Co??? Ja??? Ja nie potrafię?!? – pomyślałem sobie w sobotę. Chwilę po wyjściu sąsiada, który wpadł wypełnić swojego PITa przez Internet właśnie tak sobie pomyślałem. Wypełnienie, wysłanie i pobranie poświadczenia złożenia zajęło jakieś 10 (słownie: dziesięć) minut.
No i się zawziąłem. Jak to? Sąsiad, który w telewizorze usłyszał, że można przez Internet, to se złożył ot-tak, a ja nie mogę? Zwłaszcza, że w tym roku więcej miałbym roboty ze skanowaniem i wysyłaniem kwitów do biura rachunkowego niż z samodzielnym wypełnieniem? Nigdy w życiu! – pomyślałem. Sam złożę! – postanowiłem.
I się udało. Z czego bardzo dumny i zadowolony jestem. Oraz pozytywnie zaskoczony, ponieważ e-podatki bliskie mi były nawet jeszcze wtedy, kiedy nie wiedziałem, że są mi bliskie. Znaczy się, jak pomieszkiwałem swego czasu w Szczecinie, to jedną przecznicę od miejsca, w którym temat się zaczął. Bardzo, ale to bardzo, dawno temu to było ;)
Epoka, a nawet dwie epoki, minęły. W pierwszej nastąpił boom w kwestiach powszechnego dostępu do Internetu. Jednak ważniejsza była druga, w której postanowiono odejść od dogmatu wymagania kwalifikowanych, absurdalnie drogich, podpisów elektronicznych (pewien poznański, akademicki projekt ładnie pokazał przy jakich stawkach biznes może się opłacać…).
Jest rezultat – system działa. Nie wiem, jak po stronie MinFin-owego back-endu, ale po stronie obywatela-podatnika-klienta działa bardzo sympatycznie. Na tyle sympatycznie, że mając w swojej zawodowej karierze popełnienie kilku e-dokumentów, e-systemów i e-rozwiązań w dużej skali, czyli świadomość jakie mentalne oraz technologiczne uwarunkowania są z tym związane, nie mogę – inaczej niż pozytywnie – ocenić osiągniętego efektu.
Oczywiście plusy nie przesłaniają minusów. Zarówno w przypadku sąsiada, który wypełniał PITa w sobotę, jak i moim, przy wypełniania PITa dzisiaj, więcej czasu poszło na ustalenie, czy w ogóle oraz jaki konkretnie kwit powinien być wypełniony. Moim zdaniem brakuje prostego formularza-testu podpowiadającego, który formularz jest odpowiedni, jakie załączniki do niego i jakie dokumenty warto mieć pod ręką przed przystąpieniem do wypełniania.
Ale to jako propozycja/sugestia na rok przyszły. System e-rocznych e-rozliczeń e-podatkowych jest naprawdę bardzo fajny. Dlatego warto z niego skorzystać. Już, teraz, natychmiast. Czekanie na ostatnią chwilę nie jest dobrym pomysłem. Kolejki przed pocztowymi okienkami w nocy składania PITów niczym się tak naprawdę nie różnią od kolejek zadań, jakie będą miały serwery w tym samym czasie.
Z tą różnicą, że pani w pocztowym okienku może w ferworze pracy zapomnieć o przestawieniu cyferek na datowniku. Serwer – zapewniam – nie może.


Komentarze
Pokaż komentarze