarki naszych przodków nie pękały na skutek nacisku żużla i żelaza na jej ścianki w procesie wytopu i dlaczego ścianki antycznych dymarek były tak nieprawdopodobnie cienkie w stosunku do ich objętości.

Współcześnie budowane dymarki, aby obejść ten problem, mają ściany grube jak w bunkrze i mimo to często dochodzi do ich pęknięcia. Antyczne dymarki stabilizował z zewnątrz kopiec mielerza i można je było załadować rudą aż po wierzch, bez obawy ich pęknięcia.

Szczytowym osiągnięciem tej technologii była miniaturyzacja tego procesu.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale