rys. A. Mleczko
rys. A. Mleczko
Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
852
BLOG

Red. Zaremba z Rzepy kobiet nie lubi

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 7

Polemika Piotra Zaremby z Miładą Jędrysik pokazuje bezwzględność skrajnie prawicowej publicystyki i jej niechęć do zrozumienia świata przeciwników.

 
– To pani chce, żeby przedstawiać świat kobiecy w naszym poważnym piśmie? Poważnie? Boki zrywać. Chłe, chłe. Pewnie jakaś… – excuse le mot: feministka. I do tego koniecznie jeszcze coś dodam o totalitaryzmie współczesnej komuny z Czerskiej, gdzie siedziba Wyborczej – tak, w dużym skrócie, wygląda polemika autorstwa Piotra Zaremby („Rzeczpospolita”, 1.09) z felietonem Miłady Jędrysik.

 
Macho z Rzepy płacze jeszcze, że gdy się chce uderzyć psa, kij zawsze się znajdzie, i zakłada, że pewnie dziennikarka „Gazety Wyborczej” z musu przywaliła „Uważam Rze”. I docinasz jej szefom, by nakazali jej wykonywanie innych zadań, bo szkoda jej dla „tak podrzędnych zadań, jak skubanie od czasu do czasu nielubianego tygodnika”.

 
Chłopie, Pernambuco to ty nie odkryłeś – nie wiem jak Miłada, ale cholernie wiele osób was nie znosi i ja akurat się do nich zaliczam. I zaskoczę cię – tak, jak ty dostajesz świerzbu sięgając po Gazetę, tak my – biorąc do ręki „Uważam Rze” czy inną „Gazetę Polską” z waszej stajni. I to nie dlatego, że jesteś brzydki, a Semka urodziwy, ale dlatego, że się nie zgadzamy z waszą wizją świata.

 
Więc nie ma co udawać zatroskanego, pseudo-obiektywnego wyważonego publicystę – twój tekst przeciwko Miładzie jest po prostu bejsbolem pisany. Naparzamy się i będziemy się naparzać, ale nie dlatego, że ktoś dostaje zlecenie na załatwienie drugiej strony. Bo chyba nie powiesz, że bierzesz kasę od Kaczora za polemikę z GW, prawda? Ale kopnąć przeciwnika i potem się nad nim boleśnie pochylić, stwierdzając, jaki to gorzki świat nam funduje? O, to jest wyższa sztuka! I ty to potrafisz? Gratulacje.

 
A co Miłada Jędrysik naprawdę napisała? Ni mniej ni więcej to, że w naturalny sposób autorzy dzieła, również dziennikarskiego, jakoś współkreują świat opisywany. W skrócie – jeśli usiądą za redakcyjnym stołem wyłącznie kibice Wisły Kraków, to w dziale „muzyka” będziemy mieli tylko hymn klubu „Jak długo na Wawelu”, a w dziale „polemiki” – co i kiedy zrobiłbym z Legią Warszawa.

 
Pal diabli, jeśli tyczy to tylko poglądów estetycznych czy politycznych: wszak niechże i istnieją dzieła jednolite światopoglądowo czy tematycznie, ich problem. Ale co, gdy ewidentnie jest to niesprawiedliwe? Jeśli, na przykład, ktoś się zgadza z tezą, że kobiety są w Polsce społecznie upośledzane (patrz: niższe płace za tę samą pracę, częstokroć przedmiotowe traktowanie), to może coś powinniśmy zmienić? Jednym ze sposobów jest stwarzanie kobietom szans uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym. Stąd choćby pomysł parytetów wyborczych. Nie oznaczają one jednak, jak chcą niektórzy dowcipnisie, wybrania do Sejmu tylu kobiet, ile – proporcjonalnie – jest w społeczeństwie, ale dania im lepszych szans na listach wyborczych. Czyli wyeksponowania ich na dobrych miejscach i – po prostu – ich obecności nie tylko w roli kwiatków do kożucha.

 
Wierzę głęboko, że jeśli w sposób przemyślany się do tego podejdzie, świat będzie nie tylko sprawiedliwszy (bo dostaną w nim szansę również ci, którzy z racji kulturowych są z niego częściowo wykluczeni), ale i lepszy: mądrzejszy i bardziej stonowany, czasami bardziej pełny pasji i wiary, a na pewno – nie głupio agresywny. Tak, gdyby w „Uważam Rze” kobiety miały więcej do powiedzenia może nie zastanawialibyście się ciągle, kto i dlaczego was chce skrzywdzić i nie szukalibyście trupów w cudzych szafach.

 
Co w tym głupiego, że, jak pisze Jędrysik, fajnie byłoby przeczytać z okazji II wojny światowej o „cichym heroizmie kobiet (…), wdów po tych zabitych kapitanach, które musiały utrzymać rodzinę w czasie okupacji”? Że nie zrobiła tego ani Wyborcza, ani portal „Polska Ma Sens”? No jasne, a w Ameryce murzynów biją – odpowiadał tow. Gomułka, gdy wytykano mu braki demokracji w PRL.

 
Pisze red. Zaremba: „To, co proponuje redaktor Jędrysik, prowadzi nie do sfeminizowania, lecz do zdziecinnienia cywilizacji. Ale naprawdę niewesoło robi się wtedy, gdy pojawia się przymus. (…) Czekam, kiedy Jędrysik rzuci się, żeby to poprawiać – przepisami ustawy, a choćby i wymuszanymi przez wrzawę zmianami na medialnym rynku. Kiedy zafunduje mi parytet nie tylko przy rozdawnictwie posad, ale i tematów”.

 
Sprzeciw. Gdy mama mówi: „Nie dłub w nosie!”, to nazywa się to wychowanie. A gdy niepełnosprawni nie mają jak poruszać się po schodach, to państwo wymusza wprowadzenie odpowiednich zmian w projektowaniu budownictwa. Czasami zatem trzeba interweniować, nawet jeśli komuś byłoby fajniej bez interwencji.
Jej granica jest trudna do oznaczenia – ale na pewno jest zupełnie nie tam, gdzie widzi ją publicysta „Rzeczpospolitej”. I nie zdziecinnienie cywilizacji za nią stoi, lecz jej mądre pogłębienie.

 
Przyznam się bez prawicowego bicia: jestem typical nadwiślański facio, który ma fatalny ogląd świata – wydzieram się na stadionie, żłopię wódę i zakąszam śledziem. Towarzyszą temu i inne, gorsze, zachowania, nazwałbym je ogólnie – zachowaniami pełnymi rozmaitych irracjonalnych fobii. Wiem o tym, czasami się tego wstydzę, a na pewno – staram się to zmieniać. W sobie również.

 
W zespole „Polska Ma Sens” na 21 osób jest 11 kobiet. Nie liczę tego i nie planuję redakcji ze względu na płeć, choć, szczerze mówiąc, zawsze jako cechę dodatkową – po profesjonalizmie – wybieram płeć piękną. Nie, nie dlatego, że każe mi jakiekolwiek lewicowe guru, ale dlatego, że po prostu lubię baby i wiem, że na facetów działają budująco.
Ale nie na wszystkich facetów.
 
 
 
Witold Bereś

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka