ezekiel ezekiel
147
BLOG

Kultura w wersji pop

ezekiel ezekiel Kultura Obserwuj notkę 1

Jesteśmy kulturą masową otoczeni i osaczeni. Główną cechą kultury masowej/ kultury popularnej/ popkultury jest spłaszczenie. Popkultura jest domeną gassetowskich mas, w których niewidoczna jest jednostka. „Masy to zbiór ludzi niewyróżniających się niczym od innych, będących jedynie powtórzeniem typu biologicznego” pisze Gasset. Popkultura jest emanacją masy. „Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swojej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech wszystkim innym.” Ortega y Gasset przeprowadził z pozycji paternalistycznego konserwatysty wiwisekcję konsumenta kultury masowej. Jego diagnoza liczy sobie już z górą 80 lat, a jedyny zarzut, jaki można jej przedstawić, to zbyt arogancki ton. 

           Przekazy popkultury muszą być ex definitio jasne dla każdego dyletanta. Kultura masowa tworzy dziwny amalgamat, zawiesinę, w której lepkiej i nieklarownej strukturze zawiera się narracja naukowa, historyczna, muzyczna, ludyczna, a wszystko to przedstawione jest w sposób na tyle uproszczony, aby mogło dotrzeć do jak najszerszego odbiorcy. Pseudonauka filmów SF onieśmiela nastolatków i przyprawia o litościwy uśmieszek naukowców. Muzyka pop powoduje dreszcz emocji u nieosłuchanych odbiorców i grymas pogardy u jazzmanów. Książki w wersji pop powodują pojawienie się wypieków u nielicznych konsumentów popkultury, którzy je czytają i bawią swoim banałem koneserów.Popularność produktu popkultury jest odzwierciedleniem, nie tyle jej wartości artystycznej, ile jego popularności. Przewrotny bon mot Boorsteina „znane z tego, że jest znane” w najbardziej lapidarny sposób opisuje mechanikę działania kultury masowej. Symbole, które się w niej pojawiają zyskują status istotnych przez samą ich multiplikację. Nie jest istotna to, co-jest-zawarte, tylko jak często dany towar w hipermarkecie kultury masowej pojawia się na półkach. To właśnie genezą, powodem i trwaniem jego atrakcyjności. Celebryci są najlepszym przykładem bon motu. „Znani z tego, że są znani” znani są wszystkim. Popkultura premiuje ich tylko i wyłącznie, dlatego, że zajęli poczesne miejsce w jej strukturach. 

            Popkultura nie jest zjawiskiem spontanicznym (co jest pewnym uproszczeniem). Kultura popularna jest zjawiskiem sterowanym i dość łatwo jest umiejscowić centra decyzyjne. Oczywiście istnieje ona jako proces społeczny obiektywnie i jej mechanika związana jest z pewnymi obyczajowymi ramami. Sama z siebie jednak popkultura się, jako taka, nie reprodukuje. Jest ona reprodukowana przez korporacje, których głównym celem jest czerpanie korzyści z jej reprodukcji. Podobnie jak kultura renesansu była kulturą sterowaną przez majętnych mecenasów, tak popkultura jest sterowana przez globalne centra finansowe. Wokół kultury masowej narósł cały przemysł rozrywkowy.

             Tutaj pojawia się kolejna niezwykle istotna dla popkultury kwestia, mianowicie kwestia konsumpcji. Popkultura jest niezwykle silnie sprzężona z konsumeryzmem. Kultura masowa nie istnieje bez konsumpcji, a konsumpcja nie istnieje bez popkultury. Elementy kultury masowej są elementami wymiany handlowej. O ich popularności decyduje ich wartość rynkowa. Dzieje znowu pokąsał Hegel. Korporacje promują, sprzedają i wymieniają elementy popkultury, po to, aby ludzie, którzy nimi kierują mogli się dialektycznie zanurzyć w jej oceanie. W ten sposób jest ona bezalternatywnym i autokatalitycznym procesem. Wzory kultury są przedmiotem pożądania milionów. Wokół każdego elementu narasta procesja kolejnych elementów. Ten nieskończony korowód jest znakomitym towarem, który napędza światową gospodarkę. Sfera baudrillardowskiego simulacrum- kopii kopii kopii kopii, bytu bez oryginału, jest patentem na nieustającą transakcje handlową między konsumentami a producentami, między odbiorcami a beneficjentami, przy czym każdy beneficjen i producent jest jednocześnie konsumentem i odbiorcą. I w ten oto sposób kultura masowa reprodukuje się sama ad infinitum.  

          Popkultura jest niezwykle elastyczna. Wchłania spontaniczność, mieli ją w swoich trzewiach i wypluwa jako kolejny element wymiany handlowej. W ten sposób Punk Rock i Che Guevara wpisali się na stałe w poczet ikon kultury masowej. Bunt przeciwko masom, który reprezentowany był przez wyżej wymienione elementy został oswojony, spacyfikowany i zaprzężony do wytwarzania zysku. Popkultura zawłaszcza dyskurs spontanicznego buntu.

            Niezwykle istotnym elementem kultury masowej jest „ubiernienie” jej odbiorców. Stają się oni li tylko obserwatorami. Ich rola ogranicza się do kontemplacji obrazu. Tutaj ziszcza się maksyma McLuhana: „Środek przekazu jest przekazem”. Ludzie „przenoszą się” w świat środka przekazu. Telewizor staje się istotniejszy od treści, które niesie, a cyfrowy aparat fotograficzny jest istotniejszy od zdjęć, które się nim wykonuje. Na wszelkiego rodzaju eventach coraz więcej czasu poświęca się uwiecznianiu zdarzenia w stosunku do uczestniczenia w nim. Środek przekazu, czy też środek utrwalania staje się protezą tego, co jest utrwalane, a uczestnictwo realizuje się przez oglądanie tego, co utrwalone. 

             Popkultura nie jest zwartym systemem norm. Jej potęga i słabość jednocześnie zasadza się na jej policentryczności. Jej jedynym determinantem pozostaje zysk. Jeśli można zarobić na kontestacji, kontestacja zostanie sprzedana. Jeżeli można zarobić na czymś obiektywnie interesującym i ciekawym, to coś zostanie sprzedane. Popkultura nie wierzy w nic, poza zyskiem, dlatego sprzeda wszystko, na czym dałoby się zarobić. Nawet, jeśli miałoby to być rewolwer, z którego ktoś by do niej strzelał. Ta policentryczność sensów i narracji wytwarza ogromne pole wolności wyboru. Nawet, jeśli kultura masowa spłaszcza wiele zagadnień, jest na tyle tolerancyjna, że nie zakazuje nikomu „zdrapania farby z obrazu”. Nawet, jeśli jest opresyjna, to jej opresyjność jest ograniczona jedynie do tego momentu, kiedy owa opresyjność przynosi zyski.  

           Na zadane pytanie, czy popkultura jest bezalternatywna, moja odpowiedź brzmi: tak. Popkultura jest bezalternatywna jako system, sieć połączonych ze sobą węzłów znaczeń, mechanizmów gospodarczych, symboli i produkcji symboli. Jest jednak możliwa alternatywa wewnątrz popkultury. To alternatywa wyboru krajobrazu popkultury.

 Powyższy nudnawy esej jest nudnawy, dlatego, że stanowi kompilację fragmentów jednej z moich prac zaliczeniowych. 

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura