„Gazeta Krakowska” pisze o krakowskich kandydatach do Senatu:
„Na pojedynek Zuzanna Kurtyka (PiS) kontra Bogdan Klich (PO) liczyło wielu. Zapowiadała się wyborcza walka, którą niektórzy nazywali wprost: starcie wdowy po ofierze katastrofy smoleńskiej z osobą pośrednio za tę tragedię odpowiedzialną.
Ostatecznie jednak żona nieżyjącego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i zdymisjonowany niedawno minister obrony narodowej wystartują do Senatu z innych okręgów wyborczych.
Od momentu pojawienia się pogłosek o ewentualnym starcie Zuzanny Kurtyki wszyscy zakładali, że zostanie ona wystawiona w okręgu 33. Tym samym, z którego startuje Klich. Wizji takiego starcia nie dementowała też sama Kurtyka. Jeszcze niedawno, w rozmowie z »Gazetą Krakowską«, pytana o starcie z Klichem, mówiła jedynie, że na jego miejscu zrezygnowałaby ze startu w wyborach. - Nie wierzę, że osoba tak skompromitowana będzie miała czelność startować - mówiła nam Zuzanna Kurtyka kilkanaście dni temu”.
„Krakowska” dalej pisze, że PiS przeprowadził sondaż, z którego wynika, iż Kurtyka nie ma szans w starciu z Klichem i dlatego przeniesiono ją do Nowej Huty. Tymczasem Kurtyka mówi, że od początku zamierzała startować tylko z Nowej Huty i że to Klich zmienił okręg wyborczy z obawy przed przegraną. Jest tylko drobny kłopot: nazwisko Klicha widnieje na listach PO od 15 maja, a pierwsze pogłoski o udziale Zuzanny Kurtyki w wyborach pojawiły się po 20 maja.
Jak to mówił reżyser „Zagajny” w „Misiu”: „Jest prawda czasu i prawda ekranu”. W tym wypadku prawda PiS-u.
Jerzy Skoczylas


Komentarze
Pokaż komentarze