Wiadomość o wyrzuceniu i odejściu wielu znanych i cenionych dziennikarzy z „Uważam Rze” jest kolejnym przykładem zamykania ust prawicowym i niezależnym mediom. Pamiętam jak w następnym numerze po ZAKUPIE Presspubliki przez Grzegorza Hajdarowicza na pierwszej stronie przeczytałem iż póki my, czytelnicy będziemy widzieli w „Uważam Rze” takie nazwiska jak Ziemkiewicz, Lisicki itd., możemy być spokojny o poziom i rzetelność. Od najbliższego poniedziałku tych wszystkich nazwisk gwarantujących wysoki poziom moralny i prawdę zabraknie. A więc prawica traci kolejny ważny przyczółek. Traci tygodnik, który powinien być obowiązkową – jak to kiedyś było w szkole – prasówką, która buduje świadomość polityczną i patriotyzm Polaków. Zwłaszcza tych młodych, bowiem za kilka-kilkanaście lat będą w tym kraju rządzili.
W ostatnim numerze „Uważam Rze” ukazał się świetny wywiad Pana Igora Janke z Viktorem Orbanem, a także dwa artykuły pokazujące jak partia Orbana doszła do władzy. Jakby testament niezależnego tygodnika. Jakby przedśmiertna wskazówka co należy robić aby w końcu - jak śpiewał Jan Pietrzak - „Polska była Polską”. Taką wymarzoną, praworządną, bogatą, aby była liderem Europy a nie jej ogonem. Wywiad i dwa artykuły powinny być tym drogowskazem, który pokazuje co mamy zrobić, aby wreszcie zrobić porządek w tym państwie pełnym kolesiostwa, nepotyzmu, niekompetencji, korupcji. Sam tytuł „Bratankowie pokazują drogę” świadczy o tym najlepiej.
Niestety, po takich wydarzeniach jakie miały miejsce w „Uważam Rze”, będących jawnym zaprzeczeniem demokracji i pluralizmu Pan Janke pisze z radością o felietonie Pana Łysiaka który ma się ukazać już nie w „Uważam Rze”, ale „Salonie 24”. A wcześniej ze zdumieniem czytam: Nie znaczy to, że nie jesteśmy otwarci na ludzi myślących inaczej. Pisali i piszą tu różni autorzy. Chcemy takim miejsce pozostać. Chcemy dalej budować miejsce otwartej debaty, miejsce w którym osoby o poglądach konserwatywnych, konserwatywno-liberalnych mogą się czuć dobrze i gdzie mogą swobodnie rozmawiać (nie walczyć) ale rozmawiać z ludźmi o innych pomysłach na świat. W aktualnej sytuacji nie ma potrzeby udostępniania miejsca autorom o poglądach nie tyle „konserwatywno-liberalnych” ale i skrajnie lewackich, o poglądach absolutnie nie prawicowych, o poglądach antypatriotycznych, antypolskich. W ten sposób w imię pluralizmu zabiera się miejsce dla wyrażania poglądów prawicowych. Ci „inni” mają wiele różnych tub propagandowych. Niech tam piszą. I nie jest to wyłącznie moje odczucie. Wiele razy spotykałem się z komentarzami Glogerów S24 zdziwionych, że pewni autorzy, jawnie szkalujący Polskę, PiS, Śp. Prezydenta Kaczyńskiego, gloryfikujący „osiągnięcia rzondu”, prawie zawsze cokolwiek nie spłodzą znajdują się na stronie głównej S24. Czy środowiska prawicowe są dopuszczane do publikacji Myśli Politycznej? Chce Pan, Panie redaktorze tworzyć pluralizm. Zgoda, ale nie teraz. Proszę uważnie zapoznać się z artykułami w „U. Rze” o których wspominam powyżej. Zwłaszcza jak wyglądała sprawa mediów. W sytuacji, gdy z każdej strony jest duszona demokracja, wy dziennikarze jesteście wyrzucani z pracy, zamyka się wam niezależnie myślącym usta, Pan jeszcze oddaje miejsce na prawicowo postrzeganym portalu tym dla których obce są idee o które walczy prawica. Tym samym sam Pan zamyka usta blogerom dla których praworządna Polska nie jest tylko pustym hasłem. Zabiera Pan miejsce tym którzy chcą zrobić dla Polski cos dobrego. „Oni” strzelają do nas z armat, „my” mamy karabiny i pistolety, ale jeszcze podrzucamy im do okopów kolejny pistolecik, aby postrzelali do nas. Czy nie zauważył Pan, że trudno prowadzić – tak jak Pan deklaruje - rozmowę z ludźmi zamkniętymi na dialog?
I na zakończenie nasuwa mi się jeszcze jedno: bez zdecydowanych działań nic nie osiągniemy. Będziemy takim klubem wymiany poglądów, a w tym czasie Polska przestanie istnieć. Będziemy pławic się w naszych racjach, dostępnych na paru portalach i cieszyć jak to mamy rację. Wśród Glogerów jak zauważyłem jest prócz zwykłych obywateli ciężko pracujących na powszedni chleb, też sporo ludzi biznesu. Czy nie czas zacząć działać i np. stworzyć zupełnie niezależny tygodnik, który byłby odpowiedzią na to co się stało w „Uważam Rze”? Tygodnika, gazety, wolne i zabezpieczone od „wrogich zakupów”? Czy nie czas zacząć więcej działać w terenie? Wspierać Kluby GP, Klubami S24? Tworzyć jak na Węgrzech „kręgi obywatelskie”? Wesprzeć się partyjnymi funduszami i darczyńcami. Zna Pan z pewnością powiedzenie, że sąsiadka jest najlepszą reklamą. Zamiast „kisić” pieniądze na ogromną ilość billboardów i ulotek podczas kampanii wyborczej może lepiej już teraz namówić partię na wsparcie finansowe przy pracy w terenie? Na tworzenie nowego tygodnika? Odnoszę wrażenie że zamknął się Pan w swoim światku i nie chce wyjść dalej. Boi się Pan zrobić następny krok. A jest pan szanowanym dziennikarzem, który mógłby wiele zdziałać. Jak na razie stoimy w miejscu.
I czy nie czas walczyć? Tak, tak: walczyć – od czego pan się odżegnuje, ale słowo „walka” ma różne odcienie, przynajmniej ja nie myślę o przemocy fizycznej. Myślę o – choć to wyświechtane przez komunizm sformułowanie – walce ideologicznej. Walce u podstaw.
Na zakończenie przytoczę dwa cytaty z klasyków polskiej literatury, choć napisane ponad 100 lat temu, jakże doskonale pasujące do naszej aktualnej sytuacji:
>A dziś nie ma wojny?… Zmieniła się tylko broń: zamiast kosą albo jataganem walczą rublem.
(„Lalka” B. Prus, Tomasz Łęcki do córki))
>”My, panie kawalerze, możem wprawdzie śpiewać:Te Deum laudamus!, a swoją drogą to niesłychana i niebywała rzecz… Jak to, najezdnik uderza na kraj, najezdnik znany z drapieżności, i nie tylko nie znajduje oporu, ale kto żyw opuszcza dawnego pana i spieszy do nowego:magnates, szlachta, wojsko, zamki, miasta, wszyscy!… Bez czci, sławy, honoru, wstydu!… Historia drugiego takiego przykładu nie podaje! Tfu! Tfu! Panie kawalerze! Kanalia w tym kraju żywie bez sumienia i ambicji!… I taki kraj nie ma zginąć?”
>”Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.”
(„Potop” H. Sienkiewicz, Bogusław Radziwiłł do Kmicica)


Komentarze
Pokaż komentarze