Mamy jubileusz: pięć lat od politycznego maksa braci Kaczyńskich – czyli IV RP z Lepperem i Giertychem jako przystawkami. Po przypomnieniu ujawnionych przez TVN nagrań z negocjacji hotelowych PiS z Renatą Beger, dziś o reakcji premiera Kaczyńskiego.
W środę o godz. 20 premier Kaczyński jak gdyby nigdy nic wygłasza orędzie w TVP. Telewizja jest publiczna, co oznacza w tamtych czasach, że kierujący nią Bronisław Wildstein w każdej chwili daje prawo politykom PiS zaistnieć na antenie (Swoją drogą: ile razy premier Tusk występował w TVP z orędziem do narodu?).
„Rok 2006 to najlepszy rok ostatniego 17-lecia. Mamy powody do dumy. (…) Ale nasz optymizm czerpiemy także z tego wszystkiego, co zostało podjęte w ostatnim okresie, albo co ma być podjęte w najbliższych miesiącach. Ze zmian w naszym aparacie państwowym, likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, rozbudowy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, bardzo daleko idących zmian w wymiarze sprawiedliwości i w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Ważne będą także zmiany personalne, zmiana na stanowisku szefa Narodowego Banku Polskiego, zmiany w Trybunale Konstytucyjnym.
Te zmiany powinny umocnić nową, lepszą, nieporównanie lepszą jakość naszego życia publicznego, a poprzez to także życia gospodarczego. Ale te zmiany mogą niepokoić tych, którzy wedle słów wybitnego analityka polskiej sceny politycznej tworzą szarą sieć nieformalnych i formalnych środowisk, które dotąd poza jakimkolwiek porządkiem prawnym, a tym bardziej konstytucyjnym, decydowały o polskich sprawach. Ci ludzie, te środowiska stracą.
I ten sam analityk naszej sceny politycznej stwierdził, że jeszcze tej jesieni będą kontratakować. I mamy dzisiaj taki kontratak. Prawo i Sprawiedliwość prowadzi z posłami, czyli z reprezentantami narodu, rozmowy dotyczące poparcia dla naszego rządu, poparcia dla zmian. I właśnie jedna z takich rozmów została wykorzystana dla prowokacji. Była ona prowadzona w normalnym trybie, w sprawach, które zwykle są omawiane w trakcie tego rodzaju rokowań. Nazywanie takich rokowań korupcją jest kłamstwem, jest hipokryzją. Ci, którzy to robią, doskonale wiedzą, że mówią nieprawdę. Chcą doprowadzić do kryzysu politycznego. Chcą przywrócić w Polsce władzę układów, władzę tych, którzy tworzyli kiedyś grupy trzymające władzę. Nie pozwolimy na to.
Jesteśmy przekonani, że pod naszym kierownictwem Polska idzie we właściwym kierunku”.
A jeszcze wcześniej marszałek Marek Jurek (wtedy PiS) odmówił zwołania posiedzenia Sejmu, bo „przekształciłoby się ono w wiec”. Rzecznik prezydenta Kaczyńskiego Mariusz Łopiński od razu wie, że sprawa Beger to nie korupcja. Szef klubu PiS Marek Kuchciński zasugerował, że za aferą stoją ludzie z dawnych służb specjalnych PRL.
To, co mówili ludzie Kaczyńskiego – nie musiało dziwić.
Ale najbardziej kuriozalnie wypowiada się dla „Gazety Wyborczej” dziennikarz Igor Janke, z bardzo prawicowego podówczas tygodnika „Wprost”. Po ogłoszeniu, że Prawo i Sprawiedliwość zaliczyło wielką wpadkę, zajął się czym prędzej postawą opozycji. Że „Samoobrona” ma za uszami poważniejsze afery (oczywiście, gdy „Samoobrona” wróci do rządu nie będzie już tak wygodnym obiektem do bicia przez prawicowych dziennikarzy). Że za rządów SLD kwitła większa korupcja. Ale najmocniej się dostaje Platformie Obywatelskiej. „Jakimś cudem w środku nocy w Sejmie znaleźli się politycy Platformy i SLD, którzy natychmiast zorganizowali konferencje prasowe. Nie wygląda to na zbieg okoliczności. (…) Politykom Platformy nie przeszkadza już współpraca z Samoobroną. Wszystko po to, by doprowadzić do upadku rządu. Przypomina to słynną noc teczek sprzed kilkunastu lat, kiedy wszyscy solidarnie postanowili doprowadzić do obalenia rządu Jana Olszewskiego”.
Warto przypomnieć, że rząd Olszewskiego upadł po aferze w skali makro, a tym razem PO jakoś nie odwołała rządu Kaczyńskiego – stało się dopiero po kolejnej wpadce z udziałem Leppera (który wkrótce będzie znowu wicepremierem).
„To, co robi Platforma, jest dość cyniczną grą” – kończy z patosem Janke.
A w sondażu opinii publicznej okazuje się, że przeciwko dymisji rządu jest tylko elektorat PiS…
„Rok 2006 to najlepszy rok ostatniego 17-lecia. Mamy powody do dumy. (…) Ale nasz optymizm czerpiemy także z tego wszystkiego, co zostało podjęte w ostatnim okresie, albo co ma być podjęte w najbliższych miesiącach. Ze zmian w naszym aparacie państwowym, likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, rozbudowy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, bardzo daleko idących zmian w wymiarze sprawiedliwości i w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Ważne będą także zmiany personalne, zmiana na stanowisku szefa Narodowego Banku Polskiego, zmiany w Trybunale Konstytucyjnym.
Te zmiany powinny umocnić nową, lepszą, nieporównanie lepszą jakość naszego życia publicznego, a poprzez to także życia gospodarczego. Ale te zmiany mogą niepokoić tych, którzy wedle słów wybitnego analityka polskiej sceny politycznej tworzą szarą sieć nieformalnych i formalnych środowisk, które dotąd poza jakimkolwiek porządkiem prawnym, a tym bardziej konstytucyjnym, decydowały o polskich sprawach. Ci ludzie, te środowiska stracą.
I ten sam analityk naszej sceny politycznej stwierdził, że jeszcze tej jesieni będą kontratakować. I mamy dzisiaj taki kontratak. Prawo i Sprawiedliwość prowadzi z posłami, czyli z reprezentantami narodu, rozmowy dotyczące poparcia dla naszego rządu, poparcia dla zmian. I właśnie jedna z takich rozmów została wykorzystana dla prowokacji. Była ona prowadzona w normalnym trybie, w sprawach, które zwykle są omawiane w trakcie tego rodzaju rokowań. Nazywanie takich rokowań korupcją jest kłamstwem, jest hipokryzją. Ci, którzy to robią, doskonale wiedzą, że mówią nieprawdę. Chcą doprowadzić do kryzysu politycznego. Chcą przywrócić w Polsce władzę układów, władzę tych, którzy tworzyli kiedyś grupy trzymające władzę. Nie pozwolimy na to.
Jesteśmy przekonani, że pod naszym kierownictwem Polska idzie we właściwym kierunku”.
A jeszcze wcześniej marszałek Marek Jurek (wtedy PiS) odmówił zwołania posiedzenia Sejmu, bo „przekształciłoby się ono w wiec”. Rzecznik prezydenta Kaczyńskiego Mariusz Łopiński od razu wie, że sprawa Beger to nie korupcja. Szef klubu PiS Marek Kuchciński zasugerował, że za aferą stoją ludzie z dawnych służb specjalnych PRL.
To, co mówili ludzie Kaczyńskiego – nie musiało dziwić.
Ale najbardziej kuriozalnie wypowiada się dla „Gazety Wyborczej” dziennikarz Igor Janke, z bardzo prawicowego podówczas tygodnika „Wprost”. Po ogłoszeniu, że Prawo i Sprawiedliwość zaliczyło wielką wpadkę, zajął się czym prędzej postawą opozycji. Że „Samoobrona” ma za uszami poważniejsze afery (oczywiście, gdy „Samoobrona” wróci do rządu nie będzie już tak wygodnym obiektem do bicia przez prawicowych dziennikarzy). Że za rządów SLD kwitła większa korupcja. Ale najmocniej się dostaje Platformie Obywatelskiej. „Jakimś cudem w środku nocy w Sejmie znaleźli się politycy Platformy i SLD, którzy natychmiast zorganizowali konferencje prasowe. Nie wygląda to na zbieg okoliczności. (…) Politykom Platformy nie przeszkadza już współpraca z Samoobroną. Wszystko po to, by doprowadzić do upadku rządu. Przypomina to słynną noc teczek sprzed kilkunastu lat, kiedy wszyscy solidarnie postanowili doprowadzić do obalenia rządu Jana Olszewskiego”.
Warto przypomnieć, że rząd Olszewskiego upadł po aferze w skali makro, a tym razem PO jakoś nie odwołała rządu Kaczyńskiego – stało się dopiero po kolejnej wpadce z udziałem Leppera (który wkrótce będzie znowu wicepremierem).
„To, co robi Platforma, jest dość cyniczną grą” – kończy z patosem Janke.
A w sondażu opinii publicznej okazuje się, że przeciwko dymisji rządu jest tylko elektorat PiS…
Witold Bereś


Komentarze
Pokaż komentarze (13)