Zgodnie z przewidywaniami*, najgroźniejsze od lat iskrzenie w pastorałkach na linii Polska-Izrael nastąpiło nad weneckim Canale Grande. Izraelska minister kultury i sportu Limor Liwnat ominęła szerokim łukiem polski pawilon na 54. Biennale w Wenecji, protestując w ten sposób przeciw tryptykowi filmowemu Jael Bartany.
Liwnat otwierała wczoraj razem z Szimonem Peresem pawilon izraelski na Biennale, no i przy okazji zaliczyła też inne ekspozycje - z wyjątkiem polskiej. W taki to niewdzięczny sposób potraktowana została światła decyzja resortu kultury w Warszawie, aby barwy Polski reprezentowała lewacka performerka z Izraela.
Tryptyk video Bartany w polskim pawilonie - z apelem o powrót 3 mln Żydów do Polski - to nie tylko prymitywny i prowokacyjny bełkot, lecz także wciśnięte na chama lewackie akcenty kojarzące Holokaust z „izraelską okupacją”. Zwiastunem tego „multi-kulti” była palma Rajkowskiej i jej plany z minaretem w Poznaniu.
Limor Liwnat, z rządzącej partii Likud, ominęła polski pawilon głównie z powodu apelu o masowy powrót Żydów - zawarty w pierwszym z tych filmików pt. „Mary koszmary”. Ja się pytam, co by się działo, gdyby w weneckim pawilonie Izraela lewacki koleś znad Wisły zaczął wzywać do powrotu „wypędzonych Niemców”.
@
*Patrz: http://prawdalezynawierzchu.salon24.pl/298716,trupy-i-wenecja
Depesza dżwiękowa dla IAR: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/380644,Izraelska-minister-bojkotuje-polski-pawilon-na-weneckim-biennale


Komentarze
Pokaż komentarze (27)