Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
1949
BLOG

Na początku jest krzyż...

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 54

 

Zaczęło się. Jeszcze nie ukonstytuował się nowy parlament, a już wybuchła pierwsza awantura. Na dodatek jej przedmiotem stał się krzyż.
 
To symbol – dla jednych święty z racji religijnych, a dla wielu ważny jako symbol kulturowy. Tyle że tu obie strony traktują go jako przedmiot właśnie – świadczy o tym i czas, w jakim wybuchł spór (tak, jakby nie było do załatwienia spraw pilniejszych), i wysokie C używanych argumentów.
Tym bardziej warto dziś zapytać, jaki sens miała operacja podjęta przed kilku lat temu przez grupę poprzedników obecnych parlamenatrzystów, którzy – pod osłoną nocy! – obok godła państwa powiesili krzyż. Bo podobnym bezsensem byłoby teraz jego usuwanie. Takie akcje nakręcają tylko i tak już w Polsce złą atmosferę.

Owszem, dobrze się stało, że na razie obie strony zapewniają, że chcą rozwiązać konflikt poprzez dyskusję i prawne procedury. Trudno jednak mieć nadzieję, że na tym by się skończyło. I albo jedni, w razie porażki w demokratycznym trybie, nie spróbowaliby jednak zdjąć krzyża. Albo drudzy – gdyby to oni przegrali głosowanie ­– nie chcieliby manifestacyjnie walczyć, by nadal wisiał w sejmie.
Wbrew pozorom działania takie nie mają natomiast wiele wspólnego ani z respektowaniem świeckości państwa, ani z poszanowaniem uczuć religijnych. Obie te kwestie są zbyt poważne, by mieli je rozstrzygać w świetle kamer PalikotKaczyńskim, czy partyjne deklaracje i uchwały. To, czy krzyż wisi w sali parlamentu, czy też nie wisi, nie wpływa również – jak uczy zwłaszcza polskie doświadczenie – na wartość uchwalanych w nim praw: ani aksjologiczną, ani merytoryczną.

Krzysztof Kozłowski, zasłużony senator RP, wspominał niedawno podczas wojego jubileuszu w Krakowie, że kiedy w parlamencie pierwszy raz wywiązał się spór wokół wprowadzania do ustaw zwrotu o poszanowaniu wartości chrześnijańskich, zapytał o to ks. prof. Józefa Tischnera. Ten odparł, że jeśli wartości chrześcijańskie są gdzieś zapisane, to tylko w jednym miejscu: w ewangelicznym Kazaniu na Górze i w Ośmiu Błogosławieństwach. A z nich jedno odnosi się szczególnie do życia publicznego: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”.

Faktycznie, najważniejszą dla demokracji cechą polityków nie jest zdolność do pokonywania przeciwników, ani też nieugiętość i bezkompromisowość. Wartościowy polityk to taki, który potrafi zaprowadzić w życiu publicznym pokój. Ani więc Palikot, ani Kaczyński.
 
 
Krzysztof Burnetko

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Polityka