Piotr Frączak Piotr Frączak
47
BLOG

Rada Działalności Pożytku Publicznego

Piotr Frączak Piotr Frączak Polityka Obserwuj notkę 0

Właśnie ruszył nabór na przedstawicieli organizacji pozarządowych w Radzie Działalności Pożytku Publicznego. Dla większosci czytelników to kolejne ciało biurokratycznej machiny jednak dla osób zaangażowanych w zinstytucjonalizowaną działalność społeczną (głównie w różnych stowarzyszeniach i fundacjach) to instytucja, z którą wiązane były spore nadzeje. Organizacje liczyły, że przedstawiciele w Radzie będą skuteczną formą reprezentacji środowiska wobec administracji publicznej. Jest to o tyle ważne, ze nie wyglada na to, aby  obywatele czuli się wystarczająco doreprezentowani. Wydaje sie, że potwierdzają to spotkania, w których ostatnio brałem udział.

W piatek i sobotę odbywało sie Ogólnopolskie Forum Inicjatyw Pozarządowych w ramach którego pojawiło się wiele uwag co do tego, że mozna wiele poprawić w relacjach władza zorganizowani obywatele. Wydaje się, ze wielu dyskutantów podzielało wnioski analizy Instytutu Spraw Publicznych, która wskazuje na brak zinstytucjonalizowanych form dialogu obywatelskiego w Polsce. Nawet jeżeli na przestrzeni ostatnich lat podejmowane są próby jego implementacji, to wśród liderów sektora pozarządowego ugruntowało się przekonanie, że jedynie indywidualne kontakty z decydentami i nieformalny lobbing przynoszą zamierzone skutki. W opinii respondentów, potwierdzeniem tego stanu jest także fasadowość konsultacji społecznych.

Podobne wnioski mozna wysnuć z prezentowanego równiez na OFIPie, a zrealizowanego przez Fundację im. Stefana Batorego monitoringu, gdzie czytamy m.in.  Pracownicy ministerstw, odpowiedzialni za pisanie projektów aktów ustawodawczych i wykonawczych nie są przygotowani do informowania osób i instytucji zainteresowanych o ich treści. Zaś sami zainteresowani, nie mogąc uzyskać informacji w sposób prosty, szukają nieformalnych "dojść", czy "znajomości”. Powstaje więc chory mechanizm wyścigu o dostęp do pilnie strzeżonej informacji o kształcie tworzonego prawa. Ta plątanina niejasnych znajomości i wzajemnego oddziaływania sprawia, że szybciej poinformowani mogą wcześniej, formalnie i nieformalnie, wpływać na kształt tworzonego prawa w porównaniu z tymi, którym się to nie udało. Wskutek braku standardów urzędnicy dostają do ręki jeszcze jedno narzędzie manipulacji, zaś zainteresowani mogą albo te niepisane reguły zaakceptować, albo też włączyć się do procesu opiniowania w ostatniej chwili, kiedy kształt propozycji zmiany obowiązującego prawa jest już przesądzony.

Kolejne wnioski można wyciągnąć również z analiz przygotowanych przez Instytut Badań Strategicznych, a prezentowanych na konferencji w poniedziałek. Przytoczę tu tylko jeden z wniosków: Charakter konsultacji społecznych w obszarze polityki społecznej jest bardzo zróżnicowany i zależy przede wszystkim od: nastawienia osoby (decydenta) odpowiedzialnej za wprowadzanie zmian legislacyjnych, zorganizowania interesariuszy konkretnego rozwiązania oraz stopnia jego kontrowersyjności. Uregulowania prawne (ustawa o działalności lobbingowej czy ustawa o związkach zawodowych i organizacjach pracodawców) mają drugorzędne znaczenie.

 Wydaje się, że silna i sprawa Rada Działalności Pożytku Publicznego mogłaby poprawić tę sytuację, ale pod warunkiem, że:

1. Zmieni sie usytuowanie samej RDPP. W tej chwili jest ona właściwie przy Departamencie Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy (choc powinn być właściwie odwrotnie, gdyz Departament powinien zapewniać obsługe Rady). Dlatego środowisko wyraźnie domaga się umiejscowienia Rady np. w Kancelarii Premiera (organizacje pozarządowe to nie tylko pomoc społeczna i zatrudnienie)

2. Zmienią sie kompetencje Rady z doradczych na konsultacyjne - tak jak to ma miejsce w innych ciałach dialogu obywatelskiego czyli Komisji Trójstronnej i Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

 

PS. dyskusja dotyczaca Rady na stronie jaobywatel.pl

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka