Palestyńczycy załapali się ostatnio na „arabską wiosnę”, chcąc wykorzystać jej medialne smaczki w wojnie propagandowej z Izraelem. Stąd pomysł tzw. marszów powrotu - w stronę Izraela - z udziałem bezbronnych tłumów z flagami, usiłujących sforsować granice. Na drodze stoi im wojsko, które siłą rzeczy nie zastawia niczego gołymi piersiami.
Do „marszów powrotu” zachęca dodatkowo np. reżim syryjski (100 dolców od łba) - chcąc odwrócić uwagę od ludobójstwa na własnych rodakach. Procesy rozpadowe tej bandy mogą w każdej chwili gwałtownie się nasilić, co spowoduje dalsze masowe masakry, a co za tym idzie - także kolejne marsze bezbronnych Palestyńczyków w stronę Syjonu.
Najbliższe „marsze” wyruszyć mają razem z drugą „flotyllą miłości”, która - pod egidą Turcji - wypłynie* w stronę rządzonej przez Hamas Strefy Gazy pod koniec bm. W związku z tym artefaktem Izraelczycy - dołączając do „arabskiej wiosny” - szukają gorączkowo sposobów na pokojowe przepychanki z intruzami. Chodzi o tzw. broń nieśmiercionośną**.
Trudno przewidzieć, jakie będą wyniki intensywnych testów, poszukiwań i konsultacji międzynarodowych!... Błyskotliwych propozycji rzecz jasna nie brakuje w tej subtelnej materii. Pełno jest też super kreatywnych pomysłów w izraelskim internecie - począwszy od używanych dawniej pojazdów*** do miotania żwirem, aż do giwer na lasery z filmików SF.
Mnie najbardziej podoba się pomysł nieznanej dotąd deputowanej Lei Szemtow, żeby demonstrantów na granicy na Golanie potraktować gazem powodującym ostrą biegunkę.
@
* Chyba, żeby nie wypłynęła, bo Erdogan po wyborach 12 bm. może stracić zapał.
** Non-Lethal Weapons
*** W hebrajskim slangu wojskowym „hacacit” wymyślona w czasie intifady nr 1.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)