0 obserwujących
29 notek
59k odsłon
250 odsłon

Artur Kmieciak: Krytyka fundamentalizmu rynkowego

Wykop Skomentuj16
John Gray nie jest analitykiem giełdowym, nie jest inwestorem, nie jest nawet ekonomistą, choć jest profesorem Szkoły, która szczyci się posiadaniem pośród swoich absolwentów i nauczycieli kilkunastu laureatów nagrody Nobla z ekonomii. Jego dyscypliną jest nie ekonomia, a filozofia polityczna, a mimo to (czy może właśnie dlatego) jest jednym z najbardziej przenikliwych krytyków globalnego wolnego rynku. 

Trudno precyzyjnie wskazać jaki kierunek polityczny reprezentuje – jedni nazywają go postliberałem, inni liberałem komunitarystycznym, faktem jest, że profesor Gray przebył długą drogę od apoteozy Ronalda Reagana i Margaret Tchatcher po radykalną krytykę globalizacji i sprzeciw wobec interwencji Zachodu w świecie arabskim. 

Dla wielu, w tym szczególnie dla bardzo wielu w Polsce, John Gray jest zatem filozofem cokolwiek podejrzanym, kimś komu niebezpiecznie blisko do (jeszcze bardziej podejrzanych) antyglobalistów czy ekologów. Dogmaty dotyczące amerykańskiego modelu kapitalizmu i demokracji są w Polsce jeszcze zbyt mocno zakorzenione, aby możliwa była poważna nad nimi dyskusja, choć ostatni kryzys finansowy, mający przecież swe źródła w USA, jest być może tym zimnym prysznicem, co to wreszcie ochłodzi głowy rozgrzane od ideologicznych zabobonów. 

Jednakże profesora Graya warto i należy czytać, chociażby dlatego, aby lepiej zrozumieć źródła dzisiejszego kryzysu. Oczywiście środki masowego przekazu pełne są informacji opisujących i próbujących wyjaśnić ekonomiczne źródła kryzysu finansowego rozlewającego się właśnie po świecie. Kryzysu, który dotarł także i nad Wisłę, wywołując, nie wiedzieć czemu, powszechną konsternację. 

Możemy zatem u mniej lub bardziej kompetentnych komentatorów poczytać o niskich stopach procentowych ustalanych latami przez FED, o bańce spekulacyjnej na rynku nieruchomości, o powstaniu rynku wyrafinowanych instrumentów finansowych, o bankructwie banków inwestycyjnych etc, etc. Z informacji tych nie dowiemy się natomiast jak to wszystko było możliwe, gdzie i w którym momencie został popełniony błąd, dlaczego nie zadziałały, mimo doświadczenia poprzednich kryzysów, właściwe mechanizmy obronne, dzięki którym, jak nas zapewniano, mogliśmy spać spokojnie (w przeciwieństwie do ludzi dotkniętych kryzysem 1929 r.). John Gray nie tylko próbuje uzyskać odpowiedź na te i inne pytania, ale sformułował je kilka lat temu, mało tego, sformułowanie tych pytań, a następnie udzielenie na nie odpowiedzi, pozwoliło mu precyzyjnie przewidzieć przebieg dzisiejszego kryzysu. 

W wydanej przez “ALETHEIA” niewielkiej książeczce “AL-Kaida i korzenie nowoczesności” punktem wyjścia dla analizy globalnego wolnego rynku w amerykańskim wydaniu, jest krytyka tego co profesor Gray nazywa “rynkowym fundamentalizmem”. 

Fundamentalizm ten widoczny miał być szczególnie w działalności Międzynarodowego Funduszu Walutowego w latach 90-tych, kiedy to, niezależnie od tego, jakiego kraju jego interwencja miała dotyczyć zalecał (ale także i wymuszał) nieodmiennie jedną, jedyną terapię szokową – politykę drastycznych cięć budżetowych i wycofywanie się państwa z tych wszystkich obszarów działalności, gdzie to tylko było możliwe. I niemożliwe zresztą też. 

Skutki zaleceń MFW były opłakane prawie wszędzie, ale w dwóch przypadkach przybrały rozmiary cywilizacyjnej katastrofy: w przypadku Rosji, gdzie wycofanie się Państwa oznaczało jednocześnie wycofanie się prawa, i w konsekwencji przejęcie władzy nad gospodarką przez zorganizowaną przestępczość oraz w przypadku Argentyny, w którym doprowadziły do zjawiska “odwróconego rozwoju”. 

“Niegdysiejsza klasa średnia została zrujnowana. W miejsce rozwiniętego rynku pojawiła się gospodarka barterowa. Co najmniej jedna czwarta ludzi nie ma pracy. Powszechny jest głód. Przestępstwa takie jak porwania i napady z bronią w ręku są na porządku dziennym (...) Zredukowanie nowoczesnego państwa do poziomu krajów Trzeciego Świata w okresie krótszym niż dziesięć lat jest osiągnięciem niezwykłym, ale polityka MFW w Argentynie nie różniła się od tej, jaką instytucja ta narzucała w innych krajach. Mimo wszystkich błędów i partactw MFW, jego cele się nie zmieniają. Niezależnie od tego, jak odmienne bywają problemy, rozwiązania są zawsze takie same.” 

Dlaczego tak się działo? Przyczyn tego, fundamentalistycznego w gruncie rzeczy, uporu Gray upatruje w spektakularnym sukcesie jaki stał się udziałem USA po zakończeniu zimnej wojny. Upadek komunizmu i sukces amerykańskich aktywów finansowych w latach 90-tych umocnił i tak już obecne w świadomości Amerykanów przekonanie, że są narodem wybranym, a ich model demokracji i kapitalizmu nie jest po prostu modelem jednym z wielu, tylko jedynym modelem, ewentualnie modelem jedynie słusznym. Amerykanie, wzorem oświeceniowych filozofów, którzy pisali projekty konstytucji dla Aborygenów, uznali, że wolny rynek upowszechni się zawsze i wszędzie, i to tylko taki wolny rynek jaki sobie wyobrażali. 

Amerykański mesjanizm, przejawiający się w XIX wieku przez protekcjonizm, w wieku XX znalazł swój wyraz w wolnym rynku, w globalnym wolnym rynku, którego to stworzenia podjęły się Stany Zjednoczone. 

“Jednym z filarów tego przedsięwzięcia była wiara, że Stany Zjednoczone odkryły sekret nieprzerwanej prosperity. Dzięki połączeniu deregulacji rynków finansowych, wolnego handlu i nowych technologii miały znieść cykl koniunkturalny i osiągnąć trwały wzrost amerykańskiej wydajności.” 

Powszechnie przywoływano J. Schumptera i z zachwytem cytowano jego rozważania na temat “huraganu” kreatywnej destrukcji. “Jak zawsze rzeczywistość była bardziej przyziemna. Amerykański boom fin-de-siecle`u okazał się klasyczną bańką mydlaną. Większa niż kiedykolwiek – została napompowana przez ogromne ilości taniego kredytu i napływ kapitału zagranicznego.” 

Jednakże o tym, jak bardzo złudna była wiara w samoregulacyjną naturę rynków przesądzały nie tylko szczególne praktyki księgowe amerykańskich firm, które to praktyki Gray nazywa “księgowością hedonistyczną”, ale także jeszcze jeden czynnik. “Już samo przekonanie, że cykl koniunkturalny przestał działać jest gwarancją, że powróci on i weźmie odwet. Rynki finansowe nie są systemami samoregulacyjnymi. Jak wykazali Hyman Minsky i Geroge Soros są one permanentnie niestabilne. A szczególnie wówczas, gdy powszechnie uważa się je za stabilne.” 

Pierwsze oznaki nadchodzącego kryzysu, to kryzys azjatycki z 1997 r., który jako dotyczący peryferii, można jeszcze było zignorować. “Ale w logice globalnego laissez-faire tkwi to, że kryzys finansowy uderzy w końcu i w serce systemu.” 

“Amerykańscy decydenci, czyniąc co w ich mocy, by narzucić wolny rynek całemu światu, doprowadzili do tego, że charakterystyczne dlań wewnętrzne niestabilności zyskały globalny zasięg. (...) Światowa gospodarka musi polegać na wysokim poziomie konsumpcji w Ameryce – aby utrzymywał się popyt. Jeśli konsumenci amerykańscy radykalnie ograniczą swoje wydatki, skutkiem będzie ogólnoświatowy kryzys gospodarczy na skalę nieznaną od lat trzydziestych”. 

Mało tego, możliwości manewru, jakie mają Amerykanie, są niezwykle ograniczone. “Jeśli plany emerytalne ucierpią przez krach na giełdzie, Amerykanie będą musieli przebudować swoje finanse. Jeśli nastąpią kolejne spadki na giełdzie lub jeśli pęknie bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości, być może znów będą musieli zacząć oszczędzać. W takim wypadku konsumpcja spadnie i nastąpi recesja – niemal z pewnością o zasięgu globalnym”. 

Oczywiście Gray nie pisze o rynku derywatów i bankructwie banków inwestycyjnych – jego bardzo ogólna przecież analiza nie jest przepowiednią, ale analizą właśnie. To, co w niej najważniejsze, to obecność tych wszystkich czynników, z którymi borykamy się obecnie: globalizacja, niestabilność rynku, brak mechanizmów samoregulacji i instrumentów kontroli, samobójcze praktyki księgowe, napływ taniego kapitału, rozbuchana konsumpcja, samooszukiwanie się i upór. 

Ten kryzys to, aby zacytować Stefana Kisielewskiego – żaden kryzys. To rezultat. 

Ktokolwiek widział lub czytał samokrytykę A. Greenspana, jakiej miał poddać się w Kongresie, ten wszechwładny do niedawna szef FED, może ujrzeć ją we właściwym świetle wtedy, kiedy zrozumie jak wielka jest wina Greenspana, który nie przyjmował do wiadomości jakiejkolwiek krytyki. 

I na koniec ważne zastrzeżenie. John Gray nie zwalcza rynku jako takiego, tylko jego szczególny model, ten który okrzepł w USA w latach 90-tych, a następnie wyeksportowany został w świat w następnej dekadzie. W przekonaniu profesora Graya nie ma jednego wolnego rynku, są różne jego modele i krytyka jednego z nich nie jest równoznaczna z postulatami wprowadzenia gospodarki planowej. Globalny wolny rynek, którego kryzys mamy okazję obserwować jest światową mutacją modelu, który powstał w USA, dlatego też reprodukuje choroby tego ostatniego. Amerykańska gospodarka, w której wydajność jest księgową fikcją, w której przedsiębiorstwa działają na takich zasadach jak fundusze wysokiego ryzyka, a giełdą rządzi spekulacyjna bańka jest modelem wymagającym gruntownej przebudowy, choć tego akurat nie trzeba nikomu obecnie tłumaczyć. Szkoda tylko, że nikt nie słuchał profesora Graya wcześniej, bo John N. Gray napisał swoją książeczkę w roku 2003.
Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale