Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
523
BLOG

Polski problem nr 1

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 24

Na studiach dziennikarskich uczulali nas na to, aby jak najmniej koncentrować się na sobie, a jak najwięcej na rzeczywistych problemach zwykłych ludzi. 

 

Ku przestrodze radzono nam prześledzić, jak w ciągu lat zmieniały się stałe rubryki gazetowe. W latach 50. w prawie każdej gazecie był kącik rowerowy, bo dziennikarze też jeździli wtedy na rowerach. W latach 60. kąciki rowerowe jakoś dziwnie poznikały, za to rozpleniły się najpierw motocyklowe, a potem samochodowe. Z kolei w latach 70. dziennikarze uwielbiali pisać o domkach letniskowych…


Od kilkunastu tygodni prawie wszystkie wiadomości zaczynają się od kursu franka szwajcarskiego. Ktoś niezorientowany byłby święcie przekonany, że chodzi o polski problem nr 1. Że jak o drugiej w nocy dostawca zieleniny wyjeżdża na targowisko, to pierwszą jego myślą jest „cholera, franek znowu idzie w górę”.



Z rozmowy Jacka Żakowskiego z profesorem Markiem Belką:

 

Żakowski: To co z frankowcami robić?

 

Belka: Nic nie robić.

 

Żakowski: Nawet kiedy frank kosztuje już 3,50, co znaczy, że w ciągu dwóch lat raty kredytów wzrosły o jedną czwartą?


Belka: A ile wzrosły raty złotówkowe? Czasem mam wrażenie, że los kilkuset tysięcy frankowców stał się nagle tak niezwykle ważny głównie z tego powodu, że tylu dziennikarzy wzięło kredyty we frankach.


Żakowski: Nie ma 700 tys. dziennikarzy.


Ale prawie każdy dziennikarz z górnej półki zarobków zaciągnął kredyt hipoteczny we frankach…
W Polsce kredyty spłaca ponad połowa dorosłych Polaków. Blisko 20 proc. ma niskie raty, między 200 a 500 zł. Dalszych 15 proc. płaci miesięcznie od 500 do 1000 zł. Tylko co dziesiąty kredytobiorca ma ratę wyższą niż tysiąc zł. Kredyt we frankach zaciągnęło 700 tysięcy osób, czyli mniej niż 2,5 proc. dorosłych Polaków. Ok, kredyt dotyczy całej rodziny, więc pomnóżmy to przez 2,5 (co i tak pewnie jest wielkością zawyżoną, bo spora część „franciszkanów” to single), więc jest to problem ok. 6 proc. Polaków. Przy czym – na co zwrócił uwagę prof. Belka – nawet przy wysokim kursie franka koszt spłaty tych kredytów jest wciąż mniejszy od kredytów złotówkowych. Więc wszyscy dziennikarze zaniepokojeni rosnącym kursem franka powinni – za radą prof. Belki – nie robić nic lub (to już moja porada) więcej pisać o tym, co w polskiej gospodarce dzieje się dobrego. Bo im lepiej się dzieje, tym niższy będzie kurs franka. Nie namawiam do namolnej propagandy sukcesu, ale przydałoby się więcej zdrowego rozsądku i wyczucia proporcji.


A jak już dziennikarze koniecznie chcą się pochylać nad nieszczęściami i zjawiskami negatywnymi, to polecam, na przykład, los niepełnosprawnych. Jest ich w Polsce ponad 5 milionów, w tym 4,5 mln z poświadczonym urzędowo inwalidztwem. Nawet jeżeli połowa z nich te papiery wyłudziła, to w dalszym ciągu jest to trzy razy więcej niż „franciszkanów”. Więc statystycznie na każdy news o kursie franka powinny przypadać trzy newsy o barierach architektonicznych uniemożliwiających niepełnosprawnym normalne funkcjonowanie. Jest tak?

 

 

Jerzy Skoczylas

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka