Poznanie
Jedną masz rzecz do zrobienia w życiu, poznanie siebie, co znaczy poznanie absolutnej Świadomości. Wszystko inne wybierasz sam i to wszystko jest już tylko obciążeniem.
14 obserwujących
185 notek
196k odsłon
146 odsłon

Prof. zw. dr hab. Andrzej Kiepas – capo di tutti capi, cz. 2

Wykop Skomentuj3

    W styczniu 2018r. na skutek niepowodzenia podjętej przez Władze Uniwersytetu Śląskiego próby podstępnego „zagonienia” mnie do zakładu psychiatrycznego w okresie, gdy byłem doktorantem tej uczelni otrzymałem akt oskarżenia z Sądu Rejonowego w Chorzowie. Andrzej Kiepas, były dyrektor instytutu tej uczelni oskarżył mnie o pomówienie z art. 212 par. 2 kk w oparciu o publikację na jego temat z połowy września 2017r. Sprawa nosi sygnaturę VII K 45/18 i rozpatrywana jest w VII Wydziale Karnym przez SSR Bartłomiej Kwaśnik, wiceprezesa tego Sądu i przewodniczącego tego wydziału. O wydarzeniach w UŚ napiszę później, gdyż chcę ukazać najpierw, jak konflikt z akademikami, „autorytetami”, przeradza się stopniowo w sytuację, w której jednostka zostaje gwałtownie wyalienowana i postawiona, dosłownie przed fortecą prawniczej, zinstytucjonalizowanej korupcji w stanie ostrego antagonizmu, atakowana na różne sposoby, różnymi metodami z każdej strony – tak zachowali się ci, których bezzasadnie obdarza się autorytetami i zaufaniem, a oni dokonują nadużyć w taki sposób, jakby prawo, moralność, autorytet, czy zaufanie po prostu nie istniały i nigdy o nich mowy nie było, a władzę osiąga się każdymi środkami.
    24 kwietnia 2018r. miało miejsce pierwsze posiedzenie Sądu, wszyscy stawili się, postanowiłem bronić się samodzielnie, z powodu ciekawości, możliwości, oceny własnej sytuacji dowodowej jako świetnej i w przekonaniu, że po obrońcę zdążę sięgnąć, co najmniej w roli  doradcy, jeśli nie reprezentanta. Posiedzenie odbyło się bez przeszkód, strony odpowiedziały na pytania, podały dokumenty, wyjaśniły co wymagało wyjaśnienia. Wszystko odbyło się płynnie i bezkonfliktowo, posiedzenie trwało niespełna 1h. W jego trakcie SSR Kwaśnik skierował do mnie pytanie o to, czy leczyłem się psychologicznie, psychiatrycznie lub neurologicznie, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie leczyłem się. Ponadto z małym potknięciem, gdyż najpierw nieco za wcześnie, złożyłem skuteczny wniosek z art. 497 kpk, dotyczy oskarżenia wzajemnego, które tym samym złożyłem deklarując dostarczenie pisemnego pozwu wzajemnego w ciągu 14 dni.
    Pozew trafił do Sądu 8 maja 2018r. na jego pierwszej stronie znajduje się sekcja, w której wymieniane są dowody w sprawie. Pierwszym z nich jest „motyw zbrodni” który omawiałem we wcześniejszej części pt. „Prof. zw. dr hab. Andrzej Kiepas – przestępca cz. 1”. Napisałem tam, że A. Kiepas zajmując stanowisko dyrektora Instytutu Filozofii WNS UŚ w latach 1999-2012 złamał prawo, bo art. 270 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r., gdyż wraz z wejściem tej ustawy zobligowany był do ustąpienia ze stanowiska dyrektora – wyjaśnienie we wcześniejszej części. Nie uczyniwszy tego, poza decyzjami dotyczącymi wielkiej liczby zagadnień podejmowanych na przestrzeni lat 2005-2012, gdy wbrew prawu pełnił funkcję dyrektora decydował także za moją osobę, moje prawa i los. Stanowi to jasny dowód w moim oskarżeniu, decydował o mnie niezgodnie z prawem, bo niemerytorycznie i niezgodnie z prawem pełnił przy tym funkcję dyrektora.
    Odejdę na akapit od tematu. Dokonałem w tej sprawie małego ticku, obserwując co wyprawia się w tej sprawie sądowej, a co wyjaśniam poniżej, opublikowałem cz.1 nt. A. Kiepasa, aby przekazując w ten sposób oskarżycielowi nowy dowód w oskarżeniu, gdyż z jego pozycji pomawiam  go o przestępstwo w cz. 1, chcę zagwarantować sobie tą drogą, że dowód ten znajdzie się w sprawie. Ponieważ wszystkie działania SSR Kwaśnik mają wspólny mianownik – mają uniemożliwić mi wyjaśnienie i dochodzenie moich szkód, i za wszelką cenę pozostawić A. Kiepasa w stanie niedotkniętym. Dlatego wierzę, że prof. A. Kiepas po przeczytaniu cz. 1 przedstawi ten tekst jako dowód w sprawie, iż nadal go pomawiam i dzięki temu dojdziemy, czy złamał prawo i w ramach tego czynu szkodził mi, czy też nie. Bez tego tekstu jestem pewien, że moje wnioski dowodowe także nie znalazłyby się w sprawie, nawet jeśli SSR Kwaśnik nie zrealizuje wniosku psychiatrycznego, dzięki publikacji poniosłem prawdopodobieństwo ich obecności. Więc, zwracają się wprost do oskarżyciela, Panie Kiepas wrzuciłem Pana w sprzeczność, albo pozwoli się Pan nazywać przestępcą, albo oskarży mnie o dalsze pomówienie w oparciu o cz. 1, czyli rozważymy czy nim Pan jest. Czy zna Pan rozwiązanie antynomii, może tu pomóc? Podawałem Panu, w 2011r. wraz z opracowaną przez siebie metateorią Prawdy, o której wypowiedział się Pan nie z pkt. widzenia logiki jak należało, ale hermeneutyki. Było tam rozwiązanie antynomii, proszę sobie przypomnieć, na pewno Pan sobie poradzi, jak ja radzę sobie z Panem mimo Pańskiej zdecydowanej przewagi w stosowaniu zinstytucjonalizowanej przemocy. Podpowiem, gdy zwróciłem się do prof. Kubok, obecnego dyrektora o przyjęcie na studia doktoranckie, wreszcie z powodzeniem i jak łatwo wcześniej przekazałem tekst zawierający to rozwiązanie, proszę zapytać, może znajdzie, bo nie odbierałem. Przewrotnie życzliwy jestem, prawda? Proszę o tym pamiętać, bo jestem, gdyż to umożliwi dojście do zgody. Piszę tak, bo wiem, że Pan Kiepas bardzo stara się uciec od uczynienia relacji pomiędzy nami równorzędną, czyli zgodną z zapisami Konstytucji, art. 32.

1.    Jak napisałem w cz. 1 „motyw zbrodni” stanowi współprzyczynę, prawdopodobnie przyczynę najważniejszą wydarzeń w UŚ, bo związaną z oskarżeniem publicznym A. Kiepasa mogącą odbić się na wizerunku UŚ. Było to przedmiotem zawiadomienia i działań przygotowawczych Prokuratury do śledztwa, którego odmówiono robiąc raczej dosłownie nic, gdyż tyle wiem o tym śledztwie, a pewne dowody były na wyciągnięcie ręki. Po zaskarżeniu powstały dwa śledztwa toczące się od lata 2018r., jedno omówione w pierwszej części, prowadzone przez prok M. Kijonkę z zażaleniem na umorzenie rozpatrywanym przez SSK Kwiatkowski, który ukrył art., 270 i dla pewności całą ustawę o szkolnictwie wyższym z 2005r., mimo iż wtedy obowiązywała.
    8 maja 2018r., dzień złożenia pozwu wzajemnego jest więc momentem w sprawie sądowej po odmowie wszczęcia śledztwa dotyczącego stanowczych, represyjnych wydarzeń w UŚ wobec mnie, ale przed dwoma śledztwami następnymi, o których nikt jeszcze nie myśli. Znaczy to, że składam w Sądzie informację o popełnieniu przestępstwa, które nie było przedmiotem rozpoznania przez Prokuraturę. Do tego momentu byłem zadowolony, kto spotkał się ze swoim pewnym przekonaniem, co do własnej słuszności idąc do Sądu zna to doświadczenie. Gdyby „Wymiar Sprawiedliwości” działał zgodnie z nazwą zapewne takie samozadowolenie łatwo można podtrzymać. Tymczasem 18 maja 2018r. ni stąd ni zowąd otrzymuję z Sądu informację o wniosku SSR Kwaśnik dotyczącym powołania biegłych psychiatrów i przyznania mi adwokata z urzędu, tak po prostu, bez związku z czymkolwiek, wbrew faktom wyrażonym w odpowiedzi na posiedzeniu Sądu. W tej sprawie informacja ta znaczy wprost, że „wygrał Pan sprawę, jedyną możliwością, aby Pan przegrał jest zmiana kategorii sprawy z prawnej na psychiatryczną.” Zmiana kategorii dopuszczona przez ustawodawcę pozostająca w niezgodzie z kompetencjami, przedmiotem sprawy i gigantyczną niejasnością po stronie psychiatrów pozwalającą wprost na korupcję, której weryfikacja staje się nadzwyczaj trudna. Dzięki temu dokonany czyn sprzeczny z prawem będzie skuteczny. Powstaje zdarzenie trwające wiele lat bez wyznaczonego kresu, podczas których korupcja ma się znakomicie i tylko staranniej zaciera ślady, a poddany przemocy fizyczno-farmakologicznej w zakładzie psychiatrycznym traci stopniowo wolę i byt (m.in. medialne sprawy Feliksa Meszki, czy Krystiana Brolla, RPO wyciągnął ich z „psychuszki” z pomocą wyroku TK, o którym dalej mowa). Uznałem ten wniosek od razu za nadużycie władzy w celu zachowania intratnych układów korupcyjnych w systemie, wyjaśnię dlaczego.
    W czerwcu, wiedząc, że wniosek o powołanie biegłych psychiatrów, to faktycznie perfidny podstęp przekazałem przypisanemu do sprawy, jak piąte koło u wozu obrońcy z urzędu pismo zawierające 30 argumentów o charakterze prawny, naukowym, medycznym i obyczajowym przeczące, każdy argument po kolei zasadności badań psychiatrycznych z przeróżnych powodów. Obrońca, jak okaże się później stanowi narzucony mi systemowo dodatkowy opór prawny, gdyż ujmując najprościej - siebie do złożenia pisma łatwo przekonać i zaraz to uczynić, zaś obrońcę z urzędu nie można przekonać nawet do tego, aby odpisał na przesłany list. Ta dysproporcja symbolicznie obrazuje jak zmieniła się moja pozycja w procesie po wmuszeniu mi obrońcy wraz ze sprzecznym z prawem wnioskiem B. Kwaśnik. Nie mogę powiedzieć, że wniosek o powołanie biegłych psychiatrów jest pierwszym sposobem złamania prawa przez SSR Kwaśnik, gdyż jak zaraz napiszę zdarzyło się już coś wcześniej.
    Wspomniałem w cz. 1, że sędzia ten łamie prawo z „bajeczną dowolnością”o czym chcę tu opowiedzieć, a co uzupełnię w części następnej pokazując jak wielu przyjaciół w systemie znajduje wpływowy skorumpowany sędzia – oba zjawiska są szokujące. Niemniej wśród owych 30 argumentów przekazanych obrońcy, aby trafiły do sędziego znajdował się jeden, który stanowi twardą i nieustępującą w żaden sposób przeszkodę na drodze do powołania biegłych psychiatrów, większość z pozostałych argumentów nie jest prawnie wiążąca dla sędziego. Ten koronny to zasada prawa sformułowana w 1977r. przez siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, następnie przywołana ponownie, potwierdzona i uzupełniona dodatkową wypowiedzią 10 lipca 2007r. w wyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygnaturze SK 50/06 w sprawie w udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich. Podkreślam wagę tej zasady i zachęcam do zapoznania się ze swoim prawem, bo rozwiązywanie sporów prawnych „na wariata” jest jedną z niewielu bezprawnych możliwości jakimi dysponują skorumpowane Sądy, czy Prokuratury. Fragment wyroku TK, sygn 50/06:

Badanie stanu zdrowia psychicznego oskarżonego, pomimo niewątpliwych funkcji gwarancyjnych, którym ono służy, nie powinno jednak stanowić reguły, lecz przeciwnie – powinno zawsze wynikać z konkretnych okoliczności, wskazujących na możliwość wystąpienia zaburzeń psychicznych. Zasadnie można zatem mówić o istnieniu domniemania, że każdy sprawca czynu zabronionego jest osobą zdrową psychicznie, która za swój czyn może odpowiadać karnie, i dla potwierdzenia tego domniemania nie ma potrzeby przeprowadzania badań psychiatrycznych. Potrzeba taka zaistnieje dopiero wówczas, gdy pojawią się wątpliwości co do jego poczytalności i będą one miały charakter uzasadniony, czyli znajdą oparcie w zaistniałych okolicznościach. Należy bowiem mieć na uwadze, że dowód z opinii biegłych lekarzy psychiatrów – połączony przecież z badaniem psychiatrycznym, a nawet z obserwacją w zakładzie leczniczym – nie jest obojętny dla osoby badanej z punktu widzenia jej odczuć i pozycji w społeczeństwie. Stąd też – jak wskazał Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z 16 czerwca 1977 r. (sygn. akt VII KZP 11/77, OSNKW nr 7-8/1977, poz. 68), której nadano moc zasady prawnej – ów szczególny charakter tego dowodu przemawia „za koniecznością ograniczenia dopuszczalności poddania oskarżonego badaniu tych biegłych w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego tylko do tych wypadków, w których zachodzą uzasadnione – a więc oparte na konkretnych okolicznościach i dowodach – wątpliwości w tym względzie”.

    Fragment jest zupełnie jasny, zgodny z tym jak obywatel chce i ma prawo być traktowany wg Konstytucji. Opinia w nim wyrażona znajduje bardzo szerokie uzasadnienie w przedmiotowej literaturze prawniczej, nauce, a dalej można sięgać do tych uczciwych wypowiedzi psychiatrów o hipotetyczności ich orzeczeń, braku jakichkolwiek obiektywnych norm w psychiatrii i... argumentów jest bardzo wiele za obroną obywatela, tu nie ma problemu, teoretycznie wiemy jak się zachować. Zgodnie z powyższą zasadą prawa sędzia składający wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłych psychiatrów zobowiązany jest do uzasadnienia wniosku w konkretnych dowodach i zbadaniu okoliczności. Konkretne dowody to dokumentacja z badań i leczenia na tle psychicznym. Należą do konkretnych dowodów takie, które stwierdzają obecność i opisują leczenie chorób zarówno psychicznych, ale i dotyczących układu nerwowego (np. padaczka, stany zapalne), nawet chorób krążenia, które powodując omdlenie wpływają istotnie na działanie mózgu i w konsekwencji psychiki. W tej sprawie nie ma żadnego dowodu uzasadniającego „wniosek psychiatryczny” zgodnie z obowiązującym prawem. Do czynnego zbadania okoliczności również nie doszło, w aktach sprawy brak relacji zarówno z badania okoliczności jak i śladów po dowodach. Brak jakiegokolwiek uzasadnienia, jest tylko czysto subiektywne przekonanie sędziego, do którego zgodnie z prawem ten prawa nie ma (mówi o tym wiele wyroków różnych sądów). Tym samym, choć „wniosek psychiatryczny” złożony jest zgodnie z art. 202 kpk, to artykuł ten pozostając w zależności od wskazanej zasady prawa zastosowany został sprzecznie z prawem, bo tylko w oparciu o możliwość wymuszania wynikającą z podejmowania wiążących decyzji przez SSR Kwaśnik. Skutek jest taki, że TK ustala prawo dla zabawy, natomiast sędzia rejonowy rozpoczyna prześladowanie obywatela, które trwa do dziś i końca nie widać. Może TK powinien dysponować oddziałami „Policji sądowej”, aby w takiej sytuacji wtargnęła na salę rozpraw i aresztowała sędziego za przestępstwo. Potrzebne odpowiednie przepisy precyzujące granice immunitetu sędziowskiego, bo SSR Kwaśnik uznał, że te nie istnieją, a przecież TK to nie instytucja polityczna, więc aresztowanie nie byłoby tak motywowane. Jak Pan myśli Panie Kwaśnik i reszta sędziowskiej grupy?

2.    Napisałem, że złamanie w/w zasady prawa nie jest pierwszym ze złamanych praw przez SSR Kwaśnik, gdyż znajdująca się w złożonym pozwie wzajemnym informacja o popełnieniu przestępstwa, która obok tego, że stanowi jeden z dowodów w sprawie jest również informacją o przestępstwie niezweryfikowanym przez Prokuraturę. A więc informacja ta tworzy zależność opisaną w art. 304 kpk mówiącym, że każdy kto poweźmie informację o przestępstwie musi ją przekazać organom ścigania, inaczej jest to następnym przestępstwem. Innymi słowy z radością oczekiwałem kiedy SSR Kwaśnik zawiadomi Prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa wspierając mnie ze swojego stanowiska w „walce” z Prokuraturą i gruntowaniu mojego dowodu w rozpoznawanej przez siebie sprawie. Nie doczekałem się tego do dziś, może „gruntownie” osiągnę dzięki cz. 1. Natomiast na tle złamania art. 304 kpk przez SSR Kwaśnik doszło do powstania niepodważalnego dowodu złamania prawa, który tłumaczony tak, czy owak prowadzi do sprzeczności i świadectwa sprzeniewierzenia się SSR Kwaśnik prawu bezspornie. Nim do tego przejdę, bo to taka „rodzynka w cieście” uzupełnię, iż art. 304 pozostaje w związku z art. 307 kpk mówiącym o stojącej przed tym sędzią możliwości uwiarygodnienia doniesienia o popełnieniu przestępstwa na wypadek, gdybym był osobą na początku wspólnej znajomości nie dość wiarygodną. Z tej możliwości SSR Kwaśnik również nie skorzystał potwierdzając swój sprzyjający przestępstwu i A. Kiepasowi stosunek. Dowód przestępstwa trafił w próżnię, znikł.

3.    Mamy więc trzy złamane przepisy prawa: art. 304, 307 kpk i zasada prawa z wyroku TK. Kolejnymi są dwa sposoby złamania art. 497 kpk, artykułu dopuszczającego oskarżenie wzajemne pod warunkiem, że pozostaje ono w bezpośrednim związku z oskarżeniem pierwotnym. Oczywiście moje pozostaje w takim związku, w tej sytuacji sędzia rozpoznaje oba oskarżenia równocześnie. Złożony „wniosek psychiatryczny” i dalsze działania, jak wniosek o zatrzymanie i aresztowanie są świadectwem podejmowania czynności w oskarżeniu pierwotnym, tymczasem oskarżenie wzajemnego zostaje „zamrożone”. Pozew wzajemny pozostaje nierozpoznany przez rok, do 1 kwietnia 2019r. W okresie od 24 kwietnia 2018r., gdy zostaje złożony, do 1 kwietnia 2019r., gdy zostaje odrzucony SSR Kwaśnik wielokrotnie kieruje mnie na badania psychiatryczne, na które zgodnie z prawem nie stawiam się i organizuje Policję w celu zatrzymania i doprowadzenia. Równocześnie składane w Sądzie zażalenia na próby zatrzymania i doprowadzenia, mojego autorstwa w ogóle nie zostają rozpoznane. Raz, może dwa razy takie zażalenie składa obrońca, jest ono pozbawione trafnych prawnie merytorycznych argumentów, opiera się na „prośbie lepszego traktowania”, zasada prawa z wyroku TK jest obrońcy znana, ale użyta nie zostaje, podobnie jak moje pytania nie znajdują odpowiedzi. Moje zażalenia zostają odrzucone w sposób bliżej niewyjaśniony, gdyż art. 246 kpk dot. zażaleń na zatrzymanie i doprowadzenie nie narzuca szczególnego warunku składania zażaleń. Tymczasem sędziowie rozpatrujący wymyślili sobie, uzasadnienia nie znam, że zażalenie mogę składać na 14 dni przed wyznaczoną datą zatrzymania przez Policję, ale o dacie powiadamiany nie jestem, więc wstrzelić się w 14 dni nie mogę. Zaś ogólne sformułowanie art. 246 kpk mówiące o zaskarżaniu ogólnej decyzji o zatrzymaniu nie jest przez sędziów respektowane, więc odebrano mi możliwość skorzystania z art. 246 kpk. Mimo to w każdym swoim piśmie podawałem wszystkie naruszenia prawa jakich dopuścił się SSR Kwaśnik, było to również wielokrotnie ignorowane. Musiałbym wiele więcej napisać, aby szczegółowo wyjaśnić szereg naruszeń do których doszło, np. w jednym Postanowieniu doszło do próby zastąpienia wskazanego wyroku TK, raz tylko opinią, iż sędzia nie musi uzasadniać „wniosku psychiatrycznego”, aby kilka zdań niżej, na tej samej stronie, ten sam sędzia powołując się na nieobowiązujący już wyrok, bo zastąpiony wskazaną zasadą prawa nagle twierdzi, że „wniosek psychiatryczny” musi uprawdopodobnić, ale mimo to nawet uprawdopodobnienia brak, czy można wskazać na otwarte pomawianie mnie o natręctwa w Postanowieniu SSR Wiśniewski. Jeśli tak czytelnej sprzeczności nie dostrzegają należy sądzić, iż zdolności poznawcze sędziów są niebezpiecznie niskie i tacy sędziowie stanowią zagrożenie dla społeczeństwa i państwa. Jednak naprawdę swoimi decyzjami mówią, że są w tej „przestrzeni prawnej” nietykalni, i to opinia większości prawników o sobie. Doszło do wielu takich „małych” zjawisk stojących w sprzeczności z prawem i wynikających wyłącznie z tego, że to Sąd podejmuje wiążące decyzje, nie obywatel, więc w sytuacji braku uzasadnienia rozwiązanie jest narzucane siłą. W tym miejscu procesu zaczyna się ujawniać korupcyjne środowisko sędziów, które działa wspólnie, w liczbie 10 szt. w SR w Chorzowie na rzecz tytułowego „Ojca Chrzestnego.” O tym środowisku napiszę w części następnej, bo wypowiedziało się w różnych decyzjach tak bogato, że można im poświęcić całą część dotyczącą tylko jednej sprawy – wniosku o wyłączenie sędziego, dla zachęty powiem, że do dziś powstało 5 szt. takich wniosków, a dziwne jest gdy powstaje choćby jeden, muszę nie zapomnieć także o SSO Gajowiec, który również zasługuje na uwagę.

4.    Zatem po pierwszym naruszeniu art. 497 kpk polegającym na rozpatrywaniu tylko jednego z oskarżeń i zamrożeniu drugiego na rok, drugi sposób złamania tego artykułu leży w tym, że byłem szantażowany, o czym dowiedziałem się przypadkiem, gdyż to inna forma szantażu, ale zgodna co do istoty. Zaniepokojony tym, co dzieje się na każdym kroku w SR w Chorzowie, gdzie w ogóle nie jestem słuchany składam szereg skarg i wnioski dyscyplinarne. W lutym 2019r., otrzymuję pismo załączone do tekstu od SSA Aleksander Sikora pełniący przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach funkcję zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego sędziów. Zawiadomiłem go o powyższych naruszeniach. W odpowiedzi ten mimo, iż art. 497 kpk mówi coś zupełnie innego mimo, iż zupełnie inne zasady dotyczą składania pozwów czy badań psychiatrycznych informuje mnie bez skrępowania, że pozew wzajemny pozostaje w ścisłej zależności od „wniosku psychiatrycznego”, rozpoznany będzie gdy poddam się badaniom. Gdyby namyślić się na absurdem A. Sikory znaczy to, że złożenie pozwu (wzajemnego) jest równoznaczne ze zgodą lub obowiązkiem poddania się badaniom psychiatrycznym. Wedle tej logiki każde złożenie pozwu to badania psychiatryczne z niewypowiedzianym pytaniem, „czy ty wiesz co robisz obywatelu (składając pozew), bo to droga do „psychiatryka”?” Zbyt jaskrawo to interpretuję? Jednak przeczenie tej możliwości nie występuje, a więc możliwość pozostaje otwarta. Nieustannie narzuca się tutaj to, że każdy sędzia wypowiadający się w tej sprawie okazuje się zupełnie bezbronny i bezsilny wobec sytuacji z jaką się spotkał. Radzą sobie dopiero wraz z dokonaniem bezzasadnej, samowolnej zmiany kategorii sprawy z prawnej na psychiatryczną, sprawę sądową kierują do psychiatrów. Nie wspominając o naruszeniu konkretnych przepisów wyjaśniających zagadnienie składania pozwu i badań. Niemniej SSO Sikora wyjaśnił, że jego funkcja spełnia się w sposób zupełny i bardziej nie musi, gdy tylko przychyla się do decyzji sędziów jakiekolwiek by one nie były. Dzięki temu zachowuje równowagę w systemie, a obywatelowi „zamyka usta”, co tej równowadze sprzyja w dalszym stopniu. Rzecznik Dyscyplinarny to konserwator korupcji, mówię także o rzecznikach prokuratorów, radców prawnych, adwokatów, czy doktorantów, z tymi miałem do czynienia. Podobne pismo, także informujące o tym, że mój pozew rozpatrzony zostanie, gdy tylko poddam się badaniom psychiatrycznym otrzymałem od Prezes SR w Chorzowie, SSR Aliny Kołakowskiej. Ta również nie widzi żadnej sprzeczności i ochoczo przerzuca winę na mnie pisząc, że nierozpatrywanie mojego pozwu jest następstwem stosowania przeze mnie obstrukcji, gdyż nie stawiam się na badania, ale nie wspomina o tym, że ta obstrukcja jest prawnie uzasadniona, wie o tym bardzo dobrze, bo została szczegółowo poinformowana w szeregu skarg jakie do nie trafiły, a którym podołała, bo ślepo przychyla się stanowi sędziowskiemu.
    Szantaż, o którym wspomniałem i o którym informują pisma od A. Sikory i A. Kołakowskiej  polega na tym, że SSR Kwaśnik warunkuje rozpatrzenie sprawy poniesionych przeze mnie szkód, a więc mój pozew badaniami psychiatrycznymi. Grozi, że pozew nie zostanie rozpatrzony jeśli nie poddam się badaniom psychiatrycznym, mimo iż ten warunek jest niezgodny z prawem, mimo iż wniosek z art. 497 kpk poprzedza „wniosek psychiatryczny”, czy mimo iż wyrok TK wymaga uzasadnienia „wniosku psychiatrycznego.” Co ważne SSR Kwaśnik nie informuje mnie o tej groźbie wprost, nie musi, bo wie, że działanie to jest wzmacniane nieustępującą presją tworzoną przez realne warunki. Bo moja sytuacja społeczno-ekonomiczna jest fatalna, czas mnie zamęcza w połączeniu z nękaniem najściami Policji i „bombardowaniem” odmowami na wszelkie moje inicjatywy. SSR Kwaśnik prowadzi osobistą rozgrywkę wbrew prawu na zwłokę powodując wystąpienie dalszych szkód i krzywdy po mojej stronie. Czy zatem trafnie jest sądzić, iż chodzi o to, aby zagrać na naiwności obywatela mówiąc mu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona, gdy tylko udowodni że jest zdrowy psychiczne (nie ma trafnej definicji normy/zdrowia psychicznego w psychiatrii)? Absurd? To w innej formie „udowodnij swoją niewinność”, czy w ogóle obywatel odróżnia rzekomą własną krzywdę od halucynacji i jego sprawa nadaje się do rozpatrywania w sądzie? Do takiej myśli sprowadza się zastępowanie pozwów badaniami psychiatrycznymi. Bowiem jeśli łamiący prawo wniosek o badania psychiatryczne i powszechne w tym postępowaniu sądowym naruszenia oznaczają, że SSR Kwaśnik, chce wyłącznie realizacji „wniosku psychiatrycznego” i aby to osiągnąć drobne kłamstwo dotyczące rozpoznania pozwu nie zmienia skali naruszeń, ale dzięki naiwnej wierze obywatela doprowadzi do badań. To wraz z nimi powstanie nagłego i nieoczekiwanego powodu umieszczenia obywatela na detencji mimo, iż ten, ani nie grozi, ani prawa nie złamał i opiekuje się sobą i rodziną od zawsze, załatwienie takiej sprawy u biegłych, wiele razy oskarżanych o naruszenia nie będzie najmniejszym problemem dla wiceprezesa Sądu, którego broni długi szereg innych sędziów. Później tylko, co pół roku z „automatu” przedłużanie detencji na lata i mamy nowego F. Meszkę, czy K. Brolla. Natomiast Pan Kiepas może rządzić niepodzielnie z innymi akademikami z UŚ korumpując system na całego, gdy tylko układy przejdą taki test. Pan Kiepas z Panem Kwaśnik będą robić co zechcą, zapewne następny jest majątek, co zasygnalizował podczas postępowania wyjaśniającego w UŚ rzecznik dyscyplinarny, gdy zamiast merytorycznych pytań w oskarżeniu pytał mnie o to, co posiadam. Czy to pytanie dotyczące oskarżenia, czy pytanie o to, co zrabować, np. wymyślając jakieś szkody przed dyspozycyjnym sędzią, gdy już detencja dojdzie do skutku? Czy ktoś wierzy w życzliwość w mroku?

5.    Zatem, finiszując, po złamanym art. 304, 307, na dwa sposoby art. 497 kpk plus zasada prawa z wyroku TK dochodzimy do zdarzenia, w którym SSR Kwaśnik utknął jak w „G”. Nic dziwnego, zdarzenie to jasno i jednoznacznie udowadnia, że SSR Kwaśnik jest sędzią dyspozycyjnym i skorumpowanym, jest ślepy na tym punkcie, zaniedbuje nawet troskę o zachowanie pozorów, że prawa nie łamie, aby doprowadzić do jakiegokolwiek rozstrzygnięcia, byle korzystnego dla A. Kiepasa. Jak powyżej napisałem w moim pozwie znalazła się informacja o popełnieniu przestępstwa. Informacja w danym stanie rzeczy jakoby niedostrzeżona i nieprzekazana organom ścigania przez SSR Kwaśnik. W domniemaniu ktoś może twierdzić, że może zapoznał się i doszedł do wniosku, że do złamania prawa nie doszło, nie znalazł także potrzeby informowania mnie o tym. Jednak nadszedł 1 kwietnia 2019r. a wraz z nim list z Sądu z informacją o odrzuceniu pozwu wzajemnego. Proszę zgadnąć, co jest uzasadnieniem? Uzasadnienie mówi, że nie mogę w procesie prywatnym kierować oskarżeń o charakterze publicznym, gdyż to kompetencje organów ścigania. Znaczy to, że gdy informacja o popełnieniu przestępstwa działała na moją rzecz, stanowiąc dowód w moim oskarżeniu została ukryta, a pozew „zamrożony” na rok, świadczyła o niepodważalnej odpowiedzialności A. Kiepasa. Jednak, gdy potrzebny był sposób, aby pozew odrzucić, ukrywając że A. Kiepas został o coś oskarżony, a szczególnie, że znalazły się tam oskarżenia wskazujące na odpowiedzialność karną z oskarżenia publicznego, wtedy informacja o popełnieniu przestępstwa nieoczekiwanie odnajduje się po raz pierwszy w „świadomości Sądu”, gdyż znakomicie nadaje się do odrzucenia pozwu. Kompetencji prokuratora ani Policji nie mam, więc oskarżyć o zabroniony czyn publiczny nie mogę. Nie jest przy tym ważne to, co napisałem na początku, że ta informacja znajduje się w sekcji A wymieniającej dowody w pozwie wzajemnym, natomiast prawdziwe oskarżenie o charakterze prywatnym znajduje się w sekcji I i zawiera tylko oskarżenia o krzywdę i szkody wobec mojej osoby i rodziny. Tak oto SSR Kwaśnik, dzięki ukrywaniu przestępcy za fasadą sędziego, obok kompetencji psychiatrycznych zyskał nowe, kompetencje iluzjonisty potrafiącego z akt sprawy, jak z cylindra, raz, wyciągnąć dowód popełnienia przestępstwa, na dwa, ukryć go gdzieś pod podszewką, jak ślicznego białego królika. Bardzo „cieszę się” Panie Kwaśnik, że tak się Pan przy mnie rozwinął. Gdy wyleci Pan z sądu będzie Pan podróżował z cyrkiem, czego Panu serdecznie życzę z pełną gwałtownością jaka może temu wydarzeniu, wylatywaniu towarzyszyć.

    Aby nie naciągać uwagi Czytelników nadmiernie, dziękuje za uwagę i zapraszam do części 3 traktującej o tym jak wielką i przemożną siłą wpływu dysponuje przedmiot, bo osobowość profesorska zdolna niszczyć każdy podmiot, życie. Przekroczymy wyznaczone dotąd granice sądowego bezprawia jeszcze dalej wychodząc poza ukrycie przestępstwa w SR Katowice Wschód (cz. 1) i „dziwactwa” SSR Kwaśnik, bo tego człowieka trudno nazwać sędzią tylko łamiącym prawo, gdyż to, co robi jest po prostu ślepą walką z obywatelem narzędziami państwa i przemocą zdobywane zwycięstwo w sytuacji absolutnie do tego niedopasowanej. Zaobserwujemy jak ponad opisane sprawy fantastycznie współdziałają z A. Kiepasem i SSR Kwaśnik następni sędziowie w sprawie wniosku o wyłączenie sędziego i nie tylko, ale na tym się skoncentruję. Później dalsze sprawy dotyczące dalszych sędziów i prokuratorów, aż do ukoronowania tą całą opowieścią akademików z Uniwersytetu Śląskiego. Życzę każdemu tytułu profesora, można zostać nieformalnym dyktatorem, ponieważ to cyniczne, proszę równocześnie nie niszczcie tak innych ludzi. Przypomnę w ostatnim zdaniu, że jestem czynnie prześladowany, ukrywam się, nie mam środków do życia, nawet ubezpieczenia zdrowotnego, a z rodziną widuję się ukradkiem, dziękuję za uwagę, żałuję wspólnej niemocy i niezdolności społeczeństwa obywatelskiego do samopomocy – to wszystko świadczy w jakiej jesteśmy fatalnej sytuacji w Polsce, jakim jesteśmy krajem pozorów, wmuszania iluzji i wmuszania „pały”, gdy iluzję kompromitujemy. Czy to na pewno już demokracja, bo sądzę, że dopiero „dyktatura nielokalna”?


image


image
.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale