Księża, politycy i publicyści kłócą się o lidera deathmetalowej grupy Behemot.
Z wolna staje się on miernikiem wolności słowa w Polsce, choć dotąd szerszej publiczności znany był głównie jako ex-narzeczony skandalistki Dody.
Podczas jednego z koncertów Nergal podarł na scenie Biblię, nazywając ją „księgą kłamstw”. O wierzących zaś mówił, że należą do „największej zbrodniczej sekty”. Najpierw prokuratura zarzuciła mu obrazę uczuć religijnych, ale sąd uznał, że przestępstwa nie było. Ten wyrok wywołał pierwszą falę oburzenia. Teraz zawrzało ponownie, bo Nergal został zaangażowany przez TVP jako juror jednego z programów rozrywkowych.
Werdykt sądu faktycznie wart jest dyskusji – bo chodzi w nim o ważną i delikatną sprawę napięcia między artystyczną ekspresją (Nergal jest już klasykiem gatunku muzyki, którą wykonuje) a uczuciami religijnymi niektórych katolików.
Dużo prościej wygląda sprawa występów Nergala w telewizji publicznej. Otóż powinna ona być może pokazywać koncerty Behemota (właśnie jako liczącego się w świecie zespołu ciężkiej muzyki), a w każdym razie informować o jego fenomenie.
Niekoniecznie jednak musi lansować samego Nergala. Jurorem programu w TVP nie musi być postać tak kontrowersyjna. „The voice of Poland” by się bez Nergala obył.
Podczas jednego z koncertów Nergal podarł na scenie Biblię, nazywając ją „księgą kłamstw”. O wierzących zaś mówił, że należą do „największej zbrodniczej sekty”. Najpierw prokuratura zarzuciła mu obrazę uczuć religijnych, ale sąd uznał, że przestępstwa nie było. Ten wyrok wywołał pierwszą falę oburzenia. Teraz zawrzało ponownie, bo Nergal został zaangażowany przez TVP jako juror jednego z programów rozrywkowych.
Werdykt sądu faktycznie wart jest dyskusji – bo chodzi w nim o ważną i delikatną sprawę napięcia między artystyczną ekspresją (Nergal jest już klasykiem gatunku muzyki, którą wykonuje) a uczuciami religijnymi niektórych katolików.
Dużo prościej wygląda sprawa występów Nergala w telewizji publicznej. Otóż powinna ona być może pokazywać koncerty Behemota (właśnie jako liczącego się w świecie zespołu ciężkiej muzyki), a w każdym razie informować o jego fenomenie.
Niekoniecznie jednak musi lansować samego Nergala. Jurorem programu w TVP nie musi być postać tak kontrowersyjna. „The voice of Poland” by się bez Nergala obył.
Krzysztof Burnetko


Komentarze
Pokaż komentarze (1)