0 obserwujących
29 notek
59k odsłon
59 odsłon

Jarosław Sellin: Katyń A.D. 2008

Wykop Skomentuj21
W kwietniu 1940 roku Sowieci zamordowali w kilku miejscach 21.768 polskich oficerów wojska, policji i straży granicznej. Jeśli chodzi o stan osobowy polskiej armii, była to niemal połowa wszystkich oficerów i podoficerów Wojska Polskiego według stanu sprzed września 1939 roku! Choć w skali mordów dokonanych w sumie przez Związek Sowiecki i hitlerowskie Niemcy nie jest to liczba najbardziej szokująca, to trzeba wyraźnie podkreślać, że elita żadnej armii świata nie została z taką bezwzględnością wymordowana w jednorazowym akcie z rozkazu państwowych władz. Było i jest to nadal wydarzenie bezprecedensowe. Tak należy je przedstawiać również Rosjanom, którzy dziś zbyt łatwo bagatelizują ten mord, powołując się na skalę represji stalinowskich wobec własnych obywateli w tym czasie. 

Od listopada 2004 roku trwa polskie śledztwo w sprawie tzw. mordu katyńskiego wszczęte przez prokuratora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, działającej przy Instytucie Pamięci Narodowej. Zdecydowano się na to, gdyż Główna Prokuratura Wojskowa Rosji zamknęła śledztwo w sprawie winnych zbrodni katyńskiej jako powód podając ich śmierć. Jednocześnie prokuratura rosyjska odmawia odtajnienia swojego orzeczenia o umorzeniu śledztwa. Odmówiła też uznania zbrodni katyńskiej za ludobójstwo. Dwa lata później, w 2006 roku, poszła jeszcze dalej: uznała, że ofiar katyńskich nie można zaliczyć do ofiar represji stalinowskich. W maju b.r. odmówiła też uznania zamordowanych polskich oficerów za ofiary represji politycznych i ich oficjalnej rehabilitacji. Tak m.in. postępuje w Rosji proces wybielania ponurej historii Związku Sowieckiego i poniżania polskich ofiar tego reżimu. 

Celem polskiego śledztwa jest głównie precyzyjne ustalenie osób pokrzywdzonych. Jak dotąd, przez 4 lata, przesłuchano 2300 osób, głównie członków rodzin ofiar „Katynia”. Wydaje się jednak, że to cel niewystarczający. Niewykluczone, że w jego wyniku polski wymiar sprawiedliwości powinien uznać Biuro Polityczne KC WKP(b) i NKWD za organizacje zbrodnicze. Jeśliby tak się stało, powinniśmy zabiegać o taki werdykt ze strony instytucji wymiaru sprawiedliwości wszystkich organizacji międzynarodowych. Decydent i wykonawca zbrodni katyńskiej winien być potraktowany tak samo, jak ścisłe kierownictwo NSDAP, SS i Gestapo w werdykcie procesu norymberskiego. 

Kolejnym celem śledztwa powinno być imienne wskazanie winnych zbrodni na polskich oficerach. Nawet niezależni dziennikarze rosyjscy byli w stanie ostatnio dotrzeć do „Rozkazu Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Związku SRR z 1940 roku” przechowywanego w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej, w którym przedstawiono listę nagrodzonych pracowników NKWD z 3 obwodów, w których znajdowały się m.in. Katyń, Twer i Charków, za „skuteczne wypełnienie zadań specjalnych”. Dowiadujemy się z niego, że głównym organizatorem rozstrzeliwania był komendant W.M.Błochin, a jego najbliższymi współpracownikami: Antonow, Feldman, Jemmieljanow i bracia Szigalewowie. Są też liczne nazwiska członków „specodziałów” i nadzorców więzień. Czyż nie powinniśmy żądać od Rosjan sprawdzenia, czy któryś z tych obywateli jeszcze żyje i żądać ich ścigania tak, jak Centrum Wiesenthala żąda ścigania wykonawców Holocaustu, a Polska ostatnio żyjących członków oddziałów Dirlewangera z czasów Powstania Warszawskiego? 

Dla Rosjan oczywiście takie dążenia organów państwa polskiego mogą być szokiem. Nic jednak na to nie poradzimy, że współczesną, w dodatku entuzjastycznie akceptowaną przez większość Rosjan, ekipę rządzącą w tym wielkim kraju stanowią bezpośredni instytucjonalni spadkobiercy NKWD. Powinniśmy im cierpliwie przypominać, że ich były prezydent Borys Jelcyn przyznał w czasie wizyty w Warszawie, że za „Katyń” odpowiada Związek Radziecki, którego upadek, zdaniem następnego prezydenta Władimira Putina, był „największą katastrofą geopolityczną XX wieku”. Polskie władze i tak cierpliwie zabiegają o to, by pomóc Rosjanom w rozliczeniu się z przeszłością. W marcu 2006 polski minister spraw zagranicznych Stefan Meller zaproponował w specjalnym liście swojemu odpowiednikowi w Rosji Siergiejowi Ławrowowi, by współpracować w sprawie śledztwa katyńskiego. Nie otrzymał żadnej pisemnej odpowiedzi. W lutym b.r. premier Donald Tusk w czasie wizyty w Moskwie przypomniał ten postulat. Efektem jest powołanie grupy polsko-rosyjskiej „do spraw trudnych”, która ma opublikować „białe i czarne plamy”, czyli sprawy wyjaśnione i rozbieżne w historycznych relacjach polsko-rosyjskich. Powinniśmy w ramach tych prac dążyć do otwarcia rosyjskich archiwów dla prokuratorów i przypominać, że archiwa ukraińskie, a nawet białoruskie są już dla nich dostępne od lat. 

W tej sprawie państwo polskie powinno wypełniać swe powinności do końca, nie oglądając się na przestrogi tych, którzy chcieliby prawdę i sprawiedliwość złożyć na ołtarzu „realizmu” w stosunkach z Rosją. Być może przyjdzie jeszcze czas, gdy sami Rosjanie zaczną rewidować swój stosunek do przeszłości. Choć po ostatnich wydarzeniach w Gruzji i obserwacji stosunku do nich wśród samych Rosjan nie wierzę, by czas ten był bliski.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale