Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
740
BLOG

Tomaszewski, czyli łajno idola

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 10

Miałem 20 lat, gdy polscy piłkarze byli rewelacją mistrzostw świata w Niemczech. Zajęli trzecie miejsce, ale byli o krok od finału.

 
Grali wspaniale. Ofensywnie, widowiskowo, technicznie. Królem strzelców został Lato, tuż za nim był Szarmach, Deyna strzelił chyba najładniejszą bramkę mistrzostw, a Gadochę uważano za najlepszego lewoskrzydłowego. Do tego genialny trener Górski. Cały świat zazdrościł nam tej drużyny, a my – pierwszy raz w PRL – mogliśmy wreszcie przestać rozpamiętywać seryjne porażki w meczach eliminacyjnych, jak 1:6 z Włochami w 1965 w Rzymie (choć dzień przed meczem trener mówił, że jedziemy po zwycięstwo).

W pierwszych latach rządów Gierka (które były rewolucyjnym przełomem w stosunku do siermiężnego socjalizmu Gomułki) odnieśliśmy wiele ogromnych sukcesów. W samym 1974 roku byliśmy mistrzami świata w siatkówce mężczyzn, żużlu (dwa pierwsze miejsca) i kolarstwie amatorskim (też dwa pierwsze miejsca). Miało to walor wykraczający poza sferę czysto sportową. Dodawało nam to pewności siebie i wiary, że skoro Polacy mogą być najlepsi w tak wielu dyscyplinach sportowych, to może i w pozostałych sferach życia dokonamy porównywalnego przełomu. To przecież wtedy dorastało pokolenie, które przestało się bać otwarcie mówić o swoich poglądach, które stworzyło „Solidarność” i wywalczyło niepodległość. Sukcesy sportowców podtrzymywały nas na duchu i często były namiastką polityki („gest Kozakiewicza” w Moskwie w 1980, czy przekleństwa rzucane do mikrofonu przez kolarza Stanisława Szozdę na Walerego Liczaczowa za zajechanie drogi podczas ostatniego etapu Wyścigu Pokoju w r. 1975).

Od 1974 roku idolem każdego chłopaka kopiącego piłkę był bramkarz Jan Tomaszewski. W eliminacjach „zatrzymał Anglię”, w Niemczech obronił dwa rzuty karne i w ogóle był skuteczny w nieprawdopodobnych sytuacjach. A do tego ładny, ze słynną przepaską na długich (wtedy tępionych przez szkołę, a często i milicję) włosach i z inteligentną twarzą, wyszczekany… Kochała go cała Polska, nie tylko kibice.

Rzecz w tym, że przez ostatnie 20 lat Jan Tomaszewski w pocie czoła mordował swoją legendę. Jednak to, co wygaduje jako kandydat na posła, przechodzi ludzkie pojęcie. Nie zacytuję, bo wszedłbym w to łajno, które wyprodukował mój dawny idol.
To ja już wolę Grzegorza Latę.
 
 
Jerzy Skoczylas

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka