Kto był na dzisiejszej Mszy świętej już wie, a ten kto nie był nie wie, że są przepiękne pytania o sile wiary oraz o dwaniu innym wsparcia materialnego.
Czytania te miażdżą wyobrażenie ludzkie wsparcia i wiary ale.. - z zabezpieczeniami. Pochwalają jendak wiarę którą wielu z nas może określić naiwną, albo głupiutką, albo wręcz infantylną.Jak chcesz doświadczać cudów to, przygotuj się i wypatruj – jak strażnicy zmiany warty o świcie – potrzebującego, bo to nie chwila prawdy o Tobie(znaczy o mnie) ale Najwyższy chce mi uczynić cud ale muszę spełnić – jak złota rybka warunek. W przypadku jednej wdowy cud zaskoczył od razu, drugiej nie wiemy.. .
No to zacznę od pierwszego czytania: Historia Elliasza i pewnej ubogiej wdowy co to ją poprosił prorok o “kanapkę”. A ona nic nie miała ale … - miała troche oliwy i baryłkę mąki. Miała tez na utrzymaniu syna. Odmawiając prorokowi powinna być - wg mnie - usprawiedliwona odmową. Jednak poczęstowała go jednak tym co miała. Ostatnim co miała. A efekt był taki, że ten ostatek który dała, nie wyczerpał się.. . :-)))
Dała i otrzymała.. . Dała wszystko i nic nie straciła.
I Ewangelia:
Każdy pewnie z bywalców tutejszych zna tę historię gdy Jezus staje przy skarbonie świątynnej i przygląda się wrzucającym tam pieniądzory.
Ale zanim to uczynił ostrzega przed hipokrytami którzy robią wiele na pokaz “świętych rzeczy” a w rzeczywistości są wyzyskiwczami.
Potem idzie obserwować skarbonę. Zaobserwował wdowę która dała 2 pieniążki = jeden grosz. A to było wszystko co miała.
Zawolał swoich uczniów i pokazał im, że ona dała najwięcej ze wszystkich. Mimo, że inni dawali nominalnie więcej ale.. .
Ona dała na pewno najmniej ale.. .
Okazuje się, że daje nie ten kto robi z tego larum i “gwarantuje" mu ów datek pierwsze miejsca w synagogach, lubi pozdrowienia na rynku i mają dzięki temu zaszczytne miejsca na ucztach”(cytaty z ewangelii) ale ten kto daje z serca. Daje bo to oczywiste, że nie można nie wesprzeć w imię solidarności międzyludzkiej.. .
Bo z serca daje ten kto daje wszystko co ma.. albo mógłby nie dawać ze względu na swoje ubóstwo ale jednak dał.. . Tak jak ta uboga wdowa daje prorokowi ostatek tego co ma, chociaż ma małego synka.. .
*********
Mój wniosek – może Was śmieszyć będzie – ale moim zdaniem, Bóg chce czynić cuda w naszym życiu poprzez sposób w jaki ja dam.. .
Dlaczego?
Ano dlatego, że pochwala dawanie z serca:
- wdowa z pierwszego czytania daje wszystko a otrzymuje cudownie “coś”, co sprawia, że źródełko oliwy i mąki się nie wyczerpało.. .
- wdowa z Ewangelii, daje wszystko co ma, nie wiemy jak kończy się jej historia ale Jezus potwierdza to – wzorem pierwszego czytania – że ten kto daje hojnie, hojnie musi otrzymywać.
podsumowanie:
Jeśli człowiek nie jest gotów na cuda nie będzie mógł być wiernym uczniem Jezusa.. . Bo gotów na cuda jest ten który nie robi sobie zaskurniaków ale daje i wierzy, że Bóg nie zostawi go na pastwę.. .
Św. Franciszek mawiał: Bóg mój i wszystko moje.. . Wdowy obie dały wszystko gdyż zaryzykowały. Nie wiemy dlaczego ale z pewnością podjęły ryzyko, ze dzieląc się pozbawiają się koniecznego do bytowania środka.
Jeśli zaczynam wierzyć – muszę być zdany na cuda i na dawanie bez zabezpieczeń. Tzn. takie sytuacje z których po ludzku nie ma wyjścia ale wg wiary jest wyjść nieskończenie wiele.. .
Właściwie Miłość nie zatrzymuje dla siebie ale daje wszystko i chyba w przypadku tych dwóch wdów właśnie obraz takiej miłości zajaśniał.. .
Powiem szczerze, że kilka cudów w moim życiu się wydarzyło ale też kilka kalkulacji które z przypadkami wdów nie miały wiele wspólnego – mając rodzinę daję zazwyczaj z tego na co w swoim budżecie mogę sobie pozwolić na datek. Nie daję wszystkiego. Ale wspierając finansowo najpierw kaluluję czy nie zruinuję siebie.. .
Ale to przecież chodzi o to przedewszystkim aby dzięki temu “nie pchać się na pierwsze miejsce w synagodze lub na ucztach” itp. a o serce. Dawanie nie dla sławy ale.. .
No właśnie. :-)))
p.s.
A tutaj są czytania a niedzieli:
http://katolik.pl/biblia.php?fragm=1%20Krl%2017,10-16;%20Hbr%209,24-28;%...
p.s.
Albo jeszcze inaczej.
Gdy mi się wydaje, żem już taki wierzący, to: – do mnie na pewno przyjdzie potrzebujący a nie do “bogatego” – przyjdzie by “mnie obdarzyć” jeśli podzielę się nawet z niedostatku.. – jest to moja “chwila prawdy” w której nie ma wyproś i powiedzenia, że spadaj do sąsiada który “BMKą” jeździ, ale potrzebujący mówi jakby “sprawdzam Cię”.. .
Ten egzamin jaki wdowy zdały skutecznie – wzorem złotej rybki, zaszpanowały i dały radę – nie zrobiły bez wysiłku gdyż gwarancji wiele nie miały ale przynajmniej zaryzykowały.
Bo doświadcza cudu ten kto zaryzykuje. Albo jak często mówił JPII, ten kto wypływa na głębię.
Dzisiejsza Ewangelia(czytania Mszalne), właśnie do tego zapraszają. no!


Komentarze
Pokaż komentarze (14)