Ponieważ pojawiły się informacje o tym, że wiele dzieje się na Dolnym Śląsku. (ot chociażby informacja o sposobie dzielenia Funduszy Europejskich ) to zainteresowała mnie informacja iż do 15 października 2008 Fundacja Magnus przyjmuje zgłoszenia organizacji pozarządowych do udziału w nowo tworzonej Dolnośląskiej Radzie Organizacji Pozarządowych (DROP) pomyślałem, że warto się tym zainteresować. Po przeczytaniu paru informacji jestem przekonany, że czegoś tu nie rozumiem. Dlatego chciałbym publicznie spytać organizatorów tej inicjatywy o odpowiedź na kilka zasadniczych pytań.
1. Czym ma być to nowe ciało? Według mnie są co najmniej dwie odpowiedzi. Według pierwszej (na nią wskazywałby fakt, iż jest prowadzony nabór z określoną datą końcową), że jest to próba powołania rady na wzór Rady Działalności Pożytku Publicznego i podobnych rad powstałych np. w pomorskim czy nawet lokalnej Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. To bardzo ciekawy pomysł i zrozumiały choćby w kontekście planowanej w nowelizacji Ustawy o działalności pozytku publicznego i o wolontariacie, gdzie przewiduje się powołanie wojewódzkich rad działalności pożytku publicznego. Problem jest taki, że takie rady powinna powoływać administracja i powinny one stanowić miejsce dialogu obywatelskiego pomiędzy samorządem a reprezentantami organizacji A tu wyraźnie chodzi o stworzenie nowej federacji. W przytoczonym artykule prezes Cezary Rutka mówi wyraźnie ."Zapraszamy wszystkich, a szczególnie lokalne partnerstwa oraz małe i jeszcze niezrzeszone organizacje pozarządowe z regionu Dolnego Śląska". Problem w tym, że na dolnym śląsku akurat działają od dawna dwie dość prężne federacje. Wspólnota Robocza Organizacji Socjalnych (WROS) i Dolnośląska Federacja Organizacji Pozarządowych, że wyjaśnienia domaga się dlaczego potrzebna jest kolejna. Wynika stąd kolejne pytanie:
2. Dlaczego Urząd Marszałkowski finansuje to przedsięwzięcie? Bo rozumiem, że taka decyzja służył realizacji jakiejś polityki regionalnej i ma przynieść konkretny cel. Bardzo chętnie dowiedziałbym się jaki? Powstanie nowej federacji, która ma za cel reprezentowanie organizacji wobec „sponsora” nie wygląda za dobrze. Co innego wsparcie już istniejącej. Obywatele się zorganizowali, mają pewne potrzeby więc trzeba im pomóc, ale to tak jakby pracodawca, przeznaczył pieniadze na sfinansowanie u siebie w zakładzie powstania kolejnego związku zawodowego. Szaleniec, filantrop czy polityk stosujący starą zasadę „dziel i rządź”? Jaką rolę próbuje więc odegrać samorząd wojewódzki? A to nas prowadzi do ostatniego już pytania, które jest prostą kontynuacją dwóch poprzednich?
3. Dlaczego Fundacja Magnus? Czyli dlaczego akurat ta organizacja wystąpiła z takim wnioskiem i dlaczego samorząd takiej organizacji przyznał akurat na taki projekt pieniądze? Tym bardziej, że trudno znaleźć w statucie fundacji jakiś zapis, że własnie ma się zajmować wspieraniem i reprezentowaniem organizacji pozarządowych. Co oznaczałoby działanie niezgodne z celami statutowymi to na pewno działacze fundacji wiedzą (bo kto ma wiedzieć jak nie Ci którzy chcą pomagać innym) jak i wiedzą władze samorządowe. Okazałoby się bowiem wtedy , że w mysl ustawy o finansach publicznych i ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych jest to dotacja nienależnie pobrana. Ale mam nadzieję tu nie zachodzi taka okoliczność co nie zmienia mojego zdziwienia, że to właśnie ta organizacja chce stanąć na czele kolejnej federacji na Dolnym Śląsku.
Jak więc rozumieć tę tak ciekawą decyzję Urzędu Marszałkowskiego? Wiele już mówiło się o tzw. GONGO (Government-operated Non-governmental organization) czyli organizacjach, które próbując „udawać” społeczne, umożliwiają np. niektórym samorządowym instytucjom (i ich pracownikom) korzystanie z dodatkowych funduszy. Czy w tym wypadku mamy do czynienia z próbą stworzenia sobie wygodnego (bo przez siebie finansowanego) partnera społecznego. Ciągle wierzę, że nie, ale najpierw muszę (i chyba nie tylko ja) poznać odpowiedzi na zadane wyżej pytania.
58
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)