Aleksander Kwaśniewski, tak jak w poprzedniej tak i w tej debacie grał o to by pokazać, że realną alternatywą dla PiS, jest właśnie LiD.
Jeśli chodzi o wygraną, to i tym razem debata była wyrównana, choć z przewagą dla Kwaśniewskiego. Momentami Tusk przy Kwaśniewskim, wyglądał tak jak Kwaśniewski przy Kaczyńskim czyli jak nawiany, dogryzający chłopczyk, który myśli tylko jak tu dokuczyć starszemu koledze. Taki ot nieszkodliwy łobuz, czepiający się szczegółów.
No ale nic, po debatowali, po debatowali, nic takiego konkretnego nie powiedzieli a co z tego będzie, okaże się już w niedziele.
Dobrze jednak, że te trzy debaty miały miejsce. Było na pewno ciekawiej, bardziej dramatycznie i choć trochę merytorycznie. Debaty, oprócz psa Ludwika Dorna- Saby, chorego na „chorobę filipińską” Aleksandra Kwaśniewskiego, to chyba jedyny element który zapamiętamy z tej krótkiej i w gruncie rzeczy nudnej kampanii wyborczej. Mam nadzieje, że tego typu przedsięwzięcia medialno-polityczne staną się już tradycją okresu przedwyborczego w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)