Kilka dni temu brałem udział w drodze krzyżowej w Birkenau. Czułem się tak, jakbym dotknął bram piekła. A jednocześnie wierzyłem, że w ranach Jezusa jest nasze (to znaczy świata całego) ocalenie. I że On tutaj - w tym piekle - był.
Dziś, w Wielki Piątek, czytam to, co papież Jan Paweł II mówił o krzyżu: „Oto otwiera się jakby niezmierna przestrzeń, którą tylko Bóg przenika. W tej przestrzeni są wszyscy ludzie, którzy na różny sposób uczestniczą w cierpieniu Jezusa”. Tacy jak bł. ks. Piotr Dańkowski z Zakopanego, który w Wielki Piątek 1942 roku usłyszał od kapo: „Dziś zostaniesz ukrzyżowany tak jak twój Mistrz”. Na ramiona nałożono mu ciężką drewnianą belkę. Niosąc ją, kilka razy upadał pod jej ciężarem, dopóki nie zginął pod butem mordercy. Z kolei w karnej kompanii jednemu z więźniów, Żydowi, wciśnięto na głowę koronę z drutu kolczastego…
On – konający Bóg – był wtedy z nimi. I jest wszędzie tam, gdzie umierają ludzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)