Dziś razem z moim pięciolatkiem który zniecierpliwiony niedzielnym obiadem nie chciał wogóle czekać aż dojedzą dorośli - był niecierpliwy i "ciągnął" do zabawy... - oglądnęliśmy w TV defiladę w Wwie.
A największe wrażenie robiły różne stroje i pojazdy, które oprócz tego, że miały koła, to jeszcze potrafią pływać w wodzie i jechać po bezdrożach. To takie "wojskowe terenówki" - jak je oreślił.. A człołgi to już odlot - nie potrzebują drogi nawet gęsty las im nie straszny(oczywiście streszczam to wszystko co mu opowiadalem)... .
Dzięki temu dotrwaliśmy do końca z satysfakcją.Natomiast ja się szczerze ucieszyłem tą uroczystością a zwłaszcza tym, że był tam prezydent, który wie co znaczy: Patriotyzm, Lojalność wobec Polski, Honor, Ojczyzna. Już miałem dosyć Kwasniewskiego i ekipy SLD, gdyż z nimi taka uroczystość zakrawa na profanację albo na "kpinę".. .
A jeszcze to iż, Pierwsza brygada" stała się hymnem sił zbrojnych dodało nastroju całej uroczystości.Można było być dumnym, z historii Polski -> postawy naszych umiłowanych patriotów-żołnieży, którzy mieli niezłomną wiarę w honor, poświęcenie i miłość do Ojczyzny ponad życie... .
A mój pięciolatek po programie wyznał poważnie:
Pozdrawiam świątecznie!!!
p.s.
jego marzeniem jest kierowanie lokomotywą szybkiego pociągu Inter city.... .


Komentarze
Pokaż komentarze (11)