Hasło brzmi: „Polska w budowie”. Jako dowody służą obwodnica Kielc na trasie S7, nowoczesny szpital w Grudziądzu i oczywiście „orlik” (akurat z Lublina).
Więcej: każdy maże zgłosić przykłady podobnych udanych przedsięwzięć ze swojej okolicy. Z takim pomysłem przedstawienia rezultatów rządów Donalda Tuska ruszyła do kampanii wyborczej Platforma Obywatelska.
Koncepcja tej strategii jest naturalnie odpowiedzią na przekaz nadawanych niedawno w telewizji spotów PiS i sam ich styl. Te – jak to na opozycję przystało – podważały dokonania obecnej ekipy. Ale – jak przystało z kolei na PiS – zawierały też sugestię, gdzie i czyja jest prawdziwa Polska...
Co jednak najważniejsze: duch reklamówek PO wynika także z innego niż PiS podejścia do rzeczywistości. Wszyscy przecież wiedzą, że na sieć autostrad między Bałtykiem i Tatrami trzeba będzie jeszcze długo poczekać, sprawiedliwość w Polsce wciąż bywa nie ślepa, lecz kulawa, a urzędnicy opryskliwi – by już nie wspominać o innych przypadłościach.
Tyle że może zwyczajnie zdrowiej jest zauważać, że szklanka nie jest w połowie pusta, lecz w połowie pełna? Nie nieustannie narzekać, lecz czasami się cieszyć?
Z tego, że autostradą można dojechać od zachodniej granicy (Zgorzelca) do wschodnich rogatek Krakowa, a na dodatek coraz więcej kilometrów między Krakowem a Warszawą (a i Zakopanem) to już wygodna i bezpieczna droga ekspresowa? Bądź że dopiero od niedawna państwo w kontaktach z obywatelami opiera się na zaufaniu, a nie na wydawanych przez jego urzędników zaświadczeniach. By już nie wspominać o innych, choćby drobnych, ale ułatwiających codzienne funkcjonowanie, zmianach.
Krzysztof Burnetko


Komentarze
Pokaż komentarze (7)