Janusz Poniewierski Janusz Poniewierski
496
BLOG

Otwarte okno i cień bałwochwalstwa

Janusz Poniewierski Janusz Poniewierski Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

Bardzo się cieszę z piątkowej decyzji papieża Benedykta. Jan Paweł II, jako błogosławiony, stanie się teraz – oficjalnie, a nie tylko prywatnie (bo wielu już od dawna traktowało go w ten sposób) – oknem, przez które ludzie będą widzieć Boga.
Tej radości towarzyszy jednak lęk przed czymś w rodzaju bałwochwalstwa. Czytam mianowicie, że do Łagiewnik trafi ampułka z krwią Papieża, która zostanie umieszczona w kryształowym relikwiarzu i będzie przez chętnych… adorowana. Przepraszam, ale nie rozumiem. Jako katolik adoruję Najświętszy Sakrament, Słowo Boga zapisane w Biblii, czasem ikonę Trójcy Świętej lub Chrystusa Zbawiciela. I to mi wystarczy! Zaś Papież nie po to chyba jest beatyfikowany, abyśmy teraz pielgrzymowali do jego krwi, ale żebyśmy starali się go naśladować – w jego miłości do Boga i człowieka.
A tak przy okazji, wygląda na to, że interesuje nas jedynie beatyfikacja papieża Wojtyły. A wczoraj, tj. 14 stycznia, Benedykt XVI podpisał kilka analogicznych dekretów. Dotyczą one kilkorga osób, w tym: wybitnego włoskiego ekonomisty, ojca rodziny, prof. Giuseppe Toniolo; całkiem nam współczesnego młodego człowieka – Faustyna Magro z Hiszpanii (1946-1963); oraz dość znanego w Polsce o. Franciszka Marię Jordana, założyciela salwatorianów, który może być szczególnie bliski cierpiącym na depresję, bo sam jej doświadczał. Ale czy to kogoś w ogóle obchodzi?! Nie po raz pierwszy rodzi się we mnie podejrzenie, że ten pontyfikat niewiele nas nauczył, jeśli chodzi o ciekawość tego, co – również w Kościele – dzieje się poza Polską. I solidarność w skali całego świata. Szkoda.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości