Janusz Poniewierski Janusz Poniewierski
201
BLOG

Słowo Proroka – dzień VI

Janusz Poniewierski Janusz Poniewierski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Najważniejszym punktem wizyty Jana Pawła II w Olsztynie (6 czerwca 1991 roku) była Msza, w czasie której Papież mówił o VIII przykazaniu Dekalogu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”.
Biskup Rzymu sławił w Olsztynie polskie przemiany, dzięki którym z naszego życia społecznego zniknęła komunistyczna propaganda i cenzura oraz pojawiła się możliwość publicznego wyrażania różnych stanowisk i poglądów. Jednak – jak zaraz dopowiedział – ta „wolność opinii” jest wprawdzie wielkim dobrem społecznym, ale wcale nie zapewnia wolności słowa. Bo przecież samo słowo musi być wolne, to znaczy „nie spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych”. I dalej: „Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy (…) i się nią dzielić, ale po to, by zwyciężać w dyskusji i obronić swoje – może właśnie błędne – stanowisko”.
Zdaniem Papieża, mowa może czasem wyrażać prawdę w sposób dla niej samej poniżający. Dzieje się tak, kiedy człowiek mówi prawdę po to, żeby… uzasadnić kłamstwo. Albo wtedy, gdy w tej wypowiadanej przezeń prawdzie nie ma miłości.
Jan Paweł II w trakcie pielgrzymki A.D. 1991 pogłębiał nasze rozumienie przykazań Dekalogu – i je uwewnętrzniał. Mówił na przykład, że podstęp, instrumentalne traktowanie drugiego człowieka, używanie mowy po to, żeby coś raczej zaciemnić aniżeli rozjaśnić, albo też: żeby człowieka do czegoś skusić – że to wszystko wprowadza w nasze życie społeczne klimat kłamstwa.
Na szczęście jest na to lekarstwo. Musimy „odkłamać nasze życie w różnych zakresach”. Musimy sobie przypomnieć proste ewangeliczne prawdy („tak, tak – nie, nie”), a także zapomniane pojęcia katechizmowe, na przykład kategorię obmowy, kiedy to niby mówi się prawdę, ale się jednocześnie obmówionemu człowiekowi szkodzi… Musimy sobie uświadomić rozmaite mechanizmy manipulacji – chociażby po to, żeby się nie dać zwieść mistrzom od reklamy i pi-aru (nazywanego kiedyś po prostu: propagandą).
Trzeba wreszcie podjąć pracę nad naszą wolnością. Bo „zachłystujemy się wolnością (…), a równocześnie zapominamy o tym wymiarze podstawowym, że nie ma prawdziwej wolności bez prawdy. (…) Poza prawdą wolność nie jest wolnością. Jest pozorem. Jest nawet zniewoleniem”.
Mocne słowa. I − dziś widać to coraz wyraźniej − słowa mówiące nam coś bardzo ważnego (na przykład słowo o mediach, które „mogą stać się środkami przemocy”, i wcale nie musi to być przemoc fizyczna).
6 czerwca był dla Jana Pawła II dniem bogatym w wydarzenia. Rano odwiedził szpital pediatryczny, gdzie wygłosił przejmujące przemówienie do chorych (zwłaszcza do dzieci), a po południu spotkał się z przedstawicielami katolików świeckich. Tam z kolei mówił o Kościele, że wcale nie dąży on do władzy i nie zagraża polskiej demokracji, ale „pragnie uczestniczyć w życiu społecznym jedynie jako świadek Ewangelii”. Inna rzecz – dodawał – iż „Kościołowi w Polsce potrzeba odnowy na miarę trzeciego tysiąclecia”, zaś świeccy powinni poczuć się za niego odpowiedzialni.  
Wieczorem Papież był już we Włocławku – i w tamtejszej katedrze wziął udział w spotkaniu z nauczycielami i katechetami. Tu również mówił o Kościele (że „chce służyć”, a nie panować) i szerzej: o chrześcijaństwie. „Nie do pogodzenia z prawdą chrześcijańską jest postawa fanatyzmu czy fundamentalizmu tych, którzy (…) czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra. Metodą Kościoła jest poszanowanie wolności”. Zaś, wyrażając radość z powrotu katechezy do polskiej szkoły, dodawał, że jest ona nam „dana i równocześnie zadana”. Że, innymi słowy, sama katecheza w szkole niczego jeszcze nie załatwia… Że trzeba dopiero wypełnić ją treścią.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości