artur olędzki artur olędzki
74
BLOG

Obchody 24 rocznicy śmierci ks. Jerzego ; mini-relacja

artur olędzki artur olędzki Polityka Obserwuj notkę 7

To jest wpis archiwalny. Aby dotrzeć do wpisu najnowszego, kliknij na tytuł: poza matrixem

 

 

 

Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych musiałem opuścić uroczystą Mszę św. odprawianą przez arcybiskupa Nycza w żoliborskimi kościele w 24 rocznicę śmierci, męczeńskiej (dopowiedzenie konieczne), kapelana Solidarności,  Popiełuszki Jerzego. Opuściłem zgromadzenie jednak po kazaniu warszawskiego hierarchy, tak zatem jakiś obraz zdarzeń tam się spełniających mogę przedstawić... 

Zacznę od kazania samego metropolity. Jego motywem przewodnim stała się jedność chrześcijan, katolików, a także Polaków. Arcybiskup dowodził, że zarówno ks. Jerzy, jak i Paweł Jan w swoim staraniu (walce?) o wolność pragnęli, jak najbardziej łączyć ludzi - najkrócej mówiąc - „dobrej woli", o różnych poglądach, przekonaniach, czyniąc to jak najbardziej w duchu nowotestamentowej modlitwy Chrystusa o jedność swoich uczniów. 

Przemawiający bezpośrednio wskazał na napięcia w Kościele między katolicyzmami o różnych wrażliwościach, ale nie da się ukryć, że gdy wspominał o konflikcie między apostołami Pawłem i Piotrem w pierwszych wiekach Kościoła, aluzyjnie chyba nawiązywał do sytuacji politycznej ostatniego czasu w Polsce (czytaj: przypadków brukselskich obu delegacji). Przypomniał, że wielkie spory ci dwaj giganci Kościoła rozstrzygali między sobą bez wywlekania napięć na ówczesne agory antycznego świata. Inaczej myślący mogliby odczytać te słowa jako nakaz, aby i dzisiaj wszelkie gorszące sprawy w Kościele załatwiać jak najbardziej „między sobą", po cichu, a nie za pośrednictwem mediów. Myślę jednak, że moje odczytanie jest bliższe tym razem intencjom arcybiskupa, a ci którzy w Kościele chcą załatwiać zawsze i wszystko po cichu, niech się zastanowią, czy bliżsi są przez to wspomnianym apostołom czy tez Pani Dulskiej albo rodzinie Corleone... 

Słowa o jedności między nami Polakami wydały mi się niezwykle na miejscu, gdyż padły kilka chwil po tym, jak w trakcie powitań różnych delegacji na wspomnienie o Hannie Gronkiewicz-Waltz rozległy się jęki, buczenie w przeciwieństwie do rzęsistych braw ku czci Jarosława Kaczyńskiego. Pani prezydent nie jest politykiem z mojej baśni, ale uważam, że jest plemiennym barbarzyństwem wykorzystywać śmierć ks. Jerzego jako pałkę polityczną do okładania nią ludzi o innej wrażliwości politycznej, biografii i przekonaniach. Bo rzeczywiście, ks. Jerzy nie zginął tylko za PiS-owskie bojówki, które to już kolejną uroczystość patriotyczną okraszają swoimi „aplauzami". Może sytuacja na tyle dojrzała, że Jarosław Kaczyński winien zwrócić się do swych „wielbicieli" o opamiętanie, bo w ostatecznym rozrachunku grają oni na jego niekorzyść... 

Warto wspomnieć jeszcze wiadomości z pierwszej ręki, jeśli chodzi o losy beatyfikacji ks Jerzego. Metropolita wzbudził aplauz swą relacją z rozmowy z Benedyktem XVI, który miał doskonale orientować się w „przypadku" ks Jerzego i losów jego procesu beatyfikacyjnego, co jest dobrym prognostykiem dla szybkiego uznania żoliborskiego kapłana za błogosławionego Kościoła. Informacja to tym bardziej krzepiąca w kontekście topniejących ilości ludzi w kolejne rocznice przed Kościołem św. Stanisława Kostki (w tym roku było ich naprawdę mało), a jeśli chodzi o mój przedział wiekowy (trzydziestolatków i "troche"...) sytuacja przedstawiała się niemal żałośnie. 

Pozwolę sobie wyrazić niemal emerycką obawę, że jeśli chodzi o ludzi młodszych, to losy pamięci o Jerzym wydaja się być przesądzone. Należę do niemal ostatniego pokolenia jakoś go pamiętającego i jedyną rzeczą, jaką mogę zrobić na razie, by jakoś mu za wszystko podziękować, jest ten wpis...abym nie popadł dzięki niemu pod romantyczne przekleństwo: „jeśli ja Boże zapomnę o nich, Ty, Boże, zapomnij o mnie" wypowiedzianego na wspomnienie ludzi jak „Jerzy", swoją polskość krwią i strzaskanym życiorysem poświadczających . Niemniej sami organizatorzy obchodów ku czci ks Jerzego wydają się winni, że dla ludzi znających go tylko z historii, staje się on li tylko figurą woskową. Patetyczna, „bogoojczyźniana" stylistyka, w jakiej się go wspomina, dla mnie samego staje się nieznośna i jak pamiętam, za czasów samego Jerzego nie miała ona takiego zagęszczenia jak dzisiaj...Wciąż stylistyka „wyciszonego patriotyzmu", o który dopominał się kiedyś Herling-Grudziński, nie stała się dominującą przy wspominaniu naszych bohaterów, znaczy się ludzi zwykłych, nieraz słabych, ale przecież nieraz te swoje ograniczenia przekraczających...

 

Muszę jeszcze wspomnieć, że arcybiskup swoimi słowami zdystansował się do corocznicowego  rozbabrywania przez media okoliczności samej śmierci ks Jerzego, tego czy zakatowali go w tydzień, czy też w dzień jeden...Rzeczywiście, medialne ogniskowanie się na tych sprawach przy okazji każdej rocznicy, staje się tak samą "głębokie", jak analiza tego, kto komu na szczycie w czyje krzesło wlazł: Tusk Kaczyńskiemu czy Kaczyński Tuskowi. Brak refleksji co ta osoba, ta śmierć dzisiaj nam mówią o nas samych, czym są one teraz dla nas...A przydałaby się taka refleksja w kraju, gdzie były aparatczyk PZPR-owski oskarża przywódców Powstania Warszawskiego o mord na polskiej młodzieży, a nad postacią reżimowego generała dokonuje się usprawiedliwiającej, niemal freudowskiej egzegezy moralnej. Tak, Polska to dziwny kraj, gdzie ludzie zbrodniczego reżimu wydają górnolotne sądy moralne, gdzie dziennikarski obiektywizm pokrywa czasem już tylko zwykły, aksjologiczny cynizm, gdzie podłość jawi się jedynie jako zwykła gra egzystencjalna, a ludzie na miarę Pana Cogito są zapominani, bo jakoś tacy niewygodni...W takim kraju potrzebna jest rzeczywiście pamięć o takim człowieku jak „Jerzy"; pamięć która ocala wiarę w tę naszą pierwszą Solidarność; wiarę, którą wielu tuzów (liderów) tej Solidarności "tak po ludzku - mówiąc za Lao Che - po prostu spaprało..."

P.S. Przepraszam za wszelkie błędy ale pisałem niemal w biegu...pozdrawiam

 

 

 

 

 

O autorze: zalogowany w korporacji The Roman Catholic Church, tropiący człowieka zwanego Mesjaszem, w stanach nagłych "łowca androidów"... ; mail: pozamatrixem.pl@gmail.com; Laureat nagrody Feniks 2011 w kategorii publicystyka religijna za książkę:"Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Spotkania po latach.Wywiady." Cały blog „źródłowy“ - pod linkiem: www.pozamatrixem.pl strona na facebook.com: Poza Matrixem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka