Dzisiaj 31 sieprnia, rocznica podpisania z komunistami Porozumień Sierpniowych przez strajkujących ze Stoczni Gdańskiej, symboliczne święto pierwszej „Solidarności”. Dzień w którym wielu będzie dowodziło, że to oni a nie „tamci” robili prawdziwą „Solidarność” , że to oni nadstawiali głowy, że to oni dźwigali jej brzemię. Refleksji na temat tego, czym ona była, czym jest, a czym już przestała być ta nasza „Solidarność” też będzie jeszcze wiele. Ja tylko pozwolę sobie wrzucić w tym dniu na ten polski stół, wokół którego toczy się ten spór, sarmacki nieraz w swym przebiegu, a przy tym żałosny jeśli chodzi o wnioski, jeden mały drobiazg – zapalniczkę ks Jerzego Popiełuszki, którą ten „święty” kapłan przypalał sobie od czasu do czasu papieroska, a którą między innymi znaleziono przy jego martwym ciele, już po zakatowaniu go przez „esbecki team”. Nie zachwyca urodą wykonania, ale jej „ornament”, szczególnie 31 sierpnia, wydaje się znaczący. Zdobią ją bowiem miniaturowe motywy: „logo” hasła: „Solidarność walczy”, napis „Solidarność”, a wreszcie - twarz Lecha Wałęsy. I właśnie ją dzisiaj rzucam na ten polski stół, dodając tylko, że z takimi oto „gadżetami” ludzie kiedyś ginęli…



Komentarze
Pokaż komentarze (3)