Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
125
BLOG

Pisać prawo po bożemu

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 1

Gdyby nie wybory, nie byłoby pewnie awantury z ustawą o dostępie do informacji publicznej. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o dostępie do informacji publicznej.

 
Ma jednak też wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie jej zgodności z konstytucją.
Nie chodzi przy tym o żadne z rozwiązań merytorycznych. Nawet o to, które przewiduje ograniczenie prawa do informacji publicznej ze względu na „ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa” (gdy osłabiałoby to pozycję Polski w negocjacjach np. umów międzynarodowych lub w ramach Unii Europejskiej oraz gdy w grę wchodzi ochrona interesów majątkowych kraju w postępowaniach przed sądami lub trybunałami). Bo wprawdzie niektóre organizacje pozarządowe (m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka) – oraz oczywiście opozycja – widzą w tym barierę dla wolności mediów i przejrzystości państwa, ale wielu prawników i komentatorów rozsądnie odpowiada, że w grę wchodzą tu też inne ważne dobra.
Wątpliwości prezydenta tyczą natomiast tego, że zapis ten wprowadzono rzutem na taśmę: zarówno senatorowie, jak posłowie przegłosowali poprawkę na ostatnich w tej kadencji posiedzeniach.
Faktycznie, historia ta pokazuje stare grzechy rodzimego ustawodawstwa. A to praktykę grzebania przez parlament w projektach rządowych aż do zupełnej zmiany ich sensu. A to partyjny, a nie merytoryczny charakter dyskusji i styl pracy komisji sejmowych i senackich. A to wreszcie zwyczaj – czasem wymuszany przez konkurentów – sięgania po rozmaite sztuczki formalne, by postawić na swoim.
Szczęśliwie jest jeszcze głowa państwa.
 
 
Krzysztof Burnetko

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka