Mamy mały jubileusz: pięć lat od politycznego maksa braci Kaczyńskich – czyli IV RP z Lepperem i Giertychem jako przystawkami. A że pamięć ludzka nie sięga poza miniony tydzień, dziś przypominamy ujawnienie negocjacji hotelowych z Renatą Beger.
W 2006 roku 26 września wypadał we wtorek. TVN niespodziewanie puściła nagranie dokonane ukrytą kamerą w pokoju hotelowym Renaty Beger, której poseł PiS Adam Lipiński obiecuje złote góry, jeśli tylko namówi do pozostania w rządzie rozłamowców z Samoobrony Andrzeja Leppera. A Lepper właśnie grozi wyjściem z koalicji, co by oznaczało upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Negocjacje hotelowe utrwalone przez TVN były obrzydliwe nie tyle ze względu na to, kto z kim rozmawia (dość – wydawałoby się – szanowany polityk prawicowy z posłanką skazaną za fałszowanie podpisów na listach wyborczych), ale z powodu stylu tych negocjacji. Okazało się, że tego rzekomo statecznego i uczciwego polityka nie ma żadnej granicy przyzwoitości.
A Lipiński o Jarosławie Kaczyńskim wiedział (wie) prawie wszystko i miał (ma) jego bezwzględne zaufanie. To on potrafi Kaczyńskiemu odradzić zostanie premierem po wygranych wyborach w roku 2005 (ostatecznie zostanie nim pół roku później, wyrzucając zbyt niezależnego Marcinkiewicza), i on prowadzi wszystkie negocjacje polityczne. Jasne jest zatem, że choćby nie wiem jak brał winę na siebie po skandalicznym spotkaniu z Beger (przyznawał: „Ubabrałem się w łajnie”), to Jarosław Kaczyński wiedział o wszystkim i wszystko aprobował. Charakterystyczne zresztą, że sam Kaczyński po wybuchu afery co prawda przeprosił Polaków za styl prowadzonej rozmowy, ale całość nazwał normalnymi negocjacjami politycznymi.
Wyglądały one mniej więcej tak:
Rozmowy były dwie z Adamem Lipińskim (wiceprezes PiS) 22 września oraz 25 września 2006. Nadto nagrano również rozmowę z posłem Mojzesowiczem.
A.L.: Czyli pani z grupą pięciu osób, czyli razem sześć osób, pani chciałaby wstąpić do PiS-u, a oni do tamtego klubu albo zakładają inne koło, to dobrze. Jakie są oczekiwania?
R.B.: No, tak jak powiedziałam.
A.L.: Czyli co? Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa, tak?
R.B.: I to natychmiast.
A.L.: Wie pani, to żaden problem, bo my mamy mnóstwo stanowisk, znaczy mnóstwo, to nie ma żadnego problemu z tym, a te pozostałe osoby? (…) Bo tam są różne możliwości, niektórym zależy na reelekcji, to my też mamy pewne możliwości, np. można się dogadać, jeżeliby komuś to odpowiadało, z Giertychem. Giertych ma w niektórych miejscach po prostu białe plamy, jeśli to się nałoży na siebie, to wtedy ten ktoś może wejść do klubu LPR-u, Giertychowi zależy, żeby się troszeczkę, że tak powiem, nadymać, i może mieć gwarancję reelekcji z listy LPR-u, też PiS wchodzi w rachubę, wchodzi w rachubę ten klub, tak że tutaj pole manewru jest spore. (…)
R.B.: O klubie mówiliśmy, i o stanowisku mówiliśmy, pierwsze miejsce na liście w moim okręgu. (…)
A.L.: Jak ma to wyglądać?
R.B.: Dwa wysokie miejsca, z tego mogę dać jedno nazwisko Beger. To mówiłam, to mówiłam...
A.L.: No dobra, to w takim razie... (…) Ale wie pani, sądzę, że premier jako premier może pani zagwarantować to, że pani dostanie nominację na sekretarza stanu, no, to jest, możemy się umówić, że pani jest sekretarzem stanu, może mi pani wierzyć, nie wierzyć, ale załóżmy, że mi pani wierzy, sekretarz stanu to nie ma problemu. (…)
Lecz pal diabli obiecywane stanowiska rządowe dla samej Beger (sekretarz stanu). Pal diabli stanowiska obiecywane jej bliskim i znajomym. Ale najbardziej obrzydliwe brzmi fragment o możliwości wpływania na wyroki sądowe (Beger ma wspomnianą sprawę w sądzie). A także propozycja zapłacenia z pieniędzy sejmowych za weksle, które musieli posłowie Samoobrony złożyć Lepperowi, by dać mu gwarancję majątkową, że nie odejdą z jego partii.
Minister Lipiński tak to proponuje rozwiązać:
A.L.: Ja rozmawiałem dzisiaj z ministrem Ziobro na ten temat i on twierdzi, że z jego wiedzy, którą teraz ma, po rozmowach z prawnikami w ministerstwie, Lepper może uruchomić te weksle, to może trwać kilka miesięcy, przy czym nie jest w stanie wejść na majątek, jeżeli posłowie od razu zareagują. To znaczy to będzie tak: on uruchamia weksle, jest zgłoszona, nie wiem w jakiej formule prawnej, skarga czy odwołanie posła, weksel jest zablokowany, trwa proces i ten proces jest wygrany. Według Ziobro ten proces jest wygrany. (...)
R.B.: Ja pomyślałam o takim czymś, że skoro są posłowie, którzy czekają na moją decyzję, to może państwo jesteście w stanie zabezpieczyć mnie w razie czego finansowo, a reszta przejdzie jak.... Wie pan, gęsiego.
A.L.: Myśmy się dzisiaj zastanawiali nad tym, czy nie uruchomić... Bo teoretycznie to nawet można Sejm obciążyć tymi pieniędzmi, gdyby Lepper... Teoretycznie jest to możliwe.
R.B.: No, ale jak? W jaki sposób?
A.L.: No, że Sejm... Że komornik może odebrać do czasu jakby skutkowania tej apelacji posłów... Że Sejm by jakby te pieniądze w jakiś, nie wiem jaki, nie jestem prawnikiem, prawny sposób zabezpieczył.
R.B.: Finansowałby jakby, tak?
A.L.: Tak, bo myśmy też myśleli o tym, żeby stworzyć jakiś fundusz, który do czasu, kiedy ta sprawa nie będzie rozstrzygnięta, mógł, że tak powiem, założyć za tych posłów, gdyby nie daj Boże tam wszedł komornik. (...)
Tak rozpoczęła się tzw. afera taśmowa. Dla polityków opozycji był to przykład korupcji politycznej, dla PiS – normalne negocjacje koalicyjne.
Najciekawiej sytuację wykorzystali artyści Piwnicy Pod Baranami, dla których Adrian Konarski (kompozytor muzyki do przedstawień teatralnych i filmów, m.in. do głośnych „Pręg”) napisał piosenkę opartą o nagrane rozmowy Lipiński – Beger („Ta piosenka jest po prostu zaśpiewanym tekstem, w którym spodobał mi się rytm. Skoro wszyscy o tym, może nawet za dużo mówią, uznałem ze można by to zaśpiewać” – tłumaczył prasie).
I to był hit, który fajnie się słucha również dzisiaj.
Ważne jest i to, że choć – wydawałoby się – w mniej oczywistych sprawach sądy orzekają winę z tytułu obiecywania korzyści „osobie pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8). Ale choć posłanka Beger złożyła odpowiednie zawiadomienie do prokuratury, w marcu 2007 roku, sprawa została umorzona z powodu braku znamion przestępstwa.
PiS straci władzę dopiero pół roku później…
A jaka jest pointa tej pięknej historii? Adam Lipiński ma się dobrze i ponownie startuje z list wyborczych PiS. Renata Beger przegrała wszystko i kompletnie wypadła z polityki.
Tak się kończą interesy z PiS.
Negocjacje hotelowe utrwalone przez TVN były obrzydliwe nie tyle ze względu na to, kto z kim rozmawia (dość – wydawałoby się – szanowany polityk prawicowy z posłanką skazaną za fałszowanie podpisów na listach wyborczych), ale z powodu stylu tych negocjacji. Okazało się, że tego rzekomo statecznego i uczciwego polityka nie ma żadnej granicy przyzwoitości.
A Lipiński o Jarosławie Kaczyńskim wiedział (wie) prawie wszystko i miał (ma) jego bezwzględne zaufanie. To on potrafi Kaczyńskiemu odradzić zostanie premierem po wygranych wyborach w roku 2005 (ostatecznie zostanie nim pół roku później, wyrzucając zbyt niezależnego Marcinkiewicza), i on prowadzi wszystkie negocjacje polityczne. Jasne jest zatem, że choćby nie wiem jak brał winę na siebie po skandalicznym spotkaniu z Beger (przyznawał: „Ubabrałem się w łajnie”), to Jarosław Kaczyński wiedział o wszystkim i wszystko aprobował. Charakterystyczne zresztą, że sam Kaczyński po wybuchu afery co prawda przeprosił Polaków za styl prowadzonej rozmowy, ale całość nazwał normalnymi negocjacjami politycznymi.
Wyglądały one mniej więcej tak:
Rozmowy były dwie z Adamem Lipińskim (wiceprezes PiS) 22 września oraz 25 września 2006. Nadto nagrano również rozmowę z posłem Mojzesowiczem.
A.L.: Czyli pani z grupą pięciu osób, czyli razem sześć osób, pani chciałaby wstąpić do PiS-u, a oni do tamtego klubu albo zakładają inne koło, to dobrze. Jakie są oczekiwania?
R.B.: No, tak jak powiedziałam.
A.L.: Czyli co? Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa, tak?
R.B.: I to natychmiast.
A.L.: Wie pani, to żaden problem, bo my mamy mnóstwo stanowisk, znaczy mnóstwo, to nie ma żadnego problemu z tym, a te pozostałe osoby? (…) Bo tam są różne możliwości, niektórym zależy na reelekcji, to my też mamy pewne możliwości, np. można się dogadać, jeżeliby komuś to odpowiadało, z Giertychem. Giertych ma w niektórych miejscach po prostu białe plamy, jeśli to się nałoży na siebie, to wtedy ten ktoś może wejść do klubu LPR-u, Giertychowi zależy, żeby się troszeczkę, że tak powiem, nadymać, i może mieć gwarancję reelekcji z listy LPR-u, też PiS wchodzi w rachubę, wchodzi w rachubę ten klub, tak że tutaj pole manewru jest spore. (…)
R.B.: O klubie mówiliśmy, i o stanowisku mówiliśmy, pierwsze miejsce na liście w moim okręgu. (…)
A.L.: Jak ma to wyglądać?
R.B.: Dwa wysokie miejsca, z tego mogę dać jedno nazwisko Beger. To mówiłam, to mówiłam...
A.L.: No dobra, to w takim razie... (…) Ale wie pani, sądzę, że premier jako premier może pani zagwarantować to, że pani dostanie nominację na sekretarza stanu, no, to jest, możemy się umówić, że pani jest sekretarzem stanu, może mi pani wierzyć, nie wierzyć, ale załóżmy, że mi pani wierzy, sekretarz stanu to nie ma problemu. (…)
Lecz pal diabli obiecywane stanowiska rządowe dla samej Beger (sekretarz stanu). Pal diabli stanowiska obiecywane jej bliskim i znajomym. Ale najbardziej obrzydliwe brzmi fragment o możliwości wpływania na wyroki sądowe (Beger ma wspomnianą sprawę w sądzie). A także propozycja zapłacenia z pieniędzy sejmowych za weksle, które musieli posłowie Samoobrony złożyć Lepperowi, by dać mu gwarancję majątkową, że nie odejdą z jego partii.
Minister Lipiński tak to proponuje rozwiązać:
A.L.: Ja rozmawiałem dzisiaj z ministrem Ziobro na ten temat i on twierdzi, że z jego wiedzy, którą teraz ma, po rozmowach z prawnikami w ministerstwie, Lepper może uruchomić te weksle, to może trwać kilka miesięcy, przy czym nie jest w stanie wejść na majątek, jeżeli posłowie od razu zareagują. To znaczy to będzie tak: on uruchamia weksle, jest zgłoszona, nie wiem w jakiej formule prawnej, skarga czy odwołanie posła, weksel jest zablokowany, trwa proces i ten proces jest wygrany. Według Ziobro ten proces jest wygrany. (...)
R.B.: Ja pomyślałam o takim czymś, że skoro są posłowie, którzy czekają na moją decyzję, to może państwo jesteście w stanie zabezpieczyć mnie w razie czego finansowo, a reszta przejdzie jak.... Wie pan, gęsiego.
A.L.: Myśmy się dzisiaj zastanawiali nad tym, czy nie uruchomić... Bo teoretycznie to nawet można Sejm obciążyć tymi pieniędzmi, gdyby Lepper... Teoretycznie jest to możliwe.
R.B.: No, ale jak? W jaki sposób?
A.L.: No, że Sejm... Że komornik może odebrać do czasu jakby skutkowania tej apelacji posłów... Że Sejm by jakby te pieniądze w jakiś, nie wiem jaki, nie jestem prawnikiem, prawny sposób zabezpieczył.
R.B.: Finansowałby jakby, tak?
A.L.: Tak, bo myśmy też myśleli o tym, żeby stworzyć jakiś fundusz, który do czasu, kiedy ta sprawa nie będzie rozstrzygnięta, mógł, że tak powiem, założyć za tych posłów, gdyby nie daj Boże tam wszedł komornik. (...)
Tak rozpoczęła się tzw. afera taśmowa. Dla polityków opozycji był to przykład korupcji politycznej, dla PiS – normalne negocjacje koalicyjne.
Najciekawiej sytuację wykorzystali artyści Piwnicy Pod Baranami, dla których Adrian Konarski (kompozytor muzyki do przedstawień teatralnych i filmów, m.in. do głośnych „Pręg”) napisał piosenkę opartą o nagrane rozmowy Lipiński – Beger („Ta piosenka jest po prostu zaśpiewanym tekstem, w którym spodobał mi się rytm. Skoro wszyscy o tym, może nawet za dużo mówią, uznałem ze można by to zaśpiewać” – tłumaczył prasie).
I to był hit, który fajnie się słucha również dzisiaj.
Ważne jest i to, że choć – wydawałoby się – w mniej oczywistych sprawach sądy orzekają winę z tytułu obiecywania korzyści „osobie pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8). Ale choć posłanka Beger złożyła odpowiednie zawiadomienie do prokuratury, w marcu 2007 roku, sprawa została umorzona z powodu braku znamion przestępstwa.
PiS straci władzę dopiero pół roku później…
A jaka jest pointa tej pięknej historii? Adam Lipiński ma się dobrze i ponownie startuje z list wyborczych PiS. Renata Beger przegrała wszystko i kompletnie wypadła z polityki.
Tak się kończą interesy z PiS.
Witold Bereś


Komentarze
Pokaż komentarze (7)