Poznanie
Jedną masz rzecz do zrobienia w życiu, poznanie siebie, co znaczy poznanie absolutnej Świadomości. Wszystko inne wybierasz sam i to wszystko jest już tylko obciążeniem.
14 obserwujących
198 notek
204k odsłony
  519   0

Polscy akademicy przestępcy

Właśnie w moim domu jest Policja, trzymam noże przy swoim gardle grożąc przecięciem, rozmawiam z negocjatorami, Michał Miller nr 665858, policjant, dwóch negocjatorów nie chcą wyjawić swoich danych personanych (szczupły wysoki blondyn i niższy z brzuchem)  bawiąc sie w pokazywanie legitymacji na odległość. Rozmowa trwa od kilku godzin, nie chcą wyjść i odstąpić od beprawnych czynności pomimo wiedzy i dowodów o łamaniu prawa, o przestępstwach akademików, sędziów w SR w Chorzowie, czy prokuratorów. Dramat i niepokój zostały opanowane, ale Policja odstąpić nie chce, a i ja nie chcę. Więc może wyjść, że będziemy mieli trupa. Poniżej tekst, może ostatni. Pomocy!

 

Dowiedziałem się, że poszukiwania mnie trwają, podobno nie była to Policja, ale jacyś urzędnicy znów gdzieś węszyli. Nie zostawili śladu, ani w drzwiach, do których mieli pukać, ani w skrzynce pocztowej. To tacy urzędnicy incognito ze sprawą incognito, czyli tacy których nie ma, bo i sprawy. Pomyślałem więc spekulując, że może Kwaśnik próbuje uzyskać informację o moim miejscu pobytu w bardziej przewrotny niż do tej pory sposób. A może to już ktoś inny, bo wychodzi, że za mały jesteś Kwaśnik do tej sprawy? Marzysz jeszcze o stołku w Sądzie Najwyższym? To spręż się, jeśli dobrze załatwisz sprawę, jak odetchną, jednak zaproponują, bo wiesz, taka sprawa to test zaufania, a mieć w sądzie dyspozycyjnego kata pod ręką to mieć skuteczne narzędzie do ochrony każdej systemowej korupcji. Ty, Kwaśnik nadajesz się świetnie, jesteś wyrachowaną kanalią, nie ustępujesz w przestępstwie, ale brakuje ci inteligencji, co cechuje przyssanych do budżetu państwa, to dobrze, bo przewagą prawa wobec bezprawia jest, obok zgodności także inteligencja.  

Mam przez tych systemowych przestępców na czele z Kwaśnik i Kiepas nieuzasadnione, a jednak nieustępujące poczucie, że tymi najściami z pozycji władzy sugerują, że jest powód, aby mnie ścigać, choć prawnego powodu nie ma. To poczucie mają ludzie uczciwi i niewinni, to takie wzruszenie ciałem, gdy ktoś traktując cię jak wielbłąda wrzuca na ciebie ciężary swoich przestępstw, a tobie nic do tego i zrzucasz. Więc informuję, co warto przypomnieć, że nie jestem ścigany za jakiekolwiek przestępstwo, ani ścigany nie byłem. Nie zostałem skazany za jakiekolwiek przestępstwo. Nie toczy się przeciwko mnie żadne postępowanie z oskarżenia publicznego, a jedynie jestem niszczoną w sądzie stroną postępowania prywatnego, o pomówienie, które nie miało miejsca. Niszczy mnie Kwaśnik chroniąc Kiepasa i przestępców z UŚ na czele z obecnym i poprzednim rektorem i wielu innych. Nie ukradłem, nie zabiłem, nie zgwałciłem i każde inne. Prawdziwy powód ścigania mnie jest taki, że obnażam korupcję w systemie, i to tę najgorszą, źródłową, akademicką. Bo co jasne, akademicy rozdają wam wszystkim zawody i tytuły jak „wielcy dobroczyńcy”, którymi nie są. Jedynie wybierają tych, których spolegliwość zapewni im przetrwanie. Brylują przed wami fasadami autorytetów, choć profesorowie to naprawdę profani autentyczności, a dr hab. to skrót od „doktor hrabia”, co jasne te własności są skrywane przed okiem publicznym, tak samo jak ich niewiedza, czy rozmijanie się z prawem i moralnością, które są często jedynie pozorem. „Programują” rzeczywistość swoimi publicznymi wypowiedziami i pismami, w oparciu o cząstkową, o ile obiektywną wiedzę. To manipulanci, bo subiektywizm mają, znający manipulację lepiej niż wszyscy, dlatego skuteczni. Mają jedynie trochę więcej wiedzy, ale i tę niecałą, więc nie wiadomo jak obiektywną. Problem bowiem leży w tym, że jak wszyscy ludzie, tak i oni cierpią na niedosyt uwagi, chcą być znani, lubiani, chwaleni. Normalne, każdy chce, bo spełniamy się w swojej uwadze. Jednak oni chcą, aby uznawano ich przez tylko ich osobowości, formalizm, bo układ cech, nazw, czy certyfikatów dobranych tak, aby zauroczył wszystkich. To przez nie widzą swoją samorealizację, w tytułach, funkcjach, rzekomych dokonaniach ubarwionych ponad miarę, błyskotliwych uwagach powtórzonych setkę razy i nie stanowiących całej Prawdy, minach i innych własnościach „doklejonych” do człowieka zamiast autentyzmu, weryfikowalnego w doświadczeniu z innymi ludźmi. To naturalna potrzeba spełniać się „w czyichś oczach”, ale należy ją dobrze zrozumieć, a następnie dostrzec, że spełnia się podmiot, nie przedmiot jak osobowość. Więc nie osobowość potrzebna, ale jej weryfikacja w surowych warunkach doświadczenia, jak to, które im funduję w obronie siebie, a w którym ich autorytety przegrywają z kretesem na każdym kroku. Szczególnie źle dzieje się, gdy ta osobowość dysponuje władzą, wtedy wykorzystuje ją, aby zgładzić każdego kto obnaża jej fałsz, jak to właśnie u mnie jest. Akademicy z UŚ może już drżą na myśl o mnie, Kiepas przeżywa psychozę doświadczając rozdarcia pomiędzy wybieraną osobowością profesora i skrywanym w mroku profesorem przestępcą, którego wyrzucam mu do świadomości obnażając jego czyny. Kogo wybierasz Kiepas, tylko jeden prawdziwy? To nie wszystko dla ciebie, 20 ważnych lat życia czeka na zwrot i nie przestanie, nawet po zgładzeniu.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale