Dzisiaj miało być trochę w innym kontekście, ale wczoraj zdarzyło mi się coś ciekawego, czym chciałbym się podzielić i nawiązać tym wydarzeniem do tematu głównego.
Wczoraj jechałem samochodem – dynamicznie( jak przystało na lubiącego „wiatr we włosach”), zjeżdżałem z obwodnicy dwujezdniowej po ostrym łuku – jak ja lubię jechać po łuku na granicy poślizgu i pisku opon. Jechałem od zewnętrznej gdyż wyprzedzałem wcześniej inny samochód.I nagle zobaczyłem wyłaniające się z za zakrętu pachołki zaznaczające koniec pasa zewnętrznego, po którym jechałem – w ogóle nie było wcześniej żadnych oznaczeń, że będzie kończył się pas, aż tu masz ci los!
Po hamulcach!!! I szybka zmiana pasa.
Miałem szczęście, że nic nie jechało wewnętrznym i mogłem zmienić… . Gdyby wewnętrzny był zajęty musiałbym wykosić pachołki.
Wniosek: „pędząc za sukcesem” sprawdź czy podążasz właściwym „pasem”. Jeśli tego „nie sprawdzisz” możesz się mocno rozczarować.. . :-))
Pozdrawiam,
p.s.
Zagadka:
Która partia jedzie "właściwym pasem": Marka Jurka czy LPR? :-))


Komentarze
Pokaż komentarze (11)