Dlaczego Pani prezydent powinniśmy już podziękować – część I.
Szperając w Internecie, udało mi się znaleźć pewną pozycję zatytułowaną „Program dla Warszawy na lata 2006-2010”, podpisaną przez obecną Panią Prezydent Warszawy Hannę Gronkiwicz-Waltz. Książeczka ta jest dość pokaźna i już na wstępie Pani Prezydent zaznacza że właśnie w Warszawie „najbardziej widoczny staje się rozdźwięk między niemrawą, nieudolną i strachliwą władzą a zaradnymi i odważnymi Warszawiakami. Gdyby nam, mieszkańcom stolicy, stworzyć warunki zbliżone do tych, jakie mają na przykład Londyńczycy, w krótkim czasie stalibyśmy się od nich bogatsi. (…)W Warszawie są przecież zdolni ludzie, są pieniądze, są ogromne możliwości. Jedyne czego brakuje to decyzje. Trwający od lat kryzys władzy ogranicza nasze miasto. Strach, niezdecydowanie i kalkulacje polityczne blokują jego rozwój. W tak wielkim mieście potrzeba szybkich, śmiałych, męskich decyzji.” Pani Prezydent pisząc te słowa pewnie nie zdawała sobie sprawy że po 7 latach jej nieprzerwanego rządzenia będą one wciąż tak aktualne. Strach, niezdecydowanie i kalkulacje polityczne wciąż są i pozostają czynnikiem blokującym nasze miasto i naszą energię. Dzisiaj niestety możemy jeszcze dodać brak odpowiedzialności, rozrośniętą ponad miarę administrację i pychę tej władzy, która dzisiaj jak nigdy zdaje się mówić z pontonu płynącego po Wiśle „Jestem i oglądam, podziwiam i widzę że jest pięknie”… szkoda że tak jest tylko z perspektywy pontonu Pani Hani.
Postanowiłem oddać się lekturze tego zbioru „bajek” począwszy od pierwszego rozdziału: „Warszawa metropolią XXI wieku”. Wyłania nam się idylliczna wizja miasta konkurującego z Berlinem, Moskwą, Pragą czy Budapesztem. W zasadzie to czemu nie, właśnie do tych miast powinniśmy się porównywać… ale czegoś jakby brakuje. Autor tej „powieści” już w 2006 roku doskonale wiedział czego. Niestety mija 7 lat i druga kadencja, a większość z tych obietnic nadal jest tylko wizją bajkopisarza. Można by się podjąć analizy każdej z tych obietnic pojedynczo pastwiąc się nad Panią Prezydent i jej ekipą, ale byłaby to praca wręcz syzyfowa i pogłębiająca tylko złość i zniechęcenie. Dlatego przeanalizuję tylko kilka punktów tego rozdziału.
Utworzenie Centrum Współpracy Naukowej Europy Centralnej. Bardzo ciekawa koncepcja, która miała na celu między innymi stworzenie specjalnych stypendiów dla „zdolnej młodzieży ze wschodu”. Dzisiaj niestety wiemy że szkoły są zamykane, pensje i dodatki dla nauczycieli obcinane a ceny obiadów w szkolnych stołówkach wzrosły 4, 5 a nawet 6 krotnie przez zamykanie kuchni na terenach szkół i zlecanie przygotowywania posiłków przez firmy zewnętrzne. Wystarczy spytać rodziców dzieci które 7 lat temu były w pierwszych klasach szkół podstawowych a dzisiaj są w gimnazjach i szkołach średnich. Nauczyciele też mogą bardzo wiele powiedzieć na temat współpracy z administracją Pani prezydent, nie wspominając o instytucjach sportowych takich jak klub sportowy Hutnik Warszawa na Bielanach, który ma spore problemy przez czystą niechęć i brak dobrej woli urzędników.
Przy współpracy z kapitałem prywatnym doprowadzimy do szybkiego zbudowania Warszawskiego Centrum Kongresowego. Projekty centrum, które miało powstać przy placu Zawiszy są ciągle dostępne w Internecie: imponujące i majestatyczne. „Zadbamy, by Centrum było funkcjonalną częścią większego kompleksu usługowego, tak, aby oferta dla uczestników konferencji oraz osób towarzyszących była szeroka i zróżnicowana.” W debacie radiowej 10 Czerwca pan Poseł PO Michał Szczerba bronił się że przecież powstało centrum na ulicy Chmielnej… czy chodziło mu o Centrum Szkoleniowe Chmielna? Bo jeżeli tak to albo ja, albo Pan Poseł inaczej pojmujemy „większy kompleks usługowy”. Jednak najzabawniejszy w tym tekście jest przymiotnik „szybkiego” zbudowania centrum. Nie zdziwię się jeżeli znajdziemy ten punkt również w programie pani Hanny na trzecią kadencję. A nóż się uda.
„Aby sprostać wyzwaniom nowoczesności nawiążemy ścisłą współpracę i wymianę doświadczeń z wielkimi europejskimi metropoliami… Pomogą nam w tym organizacje pozarządowe zajmujące się problematyką rozwoju metropolii.”Niestety częściowo ta obietnica została spełniona, ale niestety ta druga jej część. Urząd miasta pod rządami Pani Hanny nie tylko zwiększył zatrudnienie wewnętrzne ale również rozszerzył współpracę z niektórymi organizacjami pozarządowymi – czytaj firmami prywatnymi zajmującymi się doradztwem. Dobitnym przykładem, a zarazem efektem tej współpracy jest obecna sytuacja śmieciowa. Ratusz ma do dyspozycji, zatrudnionych na etatach rzeszę prawników i fachowców od przeróżnych dziedzin, którzy jednak sami nie byli w stanie wdrożyć i opracować nowej ustawy śmieciowej. Tak więc już w 2011 roku (zgodnie z doniesieniami portalu TVN24) zdecydowano o wybraniu w tym celu specjalnej firmy doradczej – konsorcjum składającego się z 3 innych firm. Ile te firmy na tym zarobiły nie wiadomo: jedne źródła mówią o 650 tysiącach, inne o półtorej milionie złotych. Efekt jest taki że Krajowa Izba Odwoławcza przychyliła się do zdania firm (dokładniej 4 firm), które zaskarżyły przetarg na odbiór śmieci w stolicy. Czy to oznacza że przetarg był ustawiony? Myślę że to pytanie pozostaje otwarte. Nie tylko firmy doradcze zarobiły, ale miał tutaj zarobić chyba ktoś jeszcze. W uszach rozdźwięczają słowa ze wstępu „strach, niezdecydowanie i kalkulacje polityczne blokują rozwój Warszawy”. A największa szkoda że pierwsza część tej obietnicy nie została spełniona. Jakoś Rzym, Paryż czy Wiedeń poradziły sobie z problemem śmieciowym i to zatrudniając przy tym Polaków jak w Wiedniu.
Cytaty w tekście pochodzą ze strony https://sites.google.com/site/gronkiewiczpl/


Komentarze
Pokaż komentarze (3)