Ponury Ponury
85
BLOG

Jakie jest wasze prawo - taka jest wasza sprawiedliwość

Ponury Ponury Polityka Obserwuj notkę 4

 Poniżej pozwoliłem sobie przedstawić dwa artykuły z portalu INICJATYWA NARODOWA (http://inicjatywa14.net/), które doskonale oddają treść mojego tytułu tego wpisu. Warto je uważnie przeczytać i zastanowić się nad ich treścią. To tylko kilka przykładów totalitaryzmu tzw. polskich władz i innych krajów UE.W 20 lat po obaleniu komunizmu wróciliśmy do punktu wyjścia. Hasła wolności słowa i walki o swobodę wyrażania swoich przekonań są znowu aktualne.

Kiedy więc znowu wyrwiemy z murów zęby krat i uwolnimy naszych bohaterów ?


 

Z cyklu: Bez komentarza: Prześladowani narodowcy.

Od maja 2009 r. we Wrocławiu i jego okolicach dochodzi do regularnych prześladowań politycznych nacjonalistów, są one inspirowane artykułami gazety wyborczej, która wielokrotnie na swoich łamach zachęcała prokuraturę do zajęcia się sprawą rozwieszania na przystankach komunikacji miejskiej wlepek o treści narodowej oraz plakatów informujących o zagrożeniu islamskim terroryzmem i ekspansją muzułmanów na kontynent europejski.

Na tych plakatach znajdował się cytat z książki Oriany Fallaci „Siła rozumu”, w którym czytamy m in. o tym, że radykalne grupy islamskie chcą podbić Europe, a rodzima biała ludność staje w obliczu zapaści demograficznej.
Cytat ten został zakwalifikowany przez prokuraturę jako przestępstwo, polegające na publicznym znieważaniu grupy ludności muzułmańskiej, propagowaniu ustroju totalitarnego, nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych itp.
Zarzut ten jest absurdalny, ponieważ cytat ten pochodzi z legalnie wydanej książki, powszechnie dostępnej w większości księgarń (równie dobrze oskarżeni mogli by być wydawca książki jak i każdy właściciel księgarni który ją kolportuje).
Na dziś zarzuty ma już postawione sześć osób w większości kibiców Śląska, dodatkowo każdy jest oskarżony o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej rozklejającej plakaty i wlepki, za co grozi 8 lat więzienia ! Dwie osoby z tej grupy siedziały w areszcie. Jeden z zatrzymanych 3 miesiące, kolejna 1 miesiąc, reszta podejrzanych dostała wysokie poręczenia majątkowe od 5 do 10 tysięcy złotych.
Zatrzymane w tej sprawie osoby zostały brutalnie nawiedzone w domach bądź w firmach gdzie pracują, przez bandy funkcjonariuszy ABW w kominiarkach i z „kałaszami”. Czynności te mogły narazić na szwank dobre imię i wizerunek tych osób w miejscu zamieszkania jak i w pracy. Część zatrzymanych została brutalnie pobita, czego dowodem jest obdukcja lekarska jednej z osób. Funkcjonariusze również dopuścili się stosowania ubeckich metod podczas przesłuchań.
Wszyscy zatrzymani zostali pozbawieni podstawowych praw obywatelskich, a w szczególności dostępu do rzeczy osobistych: telefonów komórkowych, komputerów, aparatów fotograficznych i innych urządzeń elektronicznych. Odzyskanie tych rzeczy uporczywie uniemożliwia prokurator prowadzący sprawę. Łamie w ten sposób obowiązujący przepis art. 230 ust. 2 kpk, który nakazuje zwrócić uprawnionej osobie zatrzymane rzeczy niezwłocznie po stwierdzeniu ich zbędności dla toczącego się postępowania.
Absurdem było zarekwirowanie koszulek piłkarskich m in. Śląska, Lechii Gdańsk „Precz z komuną”. Widocznie duch poprzedniej epoki jest wciąż żywy wśród polskich służb specjalnych.
Zastanawiający jest fakt, dlaczego prokuratura badająca sprawę postawiła zarzuty brzmiące zupełnie tak samo jak wcześniej w Czechach dostali czescy aktywiści narodowi. Czyżby nie mogąc niczego sensownego wymyślić zostały one znalezione i powielone z internetu?
Dzięki temu postępowaniu, każdy obywatel może się dowiedzieć w jakiś sposób są marnowane pieniądze z jego podatków. W zatrzymaniach brało udział ok. 90 funkcjonariuszy, do tego należy doliczyć utrzymanie osób aresztowanych, nagrywanie, śledzenie, ustawienie przed jedną z firm urządzenia przechwytującego smsy, rozmowy. Tak się bawi ABW za nasze pieniądze ! Przypominam, że chodzi o śledztwo dotyczące rozklejania wlepek i plakatów !!! Rażącą niegospodarnością powinien zająć się wydział kontroli wewnętrznej.
Funkcjonariusze ABW prowadzący to śledztwo to osoby, które rozpracowują tylko takie grupy, czyli w praktyce zajmują się prześladowaniem polskich patriotów. Oburzającym jest fakt, że w ABW za nasze pieniądze zatrudnia osobę, która zajmuje się prześladowaniami politycznymi !!!
Śledztwo to jest wybitnie medialne, a oskarżeni w tej sprawie ofiarami chorych ambicji prowadzących je. Są to ambicje szybkich awansów i zaistnienia w mediach, przestanie bycia anonimowymi funkcjonariuszami państwowymi.

PS. Jeżeli to czyta pan P. z ABW, nazywany przez swoich kolegów po fachu „Sokole Oko” (kto go widział, ten wie o co chodzi), to niech w końcu zrozumie, że jest opóźniony w rozwoju o ok. 20 lat ! Ponieważ tzw. ruch narodowy w Polsce nie jest już ukierunkowany na niemiecki nazizm.

Dziękuję za możliwość umieszczenia opisu tej oburzającej sprawy na waszej stronie internetowej.

RZ

 

Dokąd zmierza polityczna poprawność w III RP ?

Poprawność polityczna to według jednej z definicji sposób używania języka w dyskursie publicznym, którego głównym celem jest zachowanie szacunku oraz tolerancji wobec przeciwnika w dyskusji. Niestety idą za tym liczne paranoje, których efektem jest skazywanie ludzi za wyrażanie własnych poglądów bądź za konstruktywną krytykę. W Polsce ta krytyka dotyczy głównie kolorowych imigrantów, wyznawców Islamu bądź homoseksualistów. Podejrzanymi o „mowę nienawiści” są najczęściej konserwatyści bądź osoby z kręgów nacjonalistycznych.

W III RP taka źle rozumiana polityczna poprawność jak najbardziej występuje. Zazwyczaj w momencie kiedy jakaś „podejrzana” dla niektórych kręgów sprawa robi się „za bardzo medialna”. Często sądy działają przy rozwiązywaniu takiej głośnej sprawy pod naciskiem i pod presją prasy. W tym momencie nie chodzi już o szacunek czy tolerancję dla przeciwnika w dyskusji. Chodzi o to, co można, a czego nie można krytykować na forum publicznym nawet jeśli jest to prawda wyrażona w kulturalny sposób. Z tego też powodu jestem przeciwnikiem politycznej poprawności wyżej od niej ceniąc wolność słowa. Nawet jeśli te słowa są dla kogoś na tyle bolesną prawdą, że chce się sądzić…

Jako przykłady z Polski można wymienić skazanie mieszkanki Wolina (przez Sąd Okręgowy w Szczecinie, 2009 roku) za nazwanie geja „pedałem” na zapłatę 15 tysięcy złotych (!), bądź rozwiązanie manifestacji Obozu Narodowo Radykalnego we Wrocławiu 2008 (po czym aresztowanie jej uczestników pod absurdalnymi zarzutami) mimo, iż manifestacja była wcześniej zalegalizowana. Nie wiadomo czemu uczestnicy tej manifestacji byli później nachodzeni w domach przez funkcjonariuszy ABW.

Podobnie sprawa ma się z ostatnim represjonowaniem nacjonalistów we Wrocławiu. Jak wyglądała ta pozornie niegroźna sprawa?

We Wrocławiu wywieszono na mieście plakaty z cytatem z książki Oriany Fallaci „Siła rozumu”, w którym czytamy m in. o tym, że radykalne grupy islamskie chcą podbić Europę, a rodzinna biała ludność staje w obliczu zapaści demograficznej. Cytat ten został zakwalifikowany przez prokuraturę jako przestępstwo, polegające na publicznym znieważaniu grupy ludności muzułmańskiej, propagowaniu ustroju totalitarnego, nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych itp. Sprawców odnaleziono. Problem w tym, że plakaty odnosiły się do konkretnego tekstu źródłowego i zawierały w sobie jedynie fakty. Interpretacja być może byłaby prawidłowa gdyby sprawą nie zainteresowały się media.

Osoby zatrzymane w związku z tymi plakatami mają zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, a także inne – świadczące o braku możliwości wyrażania swoich poglądów w III RP.

Zatrzymane w tej sprawie osoby zostały brutalnie nawiedzone (jak przestępcy) w domach bądź w firmach gdzie pracują, przez bandy funkcjonariuszy ABW w kominiarkach. A to wszystko przez plakaty z (jak widać pozornie) legalną treścią ! Ludzie o niektórych poglądach politycznych traktowani są zatem dokładnie tak jak wszelka opozycja przed 1989 rokiem. Są represjonowani.

Warto dla porównania dodać sytuację z Niemczech gdzie polityczna poprawność jest czymś bardziej powszechnym niż w III RP. Jak pisze niemiecki publicysta i dziennikarz Mannheimer specjalizujący się w sprawach islamskiego fundamentalizmu – w lutym 2006 w jednej z tureckich miejscowości zamordowano katolickiego księdza Andrea Santoro. Zanim islamista strzelił mu w plecy krzyknął jeszcze „Allah jest wielki”. Rok później zabito jeszcze trzy osoby pracujące w wydawnictwie biblijnym. Ani jeden polityk nie odważył się na przełamanie politycznej poprawności i zajęcia stanowiska wobec tych skandalicznych zbrodni ! Reakcja mediów również była nader chłodna. Ludzie ci boją się politycznej poprawności i konsekwencji z nią związanych. W Polsce ludzi aresztuje się za plakaty z cytatami z leżących w bibliotekach książek…Jak widać po niemieckim przykładzie sprzed kilku lat – ich ostrzeżenie skierowane do społeczeństwa ma uzasadnienie w faktach.

Podobnie sprawa ma się z wydawcą magazynów „Zjednoczony Front” i „Biały Głos”. Poglądy tam zawarte – owszem – mogą budzić kontrowersję (tym bardziej w kontekście do tego czym karmią nas na co dzień oficjalne media, ale to temat na inne opowiadanie), ale to nie powinno mieć znaczenia. Oba pisma nie nawoływały do nienawiści, a jedynie pisały o faktach dotyczących min różnicy w rasach ludzkich. Autor nie nawiązywał do zakazanych totalitaryzmów, a mimo to skazano go na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, opłaty sądowe oraz prawie 4.000 zł za koszty postępowania !

Jak stwierdził prokurator teksty nakręcały „niechęć” do innych narodowości. Wychodzi więc na to, że żadnemu narodowi nie można wytknąć jego wad pod groźbą ukarania ! Ba – nikomu nic nie można wytknąć. „Niechęć” to pojęcie abstrakcyjne. Gdyby tego konsekwentnie przestrzegać ze świata zniknąć by musiały pewnie setki tysięcy (o ile nie milionów) wartościowych publikacji. Jak więc widać w praktyce – w niektórych kwestiach niewiele się w Polsce od 1945 roku zmieniło.

Nie tylko władza III RP korzysta z politycznej poprawności. Stała się ona narzędziem w rękach różnych (głównie skrajnie lewicowych bądź liberalnych) ekstremistów. Szczególnie lubią z niej korzystać aktywiści homoseksualni. W styczniu 2010 o kontrakcie w klubie piłkarskim „Odra Wodzisław” zaczął dyskutować  z tamtejszymi działaczami bramkarz Arkadiusz Onyszko (do tego czasu występujący w Danii). Od razu zaatakował go na łamach prasy Robert Biedroń – znany działacz gejowski. Stwierdził on, że z powodu swojej niechęci do homoseksualistów (jaką Onyszko wyraził w książce „Fucking Polak”) nie powinien on grać w polskim klubie sportowym. Zagroził, że w przypadku zatrudnienia go, odwoła się do FIFA i UEFA. Na szczęście działacze Odry nie przejęli się robieniem afery przez tego aktywistę i nie brali owych bzdur pod uwagę („Jego poglądy zupełnie nam nie przeszkadzają” – „Gazeta Wyborcza”, dodatek „Sport”, wypowiedź działacza z 18.01.2010).

Ale jak widać wykorzystujący polityczną poprawność przepychają się w III RP łokciami choć jeszcze trochę potrwa zanim ta osiągnie tak absurdalny kształt jak przykładowo na Wyspach Brytyjskich.

Jeśli chodzi o Wyspy to chciałbym tu przytoczyć swój ulubiony przykład, który wyczytałem w publicystyce Jakuba Kumocha (min współpracownik przy programie „Wojna światów” na TVP2, miesięcznik „Niezależna Gazeta Polska Nowe Państwo”). Otóż pewien pracownik opieki społecznej z Londynu próbował pomóc jednej z klientek na londyńskim Wandsworth (2009 rok). Była nieuleczalnie chora i opowiadała o tym pracownikowi opieki. Mówiła, że lekarze próbowali już wszystkiego, a ten odpowiedział, że czasami lekarze nie znają wszystkich odpowiedzi. Zgodziła się z nim, co sprowokowało rozwinięcie myśli: „Czasem odpowiedzią jest Bóg. Myślała pani o tym?”. Kobieta rzekła, że „religię ma już za sobą” i wyszła. Następnego dnia pracownik opieki społecznej znowu pojawił się w pracy. Tym razem czekał na niego bezpośredni przełożony. „Klientka złożyła na ciebie skargę. Rozmawiałeś z nią o religii” - powiedział. Szef nie czekał na wyjaśnienia, po prostu zdziwionego pracownika ochrona wyprowadziła z budynku. Cała ta sprawa to właśnie tragiczne skutki źle rozumianej „tolerancji” i politycznej poprawności. Za mówienie o niewygodnych dla wpływowych kręgów faktów można zostać usuniętym z pracy, a nawet skazanym.

A teraz wyobraźcie sobie jak wraz z „postępem” politycznej poprawności w III RP rozwinie się donosicielstwo (podobne do czasów PRL). Kiedy sąsiadowi będzie się za dobrze powodzić ktoś zawistny mieszkający obok może posądzić go o „używanie zakazanych słów” (bądź o „pytanie o to, o co nie można” – sam nie wiem jak nazwać te absurdy). A do takich paradoksów dochodzi, ba – są one nawet niewyobrażalnie większego formatu. Wystarczy obejrzeć film „Postęp po Szwedzku” aby wiedzieć o czym mówię.

Z drugiej strony już rodzi się opozycja w postaci zbuntowanej młodzieży, która dosyć ma politycznej poprawności. Może tak jak za PRL-u „Solidarność” urośnie ona kiedyś w wystarczającą do buntu siłę? Wtedy jedynymi winowajcami będą strachliwi politycy i media – tacy jak z wspomnianego niemieckiego przykładu.

Niestety obserwując opisane wcześniej sytuacje z III RP nachodzą mnie uzasadnione wątpliwości czy oby nie zmierzamy dokładnie w to samo miejsce co Wielka Brytania bądź Skandynawia…W czasy kiedy mówienie swojego zdania będzie zakazane jeśli będzie wykraczać poza „jedyną słuszną” linię poglądową.

Arkadiusz Onyszko wyraził tylko swoje zdanie na temat homoseksualistów. Już teraz są aktywiści chcący tego zabronić. Jedynym ratunkiem dla naszego kraju zdaje się trzymanie takich ludzi z dala od władzy.

Żenuje też charakter (a właściwie jego brak) u części władzy w postaci prokuratorów, policjantów i dziennikarzy. Jak im nie wstyd po tym co przeżyliśmy w Polsce przed 1989 rokiem wprowadzać cenzurę i brać udział w zamykaniu ludzi za poglądy? Wspomnianego redaktora pism „Biały Głos” i „Zjednoczony Front” sądzono bowiem za wyrażanie poglądów, nie słyszałem by postawione mu zostały zarzuty popełnienia przestępstwa.

Jeśli w III RP można sądzić za „wywoływanie niechęci” (jak argumentowano wyrok wspomnianego wydawcy) to można sądzić tak naprawdę za wszystko – zależy co komu przypasuje. Tak nie powinno być w państwie prawa.

Każdy człowiek powinien mieć możliwość korzystania z wolności słowa i przekonań. Powinien mieć swobodę wyrażania swojego zdania na różne tematy bez konsekwencji dopóki nie namawia do przemocy.  Zresztą Konstytucja RP (art. 14) zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Art. 54 zaś mówi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka mówi zaś:

Każdy człowiek ma prawo do wolności opinii i do jej wyrażania; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.”

No, ale niestety w Polsce tak jest co najmniej od II Wojny, że prawo czy Konstytucja to jedno, a życie drugie. Dobrze jednak, że istnieją takie zapiski gdyż na ich podstawie mogę w prosty sposób pokazać, że w III RP łamane są podstawowe prawa. A osoba sądzona, rzadko ma środki aby się skutecznie bronić przed terrorem politycznej poprawności i niesprawiedliwością sądów.   

Ł.

 

Ponury
O mnie Ponury

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka