Jarosław Kaczyński w czasach swego premierowania miał nadzieję, że zaszkodzi Lechowi Wałęsie, gnębiąc jego syna Jarosława.
Było to ponoć w roku 2007: ówczesny szef ABW Bogdan Święczkowski zakomunikował Kaczyńskiemu, że jego funkcjonariusze uzyskali informacje o powiązaniach Jarosława Wałęsy z gangsterem z Trójmiasta "Zacharem", z którym podobno syn byłego prezydenta robił interesy zatrudniając prostytutki w nocnych klubach. Potem okazało się to humbugiem, ale najciekawsza była reakcja premiera: „Przez młodego wyjdziemy na starego”.
Pomińmy to, że nieźle trzeba mieć narobione w główce, żeby wpaść na pomysł, że poseł robi deale z dziwkami. Pomińmy i to, że taki poziom nienawiści Jarosława K. jest czymś haniebnym. (Choć każdy, kto ma pamięć plus/minus dostateczną, doskonale pamięta co ten pan wielokrotnie wygadywał). Pomińmy i to, że owej wymiany zdań słuchał jeszcze Janusz Kaczmarek (ówczesny minister spraw wewnętrznych), Zbigniew Ziobro i ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński. Nikt chyba się nie dziwi, że tamci panowie od rządów prawa z niezmąconym spokojem słuchają uwag o nadziejach na bezprawne niszczenie ich politycznego przeciwnika.
Najzabawniejsze jednak, że są wyborcy, którzy raz się dali Kaczorowi oszukać, a teraz znowu łapią się jego wyborczy old-new-image miłego dziadzia w otoczeniu aniołków.
Potem się okaże, że to wszystko to zasługa jakiś kolorowych pillsów, które pokochał jak kot kocha whiskas. A jego prawdziwa twarz pojawi się wraz z ostatnią wziętą tabletką.
Lecz będzie za późno.
Pomińmy to, że nieźle trzeba mieć narobione w główce, żeby wpaść na pomysł, że poseł robi deale z dziwkami. Pomińmy i to, że taki poziom nienawiści Jarosława K. jest czymś haniebnym. (Choć każdy, kto ma pamięć plus/minus dostateczną, doskonale pamięta co ten pan wielokrotnie wygadywał). Pomińmy i to, że owej wymiany zdań słuchał jeszcze Janusz Kaczmarek (ówczesny minister spraw wewnętrznych), Zbigniew Ziobro i ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński. Nikt chyba się nie dziwi, że tamci panowie od rządów prawa z niezmąconym spokojem słuchają uwag o nadziejach na bezprawne niszczenie ich politycznego przeciwnika.
Najzabawniejsze jednak, że są wyborcy, którzy raz się dali Kaczorowi oszukać, a teraz znowu łapią się jego wyborczy old-new-image miłego dziadzia w otoczeniu aniołków.
Potem się okaże, że to wszystko to zasługa jakiś kolorowych pillsów, które pokochał jak kot kocha whiskas. A jego prawdziwa twarz pojawi się wraz z ostatnią wziętą tabletką.
Lecz będzie za późno.
Witold Bereś


Komentarze
Pokaż komentarze (5)